GP się przewrócił. Przytuliłam go. Po 15 sek. już się wyrywał, żeby bawić się dalej. Skomentowałam:
- Już dobrze? Teraz biegniesz pokonywać kolejne przeszkody i idziesz zdobywać świat?
Na to Mi., wyskakując z łóżka:
- Ja też idę zdobywać świat! I przeszkody!
wtorek, 24 marca 2020
poniedziałek, 23 marca 2020
Wieczór filmowy
Mi. poszedł wczoraj wcześnie spać. Nie miał drzemki, wiec odpadło przed 18:00. Konkretnie przytulił się do mnie, szepnął "Kocham cię, mamusiu." i chwilę później już spał.
Niedługo później, z drugiej drzemki, obudził się GP. Zaraz po wstaniu zrobił kupę, wiec trzeba było go umyć. Po nim umyłam się ja. Potem M. I w ten sposób ok 21:00 wszyscy byliśmy gotowi na noc. A że godzina była młoda postanowiliśmy obejrzeć film. Wybraliśmy film "Mała stopa", żeby dla GP też był ciekawy, chociaż może niekoniecznie do końca odpowiedni.
Bardzo chcieliśmy pochrupać prażynki, wiec w połowie filmu próbowałam położyć GP spać. Ale się nie dał.
Potem obudził się Mi. i krzyknął, że musi umyć zęby. Liczyłam na to, że umyje zęby i wróci do spania. Przeliczyłam się.
Wróciliśmy wiec przed ekran komputera we czworo. Stwierdziliśmy, że nie ma szans, że chłopcy pójdą spać przed nami i dlatego otworzyliśmy prażynki.
I wiecie co: ten wieczór filmowy był bardzo fajny. Na pewno powtórzymy to jeszcze nieraz!
Po skończonym filmie wszyscy umyliśmy zęby. Niektórzy drugi raz i udaliśmy się do łóżek. M. zasnął pierwszy. Ja niedługo potem, a chłopaki jeszcze trochę coś tam się kręcili, ale w końcu też poszli spać.
Niedługo później, z drugiej drzemki, obudził się GP. Zaraz po wstaniu zrobił kupę, wiec trzeba było go umyć. Po nim umyłam się ja. Potem M. I w ten sposób ok 21:00 wszyscy byliśmy gotowi na noc. A że godzina była młoda postanowiliśmy obejrzeć film. Wybraliśmy film "Mała stopa", żeby dla GP też był ciekawy, chociaż może niekoniecznie do końca odpowiedni.
Bardzo chcieliśmy pochrupać prażynki, wiec w połowie filmu próbowałam położyć GP spać. Ale się nie dał.
Potem obudził się Mi. i krzyknął, że musi umyć zęby. Liczyłam na to, że umyje zęby i wróci do spania. Przeliczyłam się.
Wróciliśmy wiec przed ekran komputera we czworo. Stwierdziliśmy, że nie ma szans, że chłopcy pójdą spać przed nami i dlatego otworzyliśmy prażynki.
I wiecie co: ten wieczór filmowy był bardzo fajny. Na pewno powtórzymy to jeszcze nieraz!
Po skończonym filmie wszyscy umyliśmy zęby. Niektórzy drugi raz i udaliśmy się do łóżek. M. zasnął pierwszy. Ja niedługo potem, a chłopaki jeszcze trochę coś tam się kręcili, ale w końcu też poszli spać.
Tato, musisz odkupić
Wczoraj M. postanowił rozkręcić syfon pod umywalką w łazience, żeby po raz kolejny go odetkać. W trakcie "akcji" towarzyszył mu Mi. Niestety czyste kolanko po skręceniu przeciekało. Okazało się, że rura skorodowała.
Przez resztę wieczoru Mi. wypominał M., że ten musi odkupić rurę.😂
Nie pomagały tłumaczenia, że odkupić to można coś komuś jak mu się zniszczy. A sobie to można kupić nowe.
Dziś rano jak Mi.się obudził, pierwsze co powiedział, to przypomniał, że M. musi odkupić ten syfon.😛
Przez resztę wieczoru Mi. wypominał M., że ten musi odkupić rurę.😂
Nie pomagały tłumaczenia, że odkupić to można coś komuś jak mu się zniszczy. A sobie to można kupić nowe.
Dziś rano jak Mi.się obudził, pierwsze co powiedział, to przypomniał, że M. musi odkupić ten syfon.😛
poniedziałek, 16 marca 2020
#zostańwdomu
Wokoło
szaleństwo: Uwaga! Koronawirus #zostańwdomu. I te dylematy: co robić w
tym domu tyle czasu z dziećmi, które są przyzwyczajone, że w przedszkolu
co dzień nowe atrakcje.
A
mi się całkiem podoba to wspólne siedzenie w domu. Brak pośpiechu.
Czas, żeby się wyspać, bo kiedy jedno pilnuje, drugie może odpocząć.
Czas, na czytanie z dziećmi, przestrzeń, żeby posłuchać co mają do
powiedzenia te moje krasnale.
Co nieco już ugraliśmy na
🦠 Mi. dużo chętniej myje ręce i do tego jak profesjonalnie...
🧼
Tym
bardziej cieszę się tym czasem, że jutro idę do pracy. A tam dodatkowe
środki ostrożności, kontrola temperatury przy wejściu i płyn do
dezynfekcji rąk. I zawsze trzeba mieć z tyłu głowy, że jak delikwent z
🦠do nad zawita, to czeka nas 14-dniowa kwarantanna.
piątek, 13 marca 2020
Pióro wieczne
Jedna
z moich koleżanek w pracy, Marta pisze piórem wiecznym. Lubi robić
długie opisy, wiec jej obserwacje są szczególnie widoczne wśród innych.
Co jakiś czas zmienia kolor atramentu.
Ogarnęła
mnie nostalgia. W końcu tyle lat pisałam piórem... Kiedy ostatnio
próbowałam zresuscytować moje pióro- nie działało. Postanowiłam, że
zacznę pisać kolorowym długopisem. Na tę okoliczność kupiłam zielony,
zaczęłam go używać w pracy. Namiastka, ale zawsze coś.
Kilka dni później zauważyłam, że kolejne dwie osoby piszą zielonym długopisem...
Pisanie piórem dalej chodziło mi po głowie... Ale moje stare pióra raczej już nie są sprawne...
Przypomniało
mi się, że dostałam kiedyś pióro wieczne, którego nigdy nie używałam.
Przeszukałam szafki i szuflady z artykułami papierniczymi w mieszkaniu,
ale go nie znalazłam. Dopiero po kilku dniach pomyślałam, że może to
pióro jest u rodziców.
Przy
następnej wizycie u rodziców znalazłam rzeczone, nieużywane pióro i
chyba z 5 innych, którymi pisałam w przeszłości. Postanowiłam Sprawdzić
czy te stare pióra piszą. W Parkerze (którym pisałam w czasach LO)
napełniłem pompkę i okazało się, że pisze. Potem
przełożyłam pompkę do Watermana, którego dostałam od rodziców po
zakończeniu studiów. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, również zaczął
pisać. Byłam pewna, że ten Waterman zasechł totalnie. A tu taka
niespodzianka!
Wzięłam te pióra ze sobą. Zaczęłam pisać Watermanem: najpierw zielonym atramentem, potem kupiłam naboje niebieskoczarne.
Nie
pisze jednak to pióro idealnie. Jakiś czas temu rzeczywiście nie
chciało mi pisać. Wtedy próbowałam je zmusić do pisania i chyba
nadwyrężyłam stalówkę. Musiałabym ją dokupić. Aż dziw, że teraz
zadziałało. Może dlatego, że napełniając pompkę kilka razy przepuściłam
atrament przez stalówkę i może to ją przepłukało.
Zaczęłam się zastanawiać nad zmianą pióra....
Znowu
zaczęłam oglądać to nieużywane pióro. Srebrnozłoty parker. Piękne
pióro, eleganckie, tylko, nie w moim stylu... Oglądałam je naprawdę
wiele razy. Ale chciałam inne.
Zaczęłam
szukać w internecie. Pokazałam jakieś M., komentując, że skoro
on kupuje modele pociągów, to może ja sobie sprawię pióro? Stwierdził,
że właśnie jest dzień kobiet, wiec on mi kupi.
Zaczęłam oglądać dalej i wybrałam w sumie 3 pióra, miedzy którymi było mi się trudno zdecydować.
Postanowiłam
zrobić ankietę w pracy. Różni różnie mówili. Ale wniosek był do
przewidzenia: "kup to, które tobie podoba się najbardziej".
Ale
ziarenko zostało zasiane. Kolejnego dnia stażysta Wojtek przyszedł z
piórem, które dostał na zakończenie studiów z grawerem z nazwiskiem.
A kiedy pokazywałam pióra do wyboru szefowej powiedziała, żeby jej też kupić.
Już
miałam to pióro w koszyku sklepu internetowego, tylko zastanawiałam się
czy jest szansa zobaczyć je na żywo. Jednak zaczęła się akcja
koronawirus i postanowiłam przeczekać, żeby nie szwendać się po odbiór
zamówienia do pobliskiej księgarni.
Następnego dnia Marta przyszła do pracy i mówi:
- To
pióro, które ci się podobało, wygląda na żywo jeszcze lepiej, dużo
ładniej od tego turkusowego. - Wszyscy zwrócili na nią uwagę. - A to
niebieskie, które wybrałaś dla szefowej też jest super.
Szefowa zrobiła okrągłe oczy: jak to wybrałam dla niej? Jakie niebieskie? Nie pokazywałam jej niebieskiego!
Okazało się, że Marta robiąc zakupy spożywcze zaszła do papierniczego i obejrzała tam wszystkie te pióra!
Teraz czekamy, żeby uspokoiła się sytuacja epidemiologiczna. I wtedy też pójdę obejrzeć, a potem kupić. Taką mam nadzieje...
Chyba, że będę potrzebowała coś kupić i przy okazji po prostu zamówię pióro.
️
Subskrybuj:
Posty (Atom)