niedziela, 20 grudnia 2020

Znak pokoju

         Oglądaliśmy Mszę Świętą w komórce. M. i ja staraliśmy się jak najlepiej uczestniczyć. Chłopcy raz trochę ogladali, po chwili rozrabiali. Jak to chłopcy. W końcu został z nami tylko GP.

        W pewnym momencie, niedługo przed „Barankiem Bożym” GP zaczął nam podawać rękę, tak jak na znak pokoju. Siedział przed nami na krześle, odwrócił się do nas(my staliśmy za nim) i podał nam rękę. Zorientował się, że to teraz. Bardzo precyzyjnie się zorientował. Kilka chwil wcześniej.

        Jestem pod wrażeniem. GP ma 2 lata i 5 mc.



wtorek, 8 grudnia 2020

Takie tam rozmowy

        Rozmawiam przez telefon z moją mamą. Opowiada mi, że ostatnio więcej ogląda TV i źle się z tym czuje. Opowiadam jej, że jak u drugich dziadków chłopcy oglądają bajki, to mnie aż boli głowa. Tak się odzwyczaiłam od TV. 

        Na to odzywa się Mi. (który do tej pory bawił się obok):

        - Przecież możesz wyjść z pokoju.


***

       Jestem w kuchni. Przychodzi do mnie GP.

        - Siiiii, siiii....

        - Zrobiłeś siku?

        - Tak!

        - Do nocnika?

        - Tak!

        Poszłam do salonu. W nocniku znalazłam rzeczone siku.

        Tak, pracujemy nad odpieluchowaniem GP.

wtorek, 24 listopada 2020

Perełki Mi.

 ***

Mi. bawi się. W pewnym momencie słyszę:

- Zamorduje!

- To chyba nieładnie zamordować? - pytam.

- Nie ładnie - przyznaje Mi.

- To dlaczego tak mówisz?

- Dziadek tak mówi?

- Który?

- Dziadek W.

Po chwili pytam:

- A wiesz co to znaczy zamordować?

- Nie wiem.

***

Jest pora kolacji. Pytam entuzjastycznie:

- Komu zrobić kanapeczkę?

Zaległa cisza. Po chwili odzywa się M.:

- Ja chce kanapeczkę!

Myśle sobie: no nie powiem przy dzieciach, żeby sam zrobił. I w tym momencie odzywa się Mi.:

- To sobie zrób.

***

Mi. cieszy się, że pojedziemy do dziadków A&A. i będą oglądać bajki.

- A co jak się popsuje telewizor? - pyta M.

Mi. macha ręką:

- To będziemy oglądać w telefonie.



wtorek, 17 listopada 2020

Milusiński GP

        Kilka dni temu razem z GP leżeliśmy sobie w łóżku. 

        Do pokoju wszedł M., usiadł obok mnie i pocałował mnie w usta. Kiedy GP to zobaczył zasłonił buzię rączką. Pytam:

        - GP, nie chcesz buziaka od taty?

        GP dalej zasłania buzię rączką i przecząco macha głową.

        - A chcesz buziaka od mamy?

        GP zerwał się z łóżka, rączka odsłoniła buzię i już GP trochę próbował mnie całować, a trochę nadstawiał się, żebym go pocałowała.


***

        Wczoraj wieczorem karmiłam GP do snu. Tak przynajmniej mi się wydawało. Niestety nie zasnął, co więcej jak się najadł wyszedł z łóżka i wyszedł z pokoju. W rozpaczy, próbując uratować sytuację zaczęłam wołać:

        - Kto mnie przytuli? Kto mnie przytuli?

        Ale GP nie nadchodził :(

        Nagle do pokoju wbiegł M. wołając "Ja, ja cię przytulę!", a zaraz za nim GP też coś tam pokrzykując. Wskoczyli do łóżka, M. się przytulił, GP skupił się na odpędzaniu M. A po chwili dołączył do nas jeszcze Mi. i ułożył się w nogach.

        No nie ma jak zazdrościć drugiemu.



czwartek, 29 października 2020

Uczynny GP

        Wczoraj, przed wyjściem z domu nie zdążyłam się uczesać. Rozpuściłam więc włosy, a gumkę włożyłam na rękę. Bardzo rzadko chodzę w rozpuszczonych włosach.

        Wsiedliśmy wszyscy razem do auta. Podjechaliśmy pod żłobek i tam wysiadłam razem z GP, a M. z Mi. pojechali dalej, do przedszkola. Ostatnio stało się już codziennym zwyczajem, że przed żłobkiem spacerujemy sobie z GP dookoła żłobka i bloku, który jest tuż za posesją, na której stoi żłobek. Szuramy liście, zbieramy kasztany, straszymy ptaki, przyglądamy się psom, etc. Jednak tym razem GP co chwila grzebał w kieszonce swojej kurtki i próbował coś z niej wyciągnąć. Po kilku próbach udało się: GP wyciągnął i tryumfalnie podał mi... gumkę do włosów!!!

       Jak on o mnie dba, ten mój mały GP!!!

       Gumkę, rzeczywiście kiedyś mi zabrał, wyślinił, a potem zgubił. Tak mi się przynajmniej wydawało. Ale jak widać: w przyrodzie nic nie ginie. ;P



niedziela, 25 października 2020

Tata nachlapał

        Mi. idzie się kapać. Podchodzi do wanny, patrzy i zaczyna mówić:

        - Tata nachlapał! Trzeba to wytrzeć! Nie da się na to patrzeć!

         Dałam mu ścierkę i wytarł brzeg wanny. Bo tylko brzeg był zachlapany troszeczkę. Ani kropelki na podłodze. 

         Pedant się znalazł 😆



piątek, 23 października 2020

Co się mówi?

        Pare dni temu była taka sytuacja: Mi. krzyczał głośno, że chce pić. Tłumaczymy spokojnie, że bidon stoi w kuchni i w każdej chwili może pójść się napić. Mi. histeryzuje dalej. 

        W pewnej chwili do pokoju wchodzi GP z bidonem i podaje go Mi. Mi. zaczyna pić.

        - Mi. co się mówi? - zadaję pomocnicze pytanie.

        Mi. oddaje GP bidon i mówi:

        - Odnieś!

       

       ***

        Dziś w drodze powrotnej ze żłobka/przedszkola chłopcy jechali: Mi. na rowerku biegowym, GP na hulajnodze. Wybraliśmy drogę koło wiatraka. Niedaleko po tym jak się minie wiatrak są schodki, a obok nich zjazd dla wózków. Mi. zjechał z niego bez problemu, GP prosiłam, żeby zszedł. Już GP chwytał hulajnogę, kiedy podbiegł do niego Mi., wziął hulajnogę i zniósł z tego zjazdu. Później jeszcze kilka razy pomagał przenieść hulajnogę przez krawężniki.

       ***

       Dobrze mieć brata!



niedziela, 18 października 2020

Nowenna pompejańska

         W październiku postanowiłam codziennie odmawiać, chociaż kawałek różańca. Biorę udział w programie formacyjnym "Ubogacona na drodze z Maryją" i zmotywowało mnie to, by w tym roku miesiąc różańcowy zaakcentować. Szybko okazało się, że udaje się nie tylko dziesiątkę, ale dwie lub trzy, a często i całą część. Czasem modlę się przed snem, częściej w ciągu dnia, np maszerując po chłopaków lub kiedy bawią się na placu zabaw. Sama jestem zaskoczona, że tak łatwo znaleźć czas, mimo, że wydawało mi się, że nie mam go wcale.

         Jednocześnie na instagramie Klaudia z jednego z obserwowanych przeze mnie kont (@my.slow_life) zachęcała do rozpoczęcia Nowenny Pompejańskiej razem z @teobankologia w intencji rodziny: o wiarę, nadzieję i miłość. I tak zaczęłam się zastanawiać... I przemyśliwać... I stwierdziłam, że spróbuję.

         Chyba powinnam się jakoś zgłosić, że biorę udział w akcji wspólnego podejmowania nowenny, ale nie mogę znaleźć nie. Ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze, że mam szansę ramię w ramię z Maryją bliżej poznać Jezusa. 

         Dziś dopiero 3. dzień. Idąc do kościoła na Mszę Świętą, a potem do szpitala na dyżur odmówiłam pół nowenny. Teraz, w porze poobiedniej, resztę. Nie ma co mówić hop. Ale widzę, że się da! Trochę trudno skupić myśli na rozważaniu, kiedy gdzieś biegnę lub kiedy modlę się w hałasie, jednocześnie pilnując. Ale taki jest różaniec - jak w życiu: różne są momenty, a wszystkie są cenne.



Na początku:

Podajemy intencję i mówimy: „Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca świętego”.

 

Na zakończenie:

Modlitwy końcowe w trakcie części błagalnej – modlimy się tą modlitwą przez pierwsze 27 dni nowenny.

Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.

Modlitwy końcowe w trakcie części dziękczynnej – modlimy się tą modlitwą przez drugie 27 dni nowenny.

Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.


poniedziałek, 12 października 2020

Głód

Mi.:

  • Jestem głodny!

M.:

  • Jeszcze twój obiad stoi na stole. Możesz go zjeść.

Mi.:

  • Głód mi podpowiada, ze chce cukierki.

Moja krew😆






wtorek, 29 września 2020

Bo im tak pasuje

        Idę z chłopakami ulicą. Wracamy po przedszkolu, żłobku i pracy do domu. Po dwóch stronach płotu stoją dwie nastolatki i rozmawiają.

        - Po co one gadają przez płot? - pyta Mi.

        - Nie wiem. Zapytaj.

        Mi. podbiegł do dziewczyny po tej stronie płota co my. I mówi do niej.

        - Po co gadacie przez płot?

        Dziewczyna patrzy na niego z góry zdziwiona.

        - Co?

        Mi., niezrażony powtarza pytanie:

        - Po co gadacie przez płot?

        - Bo nam tak pasuje. - odpowiada dziewczyna.

       Mi. wraca do nas i relacjonuje nam.

       - One gadają przez płot, bo im tak pasuje.




wtorek, 8 września 2020

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Słoneczko nie dosięgło

- Mi., chyba cię słoneczko trochę złapało...

(Po chwili.)

- Nie dosięgło mnie.

- Co cię nie dosięgło?

- Słoneczko mnie nie dosięgło, bo szybko biegałem.


piątek, 31 lipca 2020

Czekoladocholik

        Chyba jednak jestem czekoladocholikiem.
        Dostałam kiedyś od pacjentów duże merci. Schowałam je w szafce na "czarną godzinę". Potem miałam dyżur, na który wzięłam za mało czekolady i całe popołudnie opowiadałam dyżurantowi nr. 2, że już nie mam czekolady, ale będę silna i nie otworzę tego merci...
        Ale kiedy dyżurny nr. 2 poszedł wieczorem do siebie, a Panie Pielęgniarki wciąż coś ode mnie potrzebowały zrobiłam małą dziurkę w tym merci i wyciągnęłam 2 czekoladki. No może 4 czekoladki...
        Od tamtej pory podjadałam po trochu jak brakło mi czekolady lub jak moja zwykła czekolada zdawała się być już za gorzka.
        Dziś mam dyżur z dyżurantem "z miasta". Jest to też ostatni dyżur przed urlopem. Nie wzięłam nowej czekolady, bo przecież mam jeszcze merci. Kiedy poszły już wszystkie koleżanki, które były na dniu, a doktor dyżurna nr. 2 udała się do swojego pokoju chwile po odebraniu dyżuru, wyciągnęłam moje czekoladki z szafki. I ze zdziwieniem stwierdziłam, że jest ich tam tylko 4, w tym 3 kawowe, których nie lubię...

Zarobiony Mi.

Jedziemy całą rodziną porozwozić dzieci po żłobkach i przedszkolach. Dojeżdżamy do żłobka. Mi. mówi, że chciałby odprowadzić GP. To mu tłumaczymy, że jest już późno i ja idę odprowadzić GP, a tata odprowadzi jego. Trzeba było się szybciej się zbierać, szczególnie, ze latali już od 6:00.
- Miko miał dużo rzeczy do zrobienia. - odpowiedział nam nieco zawstydzony, a jednocześnie niesamowicie zarobiony młody człowiek.
Mi. gotuje.


niedziela, 19 lipca 2020

Mama, mama, mama, mama...

Z okazji swoich urodzin GP dostał prezent w papierowej torbie, na której były 4 postacie, których wielkość sugerowała rodzinę. W pewnym momencie Mi, zaczął przyglądać się tej torbie i pokazywać kolejne postacie, jednocześnie je nazywając:
- Mama, tata, Miko, Grześ...
Zobaczył to GP i też zaczął pokazywać i nazywać:
- Mama, mama, mama, mama...

***
Zdarzyło się, żeby GP powiedział tata może z raz. M. był wtedy bardzo zadowolony. Jednak w większości GP jak się go prosi, żeby powiedział tata, to odpowiada, że mama... lubimy się z nim tak droczyć. Można tak w nieskończoność:
Ktoś:
- Tata.
GP:
- Mama.
Ktoś:
- Tata.
GP:
- Mama!
Ktoś:
- Tata!
GP:
- Mama!!!

niedziela, 12 lipca 2020

Dostaniesz na urodziny

Mi. miał małą zabawkową gaśnicę, która tryskała wodą jak się ją napełniło. Zabrał ją do moich rodziców. Gaśnica podobała się wszystkim. W pewnym momencie S. chciał też się pobawić. Mi. mu nie dał, ale postanowił pocieszyć:
- Nie martw się, dostaniesz taką na jakieś urodziny!


sobota, 4 lipca 2020

Wakacje z dziećmi

Wróciliśmy z wakacyjnego wyjazdu. Byliśmy we czworo: M., Mi., GP i ja. Organizowaliśmy go na ostatnią chwilę, gdyż niespodziewanie dostałam dodatkowy urlop (w końcu miałam jeszcze 25 dni zaległego urlopu i trzeba było coś z tym zrobić;). W związku z tym nie mieliśmy zbyt dużo czasu na organizację i możliwości wyboru kwatery. Za to mamy różne wnioski z tego wyjazdu.

Na co zwrócić uwagę planując wyjazd z dzieckiem:

  • Jeśli możesz zabierz ze sobą dodatkową osobę/osoby dorosłe. Dziadkowie lub ciocia często chętnie wspomogą w opiece nad Twoimi milusińskimi, sprawiając, że Ty również będziesz mieć możliwość odpoczynku.
  • Nie planuj zbyt dużo atrakcji. Nam najlepiej sprawdzają się miejsca, gdzie niedaleko kwatery jest jakieś miejsce zabawy dla dzieci: plac zabaw, plaża. Wycieczki nie powinny być każdego dnia. Na ostatnim wyjeździe codziennie gdzieś jeździmy, co spowodowało, że dzieci szybko się męczyły i każdego dnia po południu była histeria.  Pod koniec wyjazdu, szczególnie GP trudno już było włożyć do fotelika, tak miał dość jeżdżenia.
  • Szukając kwatery zwróć uwagę, żeby pokój miał aneks kuchenny. Dzięki temu łatwo przygotować posiłki, szczególnie te w nietypowych porach oraz żeby zaspokoić nagły głód. Dzięki temu możesz podać dzieciom posiłki, które są zgodne z Twoim sposobem karmienia dziecka. 
  • Pilnuj pór posiłków, nawet jeśli sam(a) nie czujesz głodu. Głodne dziecko to dziecko, które jest niezadowolone i gorzej współpracuje. Ty czasem jesz na zapas, dziecko raczej nie.
  • Lubimy jeździć z lodówką turystyczną. Wtedy możemy przewozić bezpieczniej to co lubią nasze dzieci: jogurty, kabanosy, owoce i dłużej zachowują one świeżość.
  • Zabezpiecz posiłki instant. Jeśli pora na jedzenie zastanie nas w nieodpowiednim miejscy mamy coś pożywnego dla dzieci. My lubimy słoiczki z daniami obiadowymi oraz saszetki z jogurtem z owocami oraz musy owocowo lub owocowo-warzywne. Chłopaki jedzą tego typu jedzenie w zasadzie głównie na wyjazdach. 

wtorek, 9 czerwca 2020

Sto lat

W niedzielę byliśmy na imieninach dziadka W. Jako, że Mi. dnia poprzedniego na urodzinach cioci K. chętnie śpiewał "Sto lat" próbowałam go namówić, żeby zaśpiewał dla dziadka. Raz próbowałam, drugi, trzecia... ale Mi. nie był chętny. W końcu wyzwanie podjął młodszy kuzyn i zaśpiewał:
- Sto lat, sto lat, niech yje, yje nam, a kto? Ymon!
Trochę tym swoim występem na depnął na ambicję Mi., wiec ten też zdecydował się zaśpiewać:
- To lat, to lat, niech żyje, żyje nam, a kto? Miko!





***
Na koniec "Sto lat" dla dziadka W. zaśpiewała K.

czwartek, 4 czerwca 2020

Co to za maszyna?

        Wracamy z chłopakami z przedszkola i żłobka. Pierwszego odebrałam Mi., potem GP. Spod żłobka kierujemy się już do domu, ale zaraz przy żłobku jest ogrodzony kawałek chodnika, w środku tego ogrodzenia rozkopane, jakieś rury i jakaś nie za duża maszyna. Mi. mówi:
        - Ja chce taką maszynę zabawkową.
        - Ale co to za maszyna? - pytam.
        Nie wie, ale chce.
        Rozmawiamy chwilę bezproduktywnie, bo nie wiem co miałabym (przynajmniej hipotetycznie) mu kupić. Ale on właśnie to by chciał. Generalnie z powodu tej maszyny nie możemy ruszyć w dalszą drogę. W końcu zauważam pana robotnika po drugiej strony ulicy i sugeruję, że może go zapytamy. Mi. ochoczo biegnie do pana robotnika. Ja za nim pcham wózek z GP. Mi staje przed panem robotnikiem, zadziera głowę do góry i pyta:
        - Co to za maszyna?
        Zero jakiejś nieśmiałości, wątpliwości. Poszedł, spytał.
        Pan robotnik nieco zdziwiony co to do niego takie małe mówi, nie usłyszał. Powtórzyłam wiec pytanie i pan robotnik powiedział, że to sprężarka, zaczął tłumaczyć, że wtłacza powietrze i gestykulować, żeby to wtłaczanie powietrza lepiej zwizualizować.

środa, 20 maja 2020

Dokąd idziemy


Szykujemy się do przedszkola. Nagle Mi. pyta:
- Gdzie idziemy?
- A gdzie byś chciał pójść? - odpowiadam pytaniem.
- Do kościoła.
- Do kościoła? Ztęskniłeś się za Panem Bogiem?
- Tak, Mi. ztęsknił się za Panem Bogiem! Dlaczego rodzice chodzą do kościoła? A nas nie zabierają? Mi. ztęsknił się za Panem Bogiem!





***
Normalnie nie spodziewałam się, że mam takie pobożne dziecko... Ale się cieszę. Bardzo nawet.



wtorek, 21 kwietnia 2020

Uczynny i kulturalny GP

GP jest bardzo uczynny.
  • Kiedy wstaję rano podaje mi okulary i telefon.
  • Kiedy wracam do domu z pracy przybiega się ze mną przywitać i podaje mi kapcie. 
  • Kiedy myję mu jabłko - podaje mi ścierkę, żebym je wytarła.
  • Kiedy Mikołaj chce zrobić siku, a nie chce iść do nocnika, przynosi mu nocnik.

GP jest też bardzo kulturalny.
  • Kiedy wychodzi z sypialni i idzie się bawić do salonu macha mi i mówi "pa,pa".
  • Kiedy wychodzę do pracy przychodzi się przytulić, wymienić buziakami i mówi "pa,pa".
  • Kiedy rozmawiam przez telefon  i się żegnam również mówi "papa" i wysyła buziaczki.


        Niestety czasem pluje. W zasadzie na koniec każdego posiłku orientuje się, że już nie ma ochoty jeść i to co w momencie tej refleksji ma w buzi - wypluwa. Wkurza nas ten zwyczaj. Może kiedyś go wyplenimy.

        2 dni temu rzucił w Mi. widelcem. Pech chciał, że widelec trafił w oko. Było dużo łez i bólu. Wyjątkowo słaby rzut. Szczególnie, że ja tego dnia szłam na dyżur.

niedziela, 19 kwietnia 2020

Odkurzacz i turbosprężarka

Ilustracja z książki "Jano i Wito w domu"
Anegdotka 1.
Wczoraj czytaliśmy książeczkę. W książeczce był odkurzacz. Mi. pokazuje na odkurzacz i mówi:
- Jest spalinowy. Nie ma kabla.

Anegdotka 2.
Ze 2 tygodnie temu M. zbił miseczkę Mi. Wczoraj mu ją odkupił. Wrócił z zakupu. Chłopaki zaglądają do toreb z zakupami.
- Mi. - mówi M. - zgadnij co dla Ciebie mam!
- Turbosprężarkę?


czwartek, 16 kwietnia 2020

Wieczne pióro 2





W końcu zamówiłam to wybrane, wymarzone wieczne pióro. M. chciał fiszki do nauki angielskiego, wiec uznałam, że jest okazja, to trzeba te rzeczy razem, wtedy będą kosztować tyle, że przesyłka będzie darmowa. Szczególnie, że byliśmy na kwarantannie i o spacerze do punktu odbioru nie było mowy.

Zamówiliśmy na początku zeszłego tygodnia. Według prognozy miało dojść w piątek. Wielki Piątek.

No ok, spodziewałam się, że przed świętami może coś pójść nie tak i się opóźnić...

W czwartek przyszła informacja, że jednej rzeczy nie mogą skompletować, wiec jeszcze nie wysyłają. Proszą o cierpliwość i nie tracenie zaufania do firmy.

Że teoretycznie skompletowali zamówienie w piątek późną nocą dowiedziałam się chyba już we wtorek. Mimo wielokrotnego sprawdzania na jakim etapie jest moje zamówienie. No ok, święta to nie czas na pilnowanie papierów.

W środę nie doszło. Śledzenie przesyłki mówiło, że w stacji przeładunkowej w Warszawie już leżało.

Dziś doszło. Tyle, że ja jestem na dyżurze. Zobaczę moje wymarzone pióro dopiero jutro. Dokładnie tydzień później niż miałam nadzieję je dostać.

Pytam M. czy ładne. Ładne. Ale... takie normalne... Chyba spodziewał się czegoś innego, że będzie jakieś "bardziej". Teraz się martwię czy mi się spodoba... Za tyle kasy mogłoby się podobać...

Na pocieszenie M. wysłał mi zdjęcie. Ale jakieś ciemne. Ma wysłać więcej. Jak ja bym chciała już zobaczyć to moje nowe pióro.

Wiem. Problemy pierwszego świata...

środa, 15 kwietnia 2020

Życiowo mówię

M. tłumaczy coś Mi. Na koniec podsumowuje:
- Ja Ci tak życiowo mówię!
Mi. odpowiada:
- A ja mówię nieżyciowo.

wtorek, 24 marca 2020

Zdobywcy świata

GP się przewrócił. Przytuliłam go. Po 15 sek. już się wyrywał, żeby bawić się dalej. Skomentowałam:
- Już dobrze? Teraz biegniesz pokonywać kolejne przeszkody i idziesz zdobywać świat?
Na to Mi., wyskakując z łóżka:
- Ja też idę zdobywać świat! I przeszkody!

poniedziałek, 23 marca 2020

Wieczór filmowy

Mi. poszedł wczoraj wcześnie spać. Nie miał drzemki, wiec odpadło przed 18:00. Konkretnie przytulił się do mnie, szepnął "Kocham cię, mamusiu." i chwilę później już spał.

Niedługo później, z drugiej drzemki, obudził się GP. Zaraz po wstaniu zrobił kupę, wiec trzeba było go umyć. Po nim umyłam się ja. Potem M. I w ten sposób ok 21:00 wszyscy byliśmy gotowi na noc. A że godzina była młoda postanowiliśmy obejrzeć film. Wybraliśmy film "Mała stopa", żeby dla GP też był ciekawy, chociaż może niekoniecznie do końca odpowiedni.

Bardzo chcieliśmy pochrupać prażynki, wiec w połowie filmu próbowałam położyć GP spać. Ale się nie dał.

Potem obudził się Mi. i krzyknął, że musi umyć zęby. Liczyłam na to, że umyje zęby i wróci do spania. Przeliczyłam się.

Wróciliśmy wiec przed ekran komputera we czworo. Stwierdziliśmy, że nie ma szans, że chłopcy pójdą spać przed nami i dlatego otworzyliśmy prażynki.

I wiecie co: ten wieczór filmowy był bardzo fajny. Na pewno powtórzymy to jeszcze nieraz!

Po skończonym filmie wszyscy umyliśmy zęby. Niektórzy drugi raz i udaliśmy się do łóżek. M. zasnął pierwszy. Ja niedługo potem, a chłopaki jeszcze trochę coś tam się kręcili, ale w końcu też poszli spać.

Tato, musisz odkupić

Wczoraj M. postanowił rozkręcić syfon pod umywalką w łazience, żeby po raz kolejny go odetkać. W trakcie "akcji" towarzyszył mu Mi. Niestety czyste kolanko po skręceniu przeciekało. Okazało się, że rura skorodowała.
Przez resztę wieczoru Mi. wypominał M., że ten musi odkupić rurę.😂
Nie pomagały tłumaczenia, że odkupić to można coś komuś jak mu się zniszczy. A sobie to można kupić nowe.

Dziś rano jak Mi.się obudził, pierwsze co powiedział, to przypomniał, że M. musi odkupić ten syfon.😛

poniedziałek, 16 marca 2020

#zostańwdomu

Wokoło szaleństwo: Uwaga! Koronawirus #zostańwdomu. I te dylematy: co robić w tym domu tyle czasu z dziećmi, które są przyzwyczajone, że w przedszkolu co dzień nowe atrakcje.
☺
A mi się całkiem podoba to wspólne siedzenie w domu. Brak pośpiechu. Czas, żeby się wyspać, bo kiedy jedno pilnuje, drugie może odpocząć. Czas, na czytanie z dziećmi, przestrzeń, żeby posłuchać co mają do powiedzenia te moje krasnale. 
👨👩👦👦
Co nieco już ugraliśmy na 👑🦠 Mi. dużo chętniej myje ręce i do tego jak profesjonalnie...
🧼
Tym bardziej cieszę się tym czasem, że jutro idę do pracy. A tam dodatkowe środki ostrożności, kontrola temperatury przy wejściu i płyn do dezynfekcji rąk. I zawsze trzeba mieć z tyłu głowy, że jak delikwent z 👑🦠do nad zawita, to czeka nas 14-dniowa kwarantanna.

piątek, 13 marca 2020

Pióro wieczne

✒
          Jedna z moich koleżanek w pracy, Marta pisze piórem wiecznym. Lubi robić długie opisy, wiec jej obserwacje są szczególnie widoczne wśród innych. Co jakiś czas zmienia kolor atramentu.  
         Ogarnęła mnie nostalgia. W końcu tyle lat pisałam piórem... Kiedy ostatnio próbowałam zresuscytować moje pióro- nie działało. Postanowiłam, że zacznę pisać kolorowym długopisem. Na tę okoliczność kupiłam zielony, zaczęłam go używać w pracy. Namiastka, ale zawsze coś.
Kilka dni później zauważyłam, że kolejne dwie osoby piszą zielonym długopisem...

✒
          Pisanie piórem dalej chodziło mi po głowie... Ale moje stare pióra raczej już nie są sprawne...
          Przypomniało mi się, że dostałam kiedyś pióro wieczne, którego nigdy nie używałam. Przeszukałam szafki i szuflady z artykułami papierniczymi w mieszkaniu, ale go nie znalazłam. Dopiero po kilku dniach pomyślałam, że może to pióro jest u rodziców. 
          Przy następnej wizycie u rodziców znalazłam rzeczone, nieużywane pióro i chyba z 5 innych, którymi pisałam w przeszłości. Postanowiłam Sprawdzić czy te stare pióra piszą. W Parkerze (którym pisałam w czasach LO) napełniłem pompkę i okazało się, że pisze.  Potem przełożyłam pompkę do Watermana, którego dostałam od rodziców po zakończeniu studiów. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, również zaczął pisać. Byłam pewna, że ten Waterman zasechł totalnie. A tu taka niespodzianka! 
          Wzięłam te pióra ze sobą. Zaczęłam pisać Watermanem: najpierw zielonym atramentem, potem kupiłam naboje niebieskoczarne. 
          Nie pisze jednak to pióro idealnie. Jakiś czas temu rzeczywiście nie chciało mi pisać. Wtedy próbowałam je zmusić do pisania i chyba nadwyrężyłam stalówkę. Musiałabym ją dokupić. Aż dziw, że teraz zadziałało. Może dlatego, że napełniając pompkę kilka razy przepuściłam atrament przez stalówkę i może to ją przepłukało.
          Zaczęłam się zastanawiać nad zmianą pióra....

✒
          Znowu zaczęłam oglądać to nieużywane pióro. Srebrnozłoty parker. Piękne pióro, eleganckie, tylko, nie w moim stylu... Oglądałam je naprawdę wiele razy. Ale chciałam inne.
Zaczęłam szukać w internecie. Pokazałam jakieś M., komentując, że skoro on kupuje modele pociągów, to może ja sobie sprawię pióro? Stwierdził, że właśnie jest dzień kobiet, wiec on mi kupi. 
         Zaczęłam oglądać dalej i wybrałam w sumie 3 pióra, miedzy którymi było mi się trudno zdecydować.

✒
        Postanowiłam zrobić ankietę w pracy. Różni różnie mówili. Ale wniosek był do przewidzenia: "kup to, które tobie podoba się najbardziej".
       Ale ziarenko zostało zasiane. Kolejnego dnia stażysta Wojtek przyszedł z piórem, które dostał na zakończenie studiów z grawerem z nazwiskiem.
       A kiedy pokazywałam pióra do wyboru szefowej powiedziała, żeby jej też kupić.

✒
        Już miałam to pióro w koszyku sklepu internetowego, tylko zastanawiałam się czy jest szansa zobaczyć je na żywo. Jednak zaczęła się akcja koronawirus i postanowiłam przeczekać, żeby nie szwendać się po odbiór zamówienia do pobliskiej księgarni.

✒
        Następnego dnia Marta przyszła do pracy i mówi: 
        - To pióro, które ci się podobało, wygląda na żywo jeszcze lepiej, dużo ładniej od tego turkusowego. - Wszyscy zwrócili na nią uwagę. - A to niebieskie, które wybrałaś dla szefowej też jest super.
         Szefowa zrobiła okrągłe oczy: jak to wybrałam dla niej? Jakie niebieskie? Nie pokazywałam jej niebieskiego!
        Okazało się, że Marta robiąc zakupy spożywcze zaszła do papierniczego i obejrzała tam wszystkie te pióra!
        Teraz czekamy, żeby uspokoiła się sytuacja epidemiologiczna. I wtedy też pójdę obejrzeć, a potem kupić. Taką mam nadzieje...
        Chyba, że będę potrzebowała coś kupić i przy okazji po prostu zamówię pióro. ☺

wtorek, 25 lutego 2020

Kto jedno z tych dzieci przyjmuje - Mnie przyjmuje

Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: «Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał». (Mk 9, 36-37)

Ten fragment z dzisiejszej Ewangelii jest bardzo pro life: przyjmij dziecko. Również wtedy, kiedy nie było zaplanowane jego pojawienie się na świecie. Nawet wtedy, kiedy pojawia się w absolutnie złym momencie. Także to dziecko, które jest chore.

Popatrzmy jednak szerzej. Powinnismy przyjść także dziecko, które nie spełnia naszych oczekiwań. Każe się nosić całymi dniami i nie śpi w nocy. To dziecko, które zaczęło później mówić niż dziecko koleżanki, albo później wstawać, niż tego oczekiwaliśmy. Nie słucha się dorosłych, jest zbyt energiczne, rozrabia, ma coraz to nowe, czasem niebezpieczne pomysły. To dziecko, które ma inny pomysł na siebie niż zaplanowaliśmy: nie lubi się uczyć, wiec raczej nie zostanie prawnikiem. Ekspresyjnie wyraża siebie: ubiorem, kolczykami, tatuażami, rodzajem muzyki, którego słucha. To dziecko, które podejmuje decyzje, które mogą zaważyć na jego przyszłym zdrowiu: wraca z imprezy pijane, kiedy znajdujemy w toalecie niedopałki papierosów.

Każdy z nas jest dzieckiem Boga. Każdy z naszych bliźnich również jest dzieckiem Boga. Przyjmijmy zatem i osoby z naszego otoczenia. Starszą osobę, która ma tyle do powiedzenia, że już od dawna nie możemy jej słuchać. Rodzica, który zwraca mi uwagę, na kwestie według niego istotne. Wtrącającą się ciotkę. Małżonka, który obiecał coś zrobić, ale zapomniał. Albo zrobił niestarannie. Kolegę, którego nie lubię. Koleżankę, która się wywyższa. Szefa, który ma coraz nowe „pomysły”. Sąsiada, który zakłóca mój spokój. I tego, który potrzebuje  pomocy, a ja przecież mam inne obowiązki.

„Pierwsze (przykazanie) jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych" (Mk 12, 29-31).

No właśnie, jeszcze trzeba pamiętać o tym, żeby siebie traktować z miłością. I być dla siebie dobrym.