Wigilia Paschalna odmieniła nam Mi.! Tj. na Wigilii Paschalnej był niemożliwy: kręcił się po kościele, zaczepiał ludzi. Mniej więcej w czasie kazania M. wyszedł z nim na dwór i wrócili dopiero przed Komunią Św.
A dziś?
Dziś Mi. zachowywał się całkiem przyzwoicie. Generalnie trzymał się naszego przedsionka, trochę jeździł wózkiem, pustym lub z GP na pokładzie, trochę zabawkowym traktorem...
Ale tez z kilkanaście razy moczył rękę w kropielnica i robił nie zupełnie prawidłowy, ale bez wątpliwości znak krzyża. I uwaznie przyglądał się księdzu, a momentami go naśladował.
Np. podczas Ojcze Nasz:

