poniedziałek, 31 lipca 2017

Roszerzanie diety i wszystki możliwe błędy

Nie byłoby uczciwie, gdybym napisała o tym jak rozszerzałam Mi. dietę, a pominęła to co zrobiłam źle. W większości wiedząc, że powinno być inaczej.

1. Wmuszanie w dziecko
Ja mu przygotowałam tę wspaniałą marchewkę - kupioną w sklepie z żywnością ekologiczną i ugotowaną na parze, a on... nie chce. Próbuję... smaczna... czemu on nie chce? Na pewno dlatego, że nie wie jakie to dobre! No chociaż spróbuj...
Teraz staram się tak nie robić, ale to trudne i zdarza mi się, że wmuszam, bo jestem przekonana, że on nie chce dla zasady, bo skąd może wiedzieć, że nie chce skoro nie spróbował...

2. Wycieranie zawartości łyżeczki o górną wargę
Wiem, że nie powinnam. Wiem, że jak nie będzie ćwiczył, to ryzykujemy problemy z artykulacją. Bez tego tyle wypływa z buzi bokami. I je dużo wolniej.

3. Puszczanie piosenek z YouTuba
Zdarzyło się kilka razy. W akcie rozpaczy. Boję się, że się przyzwyczai, bardziej niż tego, że nie zje.

czwartek, 27 lipca 2017

Mama ma wychodne

Lato, słońce, wakacje! To odpowiedni czas, żeby widywać się ze znajomymi. Postanowiłam sobie chociaż raz w tygodniu spotykać się z kimś, kto nie jest moją lub M. rodziną. I postanowienie to realizuję nawet z nawiązką.

Wniosek nr. 1.
Mimo dodatkowego wysiłku, który jest potrzebny, żebym przygotowała siebie, Mi, dom, ew. prezent dla innego dziecka, takie spotkania... dodają mi energii. Dzięki nim czuję się lepiej: mam lepszy humor, okazję, żeby się wygadać, omówić różne problemy związane z dniem codziennym i wyzwaniami macierzyństwa. Po spotkaniu mam poczucie, że zrobiłam coś dla siebie, że oderwałam się od domowej rutyny.

Wniosek nr. 2.
Zwykle w spotkaniach towarzyszy mi Mi. Póki jest jedynym dzieckiem na imprezie - da się jeszcze jakoś w sposób satysfakcjonujący porozmawiać. Jeśli dzieci jest więcej... wiąże się to z koniecznością poświecenia większej uwagi dzieciom. Nawet nie tyle chodzi o pilnowanie szkrabów, ile o... jedzenie. Na niektórych spotkaniach mam wrażenie, że większość czasu zajmuje nam naprzemienne karmienie wszystkich obecnych dzieci /do tego trzeba doliczyć czas konieczny na przygotowanie posiłków, sprzątniecie po nich, również krzesełka, podłogi, etc., zabawianie w trakcie, jak również namawianie na pierś ;P/. Jeżeli dzieci są ciut starsze, dochodzi do tego ciągłe wysadzanie ich na nocnik lub WC /czasem kilka razy bez efektu, żeby na entym razem uzyskać w końcu jakieś siku/. Zwykle kończy się takie spotkanie, a ja mam wrażenie, że jakoś mało było możliwości pogadać. Ale może to znaczy tylko, że warto spotkać się jeszcze raz!

Wniosek nr. 3.
Okazuje się, że z dzieckiem lub dzieckiem w wózku też da się podróżować. Najpierw zaczęłam jeździć komunikacją, ale tylko tam, gdzie mogę dojechać jednym autobusem. Ostatnio okazało się, że przesiadki też nam niestraszne. Potem przemogłam się jeśli chodzi o podróżowanie autem tylko we dwójkę /Mi. i ja/ i zaczęliśmy bez taty jeździć nawet tam gdzie nigdy nie byliśmy. Po kilku takich podróżach stwierdzam, że Mi. świetnie sobie radzi bez kogoś kto stale ma go na oku - zwykle najpierw bawi się zabawką, a potem zasypia w fotelik samochodowym. To taki mały krok do jego samodzielności. I do tego, żebym ja mu na tę samodzielność pozwoliła.

Koleżanki doradzały mi, żebym wychodziła również bez Mi. Ale póki co rzadko się na to decyduję. Może to błąd, ale co tam. Tylko raz Mi. ma kilka miesięcy i tylko dziś jest właśnie taki jaki jest. Wczoraj zaczął tańczyć do śpiewanej przeze mnie skocznej piosenki. Dziś może nauczy się czegoś nowego...

wtorek, 11 lipca 2017

Kiedy czekasz na nowego człowieka w rodzinie

Kiedy byłam na początku ciąży czas niesamowicie mi się dłużył. Nie mogłam się doczekać, kiedy moja fasolka urośnie. Przyspieszył dopiero jakoś w 3ecim trymestrze - wtedy okazało się, że już nie mam dużo czasu do dnia "ZERO", za to mam jeszcze wiele rzeczy, które muszę /lub chcę/ zrobić czy przygotować przed pojawieniem się latorośli. A teraz już wiem o czym przed porodem nie pomyślałam wcale. Oto moja subiektywna lista:

1. Zrób co masz zrobić przed narodzinami dzieciątka - potem raczej będzie trudno znaleźć czas. A te aktywności /np. lektura książki/ będą przeciągać się w nieskończoność. /Właśnie niedawno, już po skończeniu przez Mi. 8 miesięcy udało mi się prawie skończyć układanie zdjęć w fotoksiażce - tyle czasu układałam ostatnie... 2 dni naszego wyjazdu. Jeszcze tylko muszę wybrać zdjęcia na okładki i "skrót" z wyjazdu./

2. Kupując ubrania ciążowe zwróć uwagę na możliwość karmienia piersią. Niby da się i bez takich ubrań /każdy znajomy udostępni Ci oddzielny pokój, żeby spokojnie nakarmić berbecia/, jednak w przestrzeni publicznej bardzo się przydają i poprawiają komfort psychiczny /nie wypatrujesz w panice miejsc, gdzie ewentualnie się schować, jak będzie trzeba nakarmić/.

3. Nie kupuj za dużo pieluch jednorazowych na raz (szczególnie w rozmiarach 1 i 2) - dzieci szybko wyrastają. Chyba, że masz komu oddać nadliczbowe lub końcówkę paczki. Dopiero w pieluchach nr. 4 Mi. chodzi już od kilku miesięcy i cały czas są dobre.

wtorek, 4 lipca 2017

Pulchny Mi.

        Podczas spaceru zagadnęła nas starsza pani, która spacerowała z wnuczką. Dziewczynka uśmiechała się do nas, a Mi. co prawda nie był nią jakoś bardzo zainteresowany, ale radośnie sobie gadał i pokrzykiwał, kręcił się i rozglądał na wszystkie strony. Śmieszna też była rozmowa z panią babcią - zachwycała się Mi., że taki okrąglutki, bo jej wnusia ma rok i 5 mc, a waży 9 kg z czymś i jest niejadkiem. Ja jej na to, że babcia Mi. martwi się, czy nie jest za gruby. Na to ona dalej się zachwycać, że taki właśnie pulchniutki jak trzeba.
        Oczywiście nie omieszkałam przytoczyć tę rozmowę mojej mamie. Niech wie, że inni się zachwycają!