środa, 21 czerwca 2017

Starcie z BLW

        Kiedy moja siostra zaczęła rozszerzać dietę swojego starszego dziecka metoda BLW (wolne tłumaczenie na język polski: bobas lubi wybór) była mi całkowicie nieznana. Siostra nakreśliła mi o co mniej więcej w niej chodzi i że jej zależy, żeby dzięki tej metodzie uniknąć wychowania niejadka. Nie miałam szczególnej opinii na tan temat, ale wydawało mi się, że może bezpieczniej byłoby trochę BLW, trochę tradycyjnie - łyżeczką. Potem, z tego co pamiętam, był pewien problem, żeby wprowadzić kasze - dziecko nie akceptowało żadnej. Problem z nabiałem jest do tej pory. Generalnie Z. mieści się w definicji niejadka.
        Kiedy moja siostra zaczęła rozszerzać dietę swojego młodszego dziecka trochę stosowała BLW, trochę karmiła łyżeczką. K. jest jadkiem. Ma fazy niejadkowstwa głównie wtedy kiedy zapatruje się na Z. /czyli ostatnio stosunkowo często/.
       Teraz, porównując dwoje swoich dzieci, moja siostra uważa, że to nie sposób wprowadzania pokarmów uzupełniających ma decydujące znaczenie, ale charakter dziecka. Z. jest osobą ostrożną, nieśmiałą, podejrzliwie podchodzi do każdej nowej rzeczy. K. jest odważna w kontaktach z ludźmi, chętnie próbuje wszystkiego. I nie dotyczy to tylko jedzenia.
       Kiedy przymierzałam się do rozpoczęcia rozszerzania diety Mi. moja siostra powiedziała, że fajnie jak dzieci jedzą BLW - wtedy szybciej uzyskuje się samodzielność w zjadaniu posiłku, ale z drugiej strony wygodne jest jak można też dziecko nakarmić łyżeczką - bo w pewnych sytuacjach sprawdza się to po prostu lepiej.

        Mi. zaczął swoją przygodę z jedzeniem jak miał niespełna 6 mc.ż. Bogatsi o doświadczenia mojej siostry zaczęliśmy od łyżeczki /bo jak gotowaną dynię podać do rączki to ja nie wiem/, ale już po kilku dniach próbowaliśmy podawać kawałki warzyw do samodzielnego jedzenia. A to co zostało z kawałków i dało się pozbierać następnego dnia przerabiałam na zupę.
       Były lepsze dni i gorsze. Miałam moment całkowitego zwątpienia w BLW, bo wydawało mi się, że nic z tego co podałam Mi. nie trafiło do buzi. Miałam moment całkowitego zwątpienia w łyżeczkę - jak łyżeczka zbliżała się do buzi to /bez względu na zawartość/ Mi. odwracał głowę w całkiem inną stronę. Miałam moment zwątpienia we wszystko - czy to możliwe, żeby żadne warzywo poza dynią nie przypadło Mi. do gustu? I wtedy odkryliśmy smak szparagów i ciecierzycy, co uratowało mnie przed rozpaczą ;P
       W końcu wyluzowałam i znalazłam złoty środek: Mi. dostaje coś do rączki, a ja w międzyczasie podaję mu łyżeczką drugą część posiłku. Na śniadanie i kolację zjada kaszę z owocami lub warzywami, na obiad zupkę lub wybór warzyw do samodzielnego jedzenia rączką. Czasem do posiłku lub miedzy posiłkami zjada też jakieś warzywa lub chrupki kukurydziane, a ostatnio chrupki wielozbożowe z jabłkiem i marchewką, które dostał od dziadków. Ja mam poczucie, że coś tam zjada, on ma poczucie, że sam sobie to włożył do buzi.

       Aktualnie Mi. ma prawie 8 mc. Dostaje dodatkowe /poza moim mlekiem/ posiłki od około 2 mc i smakował już ponad 30 różnych rodzajów pokarmów: warzyw, owoców, kasz, mięsa, ryb i jajo. Przymierzamy się do nabiału. Często je bez ubrania /w samej pieluszce/, żeby łatwiej było sprzątnąć. Wczoraj kąpałam go po jedzeniu 3 razy /na śniadanie były truskawki, po zupie i po buraku, który dostał w charakterze drugiego dania/. Naszym nieodłącznym przyjacielem jest krzesełko do karmienia - wzięliśmy je ze sobą nawet jak jechaliśmy nad morze - bez niego byłoby trudno jakoś sensownie nakarmić Mi.

        ***
        Podsumowując:
1. Od razu planowałam trochę BLW, trochę podawać jedzenie łyżeczką.
2. Karmienie dziecka metodą BLW jest dla mnie bardzo frustrujące /przynajmniej na razie/, gdyż jedzenie jest wszędzie - na stoliku, pod stolikiem, na dziecku /buzia, ręce, brzuch, nogi, włosy/, wszędzie dookoła /na podłodze/. W zasadzie po większości posiłków dziecko nadaje się do mycia w całości ;P. Mam wrażenie, że dużo się marnuje, a ja nie lubię wyrzucać jedzenia.
3. Karmienie dziecka metodą BLW daje mi szansę chwilę zająć się sobą /oczywiście jednocześnie pilnując młodego/, np. zjeść razem z nim śniadanie. Czas posiłku można wydłużyć - dziecko ma co robić, a ja wcinam to moje śniadanie albo zmywam naczynia po posiłku.
4. Karmienie łyżeczką jest dużo wygodniejsze poza domem - nie zamienia cudzego mieszkania w śmietnik. Pozwala też innym osobom, nieprzekonanym do BLW /dziadkowie/ nakarmić berbecia podczas naszej nieobecności.
5. Karmienie łyżeczką skraca czas posiłku.

Ps. Póki co Mi. popija posiłki głównie mlekiem z piersi. Dodatkowo pije tylko wodę, ale raczej nieregularnie. Kiedy zaczął interesować się moim kubkiem /a miał wtedy jakieś 5,5 mc./ próbowałam go napoić z normalnego kubeczka. Nawet pił, a potem zawartość buzi wypływała mu na koszulkę i na mnie. Jednak kiedy kilka tygodni później spróbowaliśmy pić z kubka Lovi360 załapał od razu. Z niekapka nie umiałam go nauczyć /ale nie mam o to do siebie pretensji;) - podobno Lovi360 jest lepszy/.

Ps2. Powyższy tekst jest częścią mojego pamiętnika :) Nie traktuj go jak porady.

Ps3. Swoją drogą szkoda, że w necie tyle osób pisze o rozszerzaniu diety, ale... bez konkretów: tak wyglądało menu naszego szkraba wczoraj: rano to-i-to, na obiad to-i-tamto, na kolację... A jakby taką przykładową dietą pochwalił się np. dietetyk, to dopiero byłaby gratka! No chyba, że starczy nam przykładowa dieta ze strony producenta słoiczków dla dzieci - i to dobre - można się trochę zasugerować...

środa, 14 czerwca 2017

Prażynki

M.: Masz ochotę na prażynki?
Ja: Nie mam, ale jak chcesz to sobie weź...
M. sięga do szafki po prażynki, a ja kontynuuję:
Ja: .. nie obrażę się bardzo z tego powodu.
M. robi głupią minę





i mówi:
M.: Tak wygląda moja kochana żona jak jest obrażona...

wtorek, 6 czerwca 2017

Czy szukasz zajmującej zabawki dla dziecka?

       Urodziłaś. Teraz w pocie czoła wychowujesz. Czytasz książeczki, puszczasz Mozarta, dobierasz zabawki, żeby były naprawdę edukacyjne i estetyczne, planujesz kreatywne zabawy...

        W końcu musisz wyjść na chwilę z pokoju: zjeść śniadanie lub do WC i wtedy... twoje dziecko znajduje sobie samo wspaniałą zabawkę! To butelka z wodą mineralną! Przelewa się, skrzypi naciśnięta, a etykietka świetnie nadaje się do odlepiania i wspaniale trzeszczy, duże lepiej niż nie jedna szeleszcząca maskotka!
        I po co było się napinać?




ps. A skoro już o wodzie to... pozdrawiam znad Bałtyku! No dobra, znad zatoki ;P

czwartek, 1 czerwca 2017

Apel Twojego Dziecka

Apel Twojego Dziecka

według Janusza Korczaka

Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego czego się domagam. To tylko próba z mojej strony.
Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa.
Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko Ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jeszcze jest możliwe.
Nie rób ze mnie większego dziecka niż jestem. To sprawia, że przyjmuję postawę głupio dorosłą, żeby udowodnić, że jestem duży.
Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.
Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.
Nie wmawiaj mi, że błędy które popełniam są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.
Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. Czasami mówię to, by przyciągnąć Twoją uwagę.
Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed Tobą bronić i zrobię się głuchy.
Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie zawiedziony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.
Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy.
Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.
Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i tracę całą swoją wiarę w ciebie.
Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę Cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić Cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej.
Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.
Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia.
Nie wyobrażaj sobie, że przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej Ci się nie śniło.
Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.
Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem jak trudno dotrzymywać mi kroku w tym galopie, ale zrób co możesz, żeby się udało.
Nie bój się miłości. Nigdy.

Apel Twojego Dziecka inspirowany jest tekstami Janusza Korczaka, lecz nie jest on jego autorem.