piątek, 29 stycznia 2021

Pieczątki

GP bawił się pieczątkami. W końcu tak wybrudził sobie rece, ze zabrałam mu gąbki z tuszem.

Za chwile słyszymy, ze Mi. krzyczy:

- Tata, napisałem twoje imię.

Przybiegł i pokazał kartkę, na której pieczątkami odbił słowo „tata”. Chwalimy, ze dobrze napisał. Nagle się orientuje, ze przecież zabrałam im tusze.

- A skad miałeś tusz?

- Może jeszxze pieczątka była nasączona? - zauważył M.

- Weszłem na krzesło - odpowiedział Mi.

No nie powiem żebym się ucieszył, ze wziął sobie tusz z połki nad kuchenką. Ale powiedziałam tylko:

- Wszedłem, Mikołaju, wszedłem.

***

A potem Mi. napisał jeszcze .mama”.



czwartek, 28 stycznia 2021

Traumatyczny poranek

        Przedwczoraj M. pojechał w delegację. Jak wyjeżdżał w grudniu chłopcy zostawali w domu, bo nie miałam tyle sił i pary, żeby ich odprowadzić do przedszkola i żłobka. Ale tym razem miałam plany: chciałam pójść na Mszę Świętą i wiedziałam, że z nimi może się to nie udać. Postanowiłam wiec chociaż podjąć próbę odprowadzenia ich. Ale na wszelki wypadek spytałam Mi. czy poszedłby ze mną do kościoła i czy zachowywałby się w nim spokojnie. Deklarował, że tak.

        Rzeczonego dnia GP obudził mnie ok 3:15 na kp. On najadł się i poszedł spać. Ja już nie zasnęłam. Wstałam przed 6:00, zjadłam śniadanie, popiłam herbatką, pomodliłam się, ach, całkiem spoko poranek.

        Ok 7:40 zaczęłam budzić chłopaków zapraszając ich na "spacer". Mi. ubrał się całkiem po dobroci. GP trochę nie chciał wstać, ale nie było źle. Przed wyjściem mieli jeszcze czas na chwilę zabawy lego. Miodzio.

        I jak byliśmy w 2/3 drogi do przedszkola, już na ul. Żuromińskiej Mi. uświadomił sobie, że najpierw planuję odprowadzić jego, a nie GP. I się zaczęła histeria, że on nie chce do przedszkola, że najpierw mam odprowadzić GP i w ogóle on chce do kościoła. Kościół jest zaraz za przedszkolem, wiec do przedszkola jeszcze w miarę udało nam się dojść. Ale od furki zaczęła się histeria na całego. Nic nie wyszło z prób przytulenia, przekupstwa. Przychodzące do przedszkola panie namawiały go, żeby poszedł, bo będzie pani Jola i będzie się dobrze bawił. Nawet niektórzy rodzice z dziećmi próbowali go zachęcić. A on stał przedszkolem i krzyczał, że chce do kościoła.

        Jednak powoli przesuwaliśmy się w kierunku drzwi. I jak już tam dotarliśmy i jeszcze trochę postaliśmy próbując namawiać pojawiła się pani Edytka i po prostu go zabrała. Mimo krzyków, płaczów i protestów. 

        Całe zajście trwało prawie 20 minut, wiec potem gnałam z GP w wózku do żłobka, żeby zdążyć. Na szczęście GP chętnie się rozebrał i poszedł na salę.

        Wróciłam do domu cała mokra.

        Traumatyczny poranek.

        ***

        Tak dawno ich nie odprowadzałam, że nie pomyślałam, że cały czas mu zależy na tym, żeby Grzesia odprowadzić pierwszego.

        No i z mamą histeria jest zawsze najgłośniejsza...

piątek, 22 stycznia 2021

środa, 20 stycznia 2021

Pistolet, teleskop i spodnie od piżamy

GP znalazł pistolet i celuje do mnie. Przybiega Mi.:

- Nie strzelaj Grzesiu! Mama jest potrzebna! - Do czego? - pyta M. - Kto będzie nam czytać?

Przy drugim podejściu GP do strzelania Mi. go pouczył, że nie można strzelać do ludzi tylko do duchów.

***
Czytamy o teleskopach na pustyni Atacama, które obrazy kosmosu przesyłają do komputerów. Na to Mi.: - Dziadek A. też ma komputer. Mogą do niego też przesyłać.

***
GP postanowił przymierzyć spodnie od mojej piżamy:



poniedziałek, 18 stycznia 2021

Książki (prze)czytane w 2020 roku

Ten rok nie był najlepszy pod względem czytelnictwa. Może kolejny będzie lepszy?

Przeczytałam:
- Metro 2033, Dmitry Glukovsky
- Instaserial o miłości, Nicole Sochacki-Wójcicka
- Instaserial o ślubie, Nicole Sochacki-Wójcicka
- Maria Skłodowska-Curie i jej córki, Shelley Emling
- „Mundra” Sylwia Szwed
- Wyznania patrycjusza, Sandor Marai - przeczytałam tak ok 1/3 
- Szaleńcy Pana Boga, Kazimierz Sowa
- Zaczęłam jeszcze kilka pism św. Jana Pawła II i papieża Franciszka, ale daleko mi do końca
- Oczywiście czytałam co nieco z rzeczy medycznych, fragmenty "Standardów w neonatologii" czy o USG u noworodków
- Wspieralnik rodzicielski, Alicja Kost i Danuta Rup-Kozłowska - zaczęłam




czwartek, 7 stycznia 2021

I trymestr

         Udało się. Po wielu miesiącach zastanawiania się czy to już czas na kolejną osobę w naszej rodzinie i dosłownie 2 miesiącach starań jest nasza nowa kruszynka. Pomimo karmienia w tandemie.

         Mimo wszystko trochę martwiłam się jak M. zareaguje, że to już. Ale on cieszył się jeszcze bardziej niż ja. Moją radość przyćmiło trochę moje samopoczucie, najgorsze ze wszystkich ciąż: różne niedogodności zaczęły się jeszcze przed skończeniem 6-tego tygodnia. 

         Szybko okazało się, że nawet tylko na ranki nie jestem w stanie pracować, bo co i raz jakieś mdłości mnie ogarniają. Po kilku dniach stało się oczywiste, że przyprowadzenie chłopaków ze żłobka i przedszkola też przekracza moje możliwości. Nawet spacer do piekarni po przysłowiowe bułki powoduje zmęczenie. Nie wiem czy to dlatego, że jednak kilka lat więcej na karku, czy zarywanie nocy związane z pobudkami chłopaków. Powoli wypracowuję plan. Muszę:

  • wysypiać się,
  • dużo odpoczywać,
  • jeść bardzo regularnie,

czasem pomaga tylko coca-cola (wiem, nie jest to optymalny napój dla ciężarnej, ale sok nie działa, a wręcz szkodzi).

        Uznałam też, że muszę ograniczyć karmienie z piersi Mi. W końcu ma już 4 lata, wiec chyba już można. Wytłumaczyłam mu, że się źle czuję i nie mogę jeść tyle ile potrzebuje, a w związku z tym nie dam rady mieć tyle mleka co wcześniej i zamiast go karmić wieczorem będę go przytulać i czytać książki. W zasadzie w ciągu kilku dni ( w 8 tyg.) zmniejszyliśmy ilość karmień z 2-4/dobę do 1 razu rano. To karmienie rano jest dla niego ważne, bo pozwala się obudzić i wstać prawą nogą.

        Około 13 tyg, w weekend przed świętami, Mi. całkiem zrezygnował z mojego mlek. Przez kilka dni całkiem się nie upominał, a potem zaczął się budzić nad ranem z krzykiem: „ja chcem cycusia”, ale wystarczy go przytulić, coś tam pogadać i zasypia dalej. W ten sposób nie jest już karmiony ponad 2 tygodni.

        Ilość karmień, w zasadzie sam, zredukował sobie również GP. Około 12-13 tygodnia coraz więcej pojawili się takich dni, że zasypiał na drzemkę lub na noc bez kp, a i w nocy mniej się budzi. Są takie dni, że zjada 2x na dobę. Czyżby mleko gorzej smakowało? Zadziało się to w czasie przymusowych wakacji od żłobka: M. był w delegacji, a ja nie byłam w stanie odprowadzić chłopaków. 

        Mamy też sukces jeśli chodzi o odpieluchowanie. Te 1,5 tyg w domu wystarczyło, żeby GP ogarnął korzystanie z nocnika w dzień. Na drzemkę też kładę GP bez pieluchy i już ponad 2 tygodnie jest ok - była tylko jedna wpadka. Bywają też dni, kiedy pielucha po nocy jest sucha. W żłobku pierwszy dzień był potrzebny na adaptacje, ale potem zaczął wołać jak coś chce i sam biec do łazienki. Na razie panie zaproponowały, że będą zakładać mu pieluchę na dwór i na drzemkę.

wtorek, 5 stycznia 2021

Motywacja

         Dzisiejszy poranek. Mateusz próbuje obudzić chłopaków, ale nie są zbyt wyrywnie do wstawania. Mi. chowa się pod kołdrę. GP przewraca na bok. W końcu GP siada, wyciągając rękę w kierunku bidonu i mówi:

        - Piiii - co w wolnym tłumaczeniu znaczy pić. Po chwili przypomina sobie, że przecież jest bardzo zaspany i opada na pościel.

        I wtedy wkraczam ja! Superbohater, który przywraca dzieciom siłę.

        - Mi., czy Ty też chcesz pić?

        Nim Mi. zdążył odpowiedzieć, że tak, GP ozdrowiał cudownie i sięgnął po bidon.

        W ten sposób udało się nam chłopaków sprawnie ubrać: 

  • Kto pierwszy idzie na nocnik? 
  • Zobacz Mi., GP już ma koszulkę założoną, chyba ubierze się dziś PIERWSZY.


***

        Ogólnie metoda pomaga nam ostatnio zrobić sprawnie rożne i tak konieczne rzeczy. Tylko czy to nie jest trochę manipulacja?