piątek, 11 maja 2018

Odwracanie

        Wczoraj Mi. układał klocki mniej znanej firmy - z kształtu całkiem jak lego, ale są dużo większe, dostosowane do małej łapki. Mi. złączył dwa, a potem chciał jeszcze przykleić do tego trzeci, jednak przykładał go nie tą stroną, więc klocek przyczepić się nie mógł.
        - Mi., odwróć klocek...
        I co Mi. zrobił? Odwrócił klocek i przyczepił tak jak trzeba. Był przy tym jeszcze teść. Oboje spojrzeliśmy na siebie zdziwieni, że Mi. zrozumiał o co nam chodzi.

środa, 9 maja 2018

Karmię piersią w ciąży - II trymestr

Najważniejsze wydarzenia II trymestru:
  • zmniejszyła się ilość karmień (do ok 4x/db), za to ich czas wydłużył (do 20-30 min)
  • Mi. nauczył się w nocy pić z kubka i chętnie korzystamy z tej umiejętności
  • próbujemy podawać smoka jak najrzadziej, szczególnie w nocy to trudne
  • lekarz ginekolog dał mi zielone światło na karmienie


        ***
        II trymestr zaczęłam od wizyty w Poradni Ginekologiczno-Położniczej.  Okazało się, że dr. B., który zwykle przyjmuje jest na urlopie, więc tego dnia przyjmowała dr. K. Postanowiłam skorzystać z okazji i spytać co uważa o karmieniu piersią w ciąży. Dodam tylko, że dr. B. od pierwszej rozmowy telefonicznej na samym początku ciąży, której celem było umówienie wizyty, kazał odstawić dziecko od piersi. Natomiast dr. K. powiedziała, że póki co mogę karmić - teraz najnowsze badania wskazuję, że nie powoduje to negatywnych konsekwencji dla zdrowej ciąży, a starsi ginekolodzy przyzwyczajeni są do starszych zaleceń i na wszelki wypadek karzą odstawić. Niby też to wiem, ale zawsze lekarz to powiedział! Konkretnie mi, podczas wizyty, po analizie wyników moich badań i badaniu! Ha!

        ***
        Na początku II trymestru Mi, zaczął pić z kubka w nocy. Coraz częściej się zdarza, że jak budzi się /zwykle ok. 5 nad ranem/ pytam go czy chce pić, a on wyciąga rękę w stronę kubka, podaję mu ten kubek, on pije, a potem oddaje kubek i idzie spać. No, nie koniecznie tak od razu idzie spać. Nim uśnie przewala się, przytula raz do podusi, raz do mnie, innym razem do M. W większości ze smokiem w buzi. Ale w efekcie idzie spać bez piersi! I o to nam chodzi!
        Niestety czasem trudno ustalić co w danym momencie jest mu potrzebne. Budzi się i płacze, nawet piersi nie pokazuje. Wiec pytam czy chce pić /i podsuwam kubek/ lub czy chce smoka /i podsuwam smoka/. Czasem załapuje od razu, czasem przez dłuższą chwilę proponuję mu wodę i smoczka i mówię, że nie wiem czego potrzebuje i  musi mi pokazać. Innym razem decyduje się po dłuższej chwili. Wreszcie, zwykle raz w ciągu nocy, nic nie jest w stanie zastąpić piersi.

        Zredukowaliśmy ilość karmień nocnych i dziennych. W nocy przeważnie przystawia się do piersi do snu i drugi raz około godziny 3eciej. Czasem jeszcze drugi raz już nad ranem albo całkiem rano. Zdarzają się jednak noce, które są całkiem bez podjadania z piersi. Rzadsze przystawianie pozwala mi się lepiej wyspać, zmniejsza moje zniecierpliwienie i zdenerwowanie karmieniem. Niestety nie zredukowało to znacznie pobudek w nocy. Po prostu częściej zadowala się wodą lub smoczkiem, ale muszę mu pomóc ustalić czego potrzebuje.
        W dzień często wystarcz karmienie do drzemki i po powrocie ze spaceru. Jeśli mamy jakiś całodzienny wyjazd potrafi nie jeść ani razu.
        Ogólnie coraz częściej w ciągu doby są tylko 4 karmienia, a jeśli dzień jest intensywny to nawet tylko 2 (kiedy pierwszy raz tak się zdarzyło, wystraszyłam się, że zaraz przestanie potrzebować piersi).

        Po skończeniu 20tego tygodnia karmienia stały się dłuższe, po 20-30 minut. Czy to znaczy, że jest mniej pokarmu i Mi. potrzebuje dłużej ssać, żeby wyssać tyle ile potrzebuje lub zaspokoić swoją potrzebę ssania i bliskości?

        Próbujemy redukować smoka. Teraz na prawdę staram się podawać go Mi. tylko w wyjątkowo trudnych dla niego /i dla mnie/ momentach. W ciągu dnia nawet wychodzi - dostaje smoczek już bardzo rzadko, nawet w czasie podróży autem. W nocy też coraz częściej udaje się przetrwać bez smoka. Aby lepiej spał przestałam go odkładać do łóżeczka, ale mam nadzieję, że to chwilowe.
      Niestety z końcem II trymestru zrobiło mi się trudniej wstawać w nocy i przewracać z boku na bok i przez to coraz częściej odpuszczam, co powoduje, że czasem pół nocy trzyma smoka w buzi.
      Co więcej nikt mnie nie wspiera w tym odstawianiu. M. niby się pyta za każdym razem, kiedy ma ochotę dać smoka w ciągu dnia, ale nie żeby np. próbował ponosić i poprzytulać Mi. jak ten płacze w nocy. Moja mama wręcz chwali jak Mi. dostaje smoka - bo po co ma płakać. Nawet teściowa uważa, że nie ma sensu teraz odstawiać, bo jak pojawi się młodszy i będę chciała dać mu smoka, to Mi. będzie mu zabierać, wiec moja praca i tak pójdzie na marne/fakt - jak widzi smoka u innego dziecka, to wykazuje duuuże zainteresowanie!/.

      Przez większość II trymestru nie odkładałam Mi. do łóżeczka na noc. Z nami lepiej śpi i dzięki temu wysypiam się lepiej. Dodatkowo często nie ma to sensu - M. jest w delegacji, wiec miejsca w dużym łóżku jest pod dostatkiem.
      Jednak pod koniec II trymestru odłożyłam go parę razy i okazało się, że... może przespać praktycznie całą noc u siebie, z jedną tylko pobudką i dać się uspać smokiem. Czemu więc nie korzystać?

        ***
        Zapisałam się do grupy na fb karmienie w ciąży i w tandemie. Raczej czytam niż piszę na tej grupie, jednak wiele ciekawych rzeczy się dowiaduję. Najważniejsze jest chyba to, że zarówno karmienie w ciąży, jak i po porodzie może powodować u mamy złość na starsze dziecko. Pewnie tak natura dba o interesy tego młodszego człowieka. Ciekawią mnie też pozycje do karmienie dwójki na raz.

        ***
        Znalazłam też w necie stronę z pięknymi rysunkami o ciąży, porodzie, karmieniu.
http://spiritysol.blogspot.fi/p/blog-page.html

poniedziałek, 7 maja 2018

Wygórowane ambicje

        Zaczęło się od hulajnogi. Mama Hani powiedział mi, że Hania opanowała jeżdżenie na hulajnodze jeszcze nim skończyła 1,5 roku. Pożyczyliśmy wiec trójkołowa hulajnogę, żeby Mi. też miał szanse próbować. Najpierw podobało mu się jak ktoś go woził. Po jakimś może tygodniu załapał jak trzymać uchwyty i odpychać się nóżka. Odepchnął się ze 2 razy, bardzo delikatnie, przejechał w ten sposób może 15 cm. Powtórzył ten wyczyn jeszcze raz, a ja puchłam z dumy. Miał wtedy niecałe 17 mc...
        I na tym koniec.
        Bardzo interesują go hulajnogi innych dzieci, nasza stoi raczej nie używana. Leniwy - pomyślałam. I na tym swoje przemyślenia zakończyłam. 

        Podobnie sytuacja przedstawiała się ze zjeżdżalnia. Mi. opanował wydrapywanie się na zjeżdżalnie przed blokiem. Pierwszego dnia był szał, w kolejnych już mniejszy. Potem zaczęło mu się zdarzać, że się wdrapuje i zchodzi tą sama droga - zjeżdża na pupie po pochylni, którą wchodzi się na zjeżdżalnię.
       Przed majówka M. wypatrzył zjeżdżalnie w markecie. Planowaliśmy spotkanie znajomych z dziećmi, wiec bardzo nencilo nas żeby ja kupić. Tylko to bardzo niska zjeżdżalnia, zaledwie 75 cm w kłębie. Jednak w związku z tym, że impreza miała być na dniach, a na poszukiwania innej nie było czasu, postanowiliśmy wypróbować tę - najwyżej się odda. 
        I już od kilku dni jest frajda. Mi zaczyna dzień od sesji zjeżdżania. A potem wiele razy w ciągu dnia korzysta z nowego nabytku. W czasie imprezy okazało się, że zjeżdżalnia jest odpowiednia również dla prawie 4-letniej K., a i 6-letnia Z. daje radę dokazywać ze wszystkimi! 

 
        I dopiero tu przyszła refleksja: może jednak zjeżdżalnia przed blokiem jest za duża i Mi. boi się z niej zjeżdżać??? Może hulajnoga też póki co jest za trudna. Niby technicznie da radę, ale ten pęd to jeszcze za dużo dla niego???
 
 
     Potem sobie pomyślałam, że tak łatwo go oceniłam - udaje mu się zrobić coś fajnego, ale tego nie robi? Leniwy! Tylko, że jak spojrzę na całokształt to ciężko go nazwać leniwym: ciągle w ruchu, te przedreptane kilometry po domu czy po dworze, te wielokrotne sprawdzanie jak działają przyciski, mysz od komputera, kuchenka, pralka... niestrudzone oglądanie książeczek i zainteresowanie rowerami i hulajnogami /cudzymi/. Nie, on w żadnym wypadku nie jest leniwy. Jest po prostu ostrożny!