wtorek, 27 lipca 2021

Kłótnie Mi

 Mi. ostatnio /tak od paru miesięcy/ gorzej się zachowuje i częściej ma konflikty ze wszystkim. Póki to były konflikty głównie z M. i ze mną to byłam przekonana, że kwestia upominania się przez niego o naszą uwagę. 

Od początku zeszłego tygodnia /z przerwą na weekend/ jesteśmy z chłopakami na wakacjach. Oni mieszkają z dziadkami na wodociągu, ja z A. na działce. W zeszłym tygodniu pokłócił się z pradziadkiem B. A wczoraj, najpierw z dziadkiem A(bo dziadek nie chciał do niego przyjść- był zajęty), potem z babcią A(która nie pozwoliła GP zabrać patyka). Owszem, to było już późnym popołudniem, wiec pewnie był zmęczony. 

Mam nadzieję,  że to jednak etap. I za jakiś czas trochę się ogarnie.

czwartek, 15 lipca 2021

III trymestr

COVID-19
Tydzień przed Świętami Wielkiej nocy /na początku III trymestru/ zamknięto przedszkola i żłobki z powodu trzeciej fali pandemii Covid-19. Teoretycznie przysługiwała chłopakom opieka /ze względu na moje miejsce zatrudnienia/. Jednak stwierdziliśmy, że nie chcemy, żeby nam coś przywlekli na Święta.

Nie były to dla mnie łatwe 3 tygodnie. Nie dość, że kończyłam infekcję i byłam nią zmęczona to chłopaki też dawali do wiwatu. Do tego M. miał akurat w tym czasie 2 delegacje, a nie za bardzo miał mnie kto wspomóc - teściowie najpierw przygotowywali się do świąt, a potem Mama A. zachorowała na Covid i oboje byli uziemieni w domu przez sanepid. I rozsądek w sumie też. Akurat to zachorowanie miało miejsce tuż przed Chrztem Świętym J., wiec nie byli obecni na uroczystości. Szczęśliwie teściowa przechorowała łagodnie, a teść nie miał objawów.

Tuż po świętach zachorowała też A., a nieco później jej rodzina /T. i Z./, a także jej teściowie i szwagierka. Testy robili sobie jednak dopiero po pewnym czasie, dzięki czemu jak dowiedzieliśmy się o ich chorobie to mogliśmy domniemywać, że jednak nie zaraziliśmy się w święcie. Szczęśliwie oni też przeszli infekcję łagodnie.

ODPIELUCHOWANIE
GP, który w lutym fantastycznie radził sobie bez pieluchy w dzień /nie miał prawie żadnych wpadek/ od początku marca zaczął mieć wpadki regularnie. W czasie choroby /marzec/ było dla mnie zrozumiałe, że może gorzej sobie radzić... Ale choroba minęła a tu dalej wpadki praktycznie codziennie. Szczęśliwie ogarnął spanie bez pieluchy na drzemce. Pod koniec kwietnia zaczął radzić sobie lepiej. Potem cały maj był też przyzwoity. Generalnie możemy uznać, że podobnie jak Mi. odpieluchował się w dzień w wieku 2 l i 9 mc. Najtrudniejsza okazała się impreza urodzinowa Z. - pewnie było zbyt dużo atrakcji. Ostatni raz zasikał łóżko w czasie drzemki 20.05.(w żłobku).

Będąc w domu wcale nie chciał zdejmować pieluchy rano i często chodził z nią kilka godzin, a czasem nawet do po drzemce. Tu bardzo pomaga nam chodzenie do żłobka - wtedy rano musi zdjąć pieluchę i czasem udaje się, że jest wtedy sucha. Mniej więcej miesiąc przed 3cimi urodzinami tych dni z suchą pieluchą zrobiło się bardzo dużo. Ale przed nami wakacje u dziadków, wiec spróbujemy pożegnać pieluchę w nocy dopiero po powrocie od nich.

KP
GP cały czas upomina się o pierś. Wtedy kiedy cały dzień jest w domu zwykle potrzebuje possać, żeby zasnąć na drzemkę, a zasypia bardzo szybko. Czasem potrzebuje też do snu nocnego, ale nie zawsze. W nocy jeśli się budzi to po to, żeby przenieść się ze swojego łóżka do naszego. Koniecznie musi być karmienie rano i to długo co najmniej 20-30 minut. Na początku III trymestru odłączenie go wcześniej powodowało, że zaczynał mnie bić. A odłączyć musiałam, bo albo już mnie kp bolało, albo czułam, że brzuch się napina. Zaczęłam mu mówić, że nie lubię jak mnie bije, że mi smutno i boli, a także, ze boje się go przez to karmić i nie mam ochoty go karmić i stopniowo przestał mnie bić.
Po skończonym 36 tyg zaczęłam czuć więcej skurczów, wiec powiedziałam GP, że musi mniej jeść ode mnie mleka i udało się zredukować do jednego karmienia na dobę, zwykle porannego. A kiedy byłam już w terminie pozwalałam mu na więcej kp - w nadziei, że to przyśpieszy poród.

SKURCZE
Skurcze przy porannym karmieniu piersią pojawiły się jakoś zaraz po 30 tygodniu ciąży.
Po skończonym 34 tygodniu ciąży był taki dzień, kiedy czułam kilka skurczy w ciągu dnia, w dodatku były dość niedługo po sobie. Przy 3ecim trochę zaczęłam się niepokoić. Jednak był to ostatni skurcz tego dnia. Kilka dni później na USG okazało się, że Dzidzia jest ułożona poprzecznie, ale jeszcze w ciągu tego samego USG przekręciła się do położenia miednicowego. Myślę, że kiedy się przekręcała odczuwałam to jako skurcze. No nie powiem zdenerwowałam się, że co będzie jeśli nie da rady się obrócić główkowo. U mnie w szpitalu nie rodzą dzieci w położeniu miednicowym siłami natury.
Kolejne USG 35+3 i 36+3 również pokazały, że jest ułożona miednicowo. Po skończonym 37 tygodniu pojechałam do szpitala położniczego na ul, Starynkiewicza, żeby przekręcić ją /obrót zewnętrzny/ i tam na miejscu okazało się, że się przekręciła do ułożenia główkowego. Niezłą wiercipięta. W sumie jak się zastanawiałam nam poprzednim tygodniem to od poniedziałku do środy miałam dużo ruchu i zajęć, bo M. był w delegacji. Potem w czwartek i piątek czułam skurcze i trochę zaczęłam się martwić, żeby jednak za wcześnie nie urodzić. A od soboty ruchy czułam świetnie, a skurczów prawie wcale. Zinterpretowałam to tak, że te skurcze to po intensywnym początku tygodnia, a jak odpoczęłam, to zrobiło się lepiej. Ale pewnie właśnie te skurcze świadczyły o tym, że Dzidzia się przekręca.

CZYTANIE
Mi. kocha jak mu się czyta. Ale kiedy byli w domu cały czas tyle czasu chciał czytać, że ja przestałam dawać radę. Szczególnie póki miałam katar infekcyjny/poinfekcyjny i z tego powodu podrażnione gardło. 

Szczęśliwie książki, które chce czytać teraz Mi. są już dla mnie dużo ciekawsze niż wcześniej. Często są to rzeczy popularnonaukowe dla dzieci. Udało nam się przeczytać już jedną część "Muminków" i teraz czytamy kolejną. 

Niestety rozjechały się zainteresowania czytelnicze Mi. i GP. GP jeszcze ewidentnie woli "Pucia", "Kicię Kocię" i "Franklina". Szczęśliwie Mi. też chętnie czyta te bardziej "dzidziusiowe". Ale dla mnie to też łatwiej strawne, jak chociaż cześć książek jest fajna, a nie ciągle to samo czasem już od jakiś 2-3 lat.

DOM
Kupiliśmy dom! Spory, ale nie za duży. Z bardzo ładną działką. Dość blisko szpitala i przedszkola (nie musimy chłopakom zmieniać placówki). Zaczęliśmy też odwiedzać naszą nową parafię. to parafia prowadzona przez ojców pasjonistów. Kościół jest jeszcze w budowie, ale już wygląda zacnie. Jest bardzo jasny, bo nie ma jeszcze witraży i bardzo przejrzysty. Najbardziej zaskoczyła nas procesja z darami. Każdy kto chciał złożyć ofiarę musiał sam podejść do ołtarza.

niedziela, 4 lipca 2021

Panicz i giermek

 M.:

- Chłopaki, żeby pojechać do dziadków musicie się ubrac. I spakujcie rzeczy, których potrzebujecie.

Mi.:

- GP, spakuj moją czapkę.

M.:

- Spakujcie w różową torbę.

Mi.:

- GP, przynieś torbę... różową.


***

Stąd nasze dzieci mają nieformalne ksywki:

1. Panicz

2. Giermek

3. Księżniczka