czwartek, 29 listopada 2018

Data Chrztu Świętego

        Za każdym razem, kiedy ktoś pyta mnie o datę mojego Chrztu Świętego (zwykle ksiądz w kościele), czuje zakłopotanie. Znowu nie pamiętam! Mimo, że próbowałam nie zapomnieć! W końcu to dzień od kiedy jestem we wspólnocie wierzących, od tego dnia mogę nazywać się Dzieckiem Bożym!

        Jednocześnie znam datę Chrztu niektórych osób z mojej rodziny - została zapisana w ich numerze pesel. Tak jest w przypadku mojej mamy. W przypadku babci nawet nie wiemy kiedy dokładnie się urodziła. Moją mamę ochrzcili szybko, bo dużo płakała i bali się, że jest chora i umrze.

        Ostatnio okazało się, że datę Chrztu M. od daty naszego ślubu dzieli zaledwie 1 dzień. W pewnym sensie prorocze. Mam nadzieje, ze przepowiada jemu, i całej naszej rodzinie niebo. Przede wszystkim to wieczne.

        Mi. został ochrzczony w dniu, w którym było też inne święto Kościelne. Żebym pamiętała i żeby on pamiętał. Dlatego też dłuższy czas rozmyślam nad data chrztu dla naszej drugiej latorośli. Niestety nie udało mi się znaleźć takiej daty, żeby wszyscy najważniejsi goście mogli być, a jednocześnie, żeby tego dnia było jakieś święto. Nie chcieliśmy też Chrztu Świętego odwlekać w czasie i właśnie dlatego był na jesieni.

niedziela, 25 listopada 2018

Kiedy człowiek zaczyna rozumieć

        GP ma 4 miesiące. Wydaje się, że to takie małe, nic jeszcze nie rozumie... Może wiele nie rozumie, ale niektóre rzeczy kojarzy bardzo dobrze!
        Już dawno (nie wiem kiedy dokładnie, ale może miał wtedy ze 2 mc) zauważyłam, że GP uspokaja się jak idziemy na spacer. Odłożony do wózka od razu zaczyna płakać. (W ogóle odłożony zaczyna płakać! Łóżko, wózek, mata edukacyjna parzy bowiem w plecki, jakby ktoś nie wiedział!) Jeśli jednak zaczniemy tym wózkiem wyjeżdżać z mieszkania, dziecię me nie tylko momentalnie się uspokaja, ale chwile później, jak już upewni się, że jedzie windą, znaczy się do garażu, równa się na spacer, zapada w sen i przeważnie przesypia całą wycieczkę na dwór.
        Ostatnio zauważyłam też, że GP cieszy się na kąpiel. Kiedy widzi, że kładę go na przewijaku i  przygotowuję wanienkę do kąpieli zaczyna śmiać się w głos. Jest wtedy wyjątkowo uroczy. W kąpieli jest już raczej skupiony na przeżywaniu doznań, powiedziałabym sensorycznych.
        Kiedy GP miał około 3,5 miesiąca znalazł kciuk. (To była taka czarna noc z 3 na 4 listopada.) Od tamtej pory wyjmuję mu rączkę z buzi jak widzę, że ssie palce i prawdopodobnie tego nieszczęsnego kciuka. On już wie, że ssanie rączki nie jest dobrze widziane, wiec jak się tylko do niego zbliżam albo zaczynam mówić... wyjmuje rączkę z buzi! Ot, taki spryciarz!

wtorek, 20 listopada 2018

Kto jest moim grubaskiem

        Wzięłam gołego Mi. ma ręce. Trochę mu się zgniotły pośladki, tak że wyglądało trochę jak cellulit.
        Ja:
        - Masz cellulit!
        Mi.:
        - Nie...
        Ja:
        - Ależ masz! Kto jest moim grubaskiem?
       Mi.:
       - Tata!

piątek, 16 listopada 2018

2 lata Mi.

        Drugi rok życia Mi. upłynął nam na oczekiwaniu na GP i aklimatyzacji w naszej nowej, czteroosobowej rodzinie. Minęły drugie urodziny. Zgasły świeczki na torcie, a ja znowu widzę, że moje maleństwo z każdym dniem jest doroślejsze. Tuż po drugich urodzinach zauważyliśmy szczególnie dużo zmian.

       1.
       Mi. z powrotem zaczął przesypiać noce. Albo lepiej przesypiać. Było kilka takich co nie budził się wcale. Teraz od kilku dni budzi się raz. Ale wziąwszy pod uwagę fakt, że przez pierwsze 3 miesiące życia GP nie przespał w zasadzie żadnej nocy - stan obecny to duży krok naprzód.
        Z mniejszą ilością pobudek w nocy wiąże się to, że mniej je w nocy. I w ten sposób z karmienia się z piersi 4-8 razy na dzień całkiem nagle zrobiło się 3-5 karmień.

       2.
       Mi. zaczął słuchać czytania książeczek. Czasem można prawie za jednym zamachem przeczytać całą książeczkę z wierszykami. Często też książeczka pomaga w trudnych, histerycznych momentach. W końcu pierwszy raz udało się przeczytać od początku do końca przygody pingwina.
       Już od dawna interesują go też cyfry i liczby. Dopasowuje cyferki na klockach do tych na zegarze. Pokazuje w książeczce literki i cieszy się jak je czytam.

       3.
       Zaczął mówić "mamo", "mamu", wcześniej mówił mama.
       Zaczęliśmy używać książeczek logopedycznych zgodnie z przeznaczeniem. Np. w książeczce stoi, że rybka robi "bul, bul", wiec pytam Mi. jak robi rybka, a on próbuje powtórzyć.
       Z jednej strony nie mówi z byt dużo, z drugiej jest w stanie przekazać bardzo wiele. Czego nie powie to pokaże.

       Mi. wciąż nas zaskakuje.  Generalnie jest bardzo żywym i energicznym dzieckiem, jego zainteresowanie przyciągają przede wszystkim maszyny.
       Na różne tematy ma własne zdanie, ale jakby nieco łatwiej się dogadać niż kilka miesięcy temu. Często wychodzimy we trójkę: Mi., GP i ja poza osiedle (ja pcham wózek z GP, a Mi. biegnie lub jedzie hulajnogą obok) i wiem, że jak zawołam "Mi. stój" to się zatrzyma. Nie robi też żadnych numerów typu wbieganie na jezdnię, bo zauważył koparkę po drugiej stronie. Mogę liczyć, że mnie posłucha i bezpiecznie dojdziemy do celu. Czuję, że ogarniam ich obu.

sobota, 10 listopada 2018

Klocki

        Niedługo przed drugimi urodzinami Mi. zaczął się interesować klockami typu duże lego. Budowanie z nich naprawdę potrafi go zaabsorbować, a mi dać parę chwil wytchnienia. 
 
Oto jego budowle:

 
 

 

poniedziałek, 5 listopada 2018

O świętowaniu rocznic

        Pokazałam M. zdjęcia, które przysłała mi B. Miedzy innymi było tam zdjęcie całej ich rodziny na Kasprowym Wierchu.
        - B. i M. co roku z okazji rocznicy ślubu gdzieś wyjeżdżają. Zwykle w góry - wyjaśniłam.
        M. zamyślił się chwile. 
        - Może my też powinniśmy wyjeżdżać z okazji rocznicy ślubu...

sobota, 3 listopada 2018

Babeczki dyniowe, bez cukru

Oto moje autorskie połączenie babeczek klasycznych z dyniowymi, którego celem było usunięci z przepisu cukru. Dzięki temu takie ciastko nadaje się nawet dla najmłodszych dzieci, a dla tych starszych, a także osób dorosłych może być pożywnym drugim śniadaniem lub podwieczorkiem.

 
Składniki:
  • dynia około 400 g
  • 1 szklanka mleka, prawie pełna (powiedzmy 4/5 szklanki)
  • olej, żeby dopełnić szklankę mleka do pełna (powiedzmy 1/5 szklanki)
  • 1 jajo
  • 1,5-2 szklanki mąki
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • zapach (u mnie zwykle pomarańczowy)
  • dodatki (owoce, bakalie, kawałki czekolady, orzechy, etc.)
Wykonanie:
  • Dynię kroimy na kostki i gotujemy w niewielkiej ilości wody, odcedzamy, chłodzimy, blendujemy lub w inny sposób rozdrabniamy.
  • W misce lub garnku mieszamy wszystkie składnik i dokładnie mieszamy.
  • Dodajemy ulubione dodatki. Jeśli chcesz, żeby babeczki były słodsze rozważ dodanie dojrzałego owocu (banana, jabłka, gruszki) lub daktyli.
  • Wypełniamy foremki do muffinków.
  • Pieczemy około 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.