Jedna
z moich koleżanek w pracy, Marta pisze piórem wiecznym. Lubi robić
długie opisy, wiec jej obserwacje są szczególnie widoczne wśród innych.
Co jakiś czas zmienia kolor atramentu.
Ogarnęła
mnie nostalgia. W końcu tyle lat pisałam piórem... Kiedy ostatnio
próbowałam zresuscytować moje pióro- nie działało. Postanowiłam, że
zacznę pisać kolorowym długopisem. Na tę okoliczność kupiłam zielony,
zaczęłam go używać w pracy. Namiastka, ale zawsze coś.
Kilka dni później zauważyłam, że kolejne dwie osoby piszą zielonym długopisem...
Pisanie piórem dalej chodziło mi po głowie... Ale moje stare pióra raczej już nie są sprawne...
Przypomniało
mi się, że dostałam kiedyś pióro wieczne, którego nigdy nie używałam.
Przeszukałam szafki i szuflady z artykułami papierniczymi w mieszkaniu,
ale go nie znalazłam. Dopiero po kilku dniach pomyślałam, że może to
pióro jest u rodziców.
Przy
następnej wizycie u rodziców znalazłam rzeczone, nieużywane pióro i
chyba z 5 innych, którymi pisałam w przeszłości. Postanowiłam Sprawdzić
czy te stare pióra piszą. W Parkerze (którym pisałam w czasach LO)
napełniłem pompkę i okazało się, że pisze. Potem
przełożyłam pompkę do Watermana, którego dostałam od rodziców po
zakończeniu studiów. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, również zaczął
pisać. Byłam pewna, że ten Waterman zasechł totalnie. A tu taka
niespodzianka!
Wzięłam te pióra ze sobą. Zaczęłam pisać Watermanem: najpierw zielonym atramentem, potem kupiłam naboje niebieskoczarne.
Nie
pisze jednak to pióro idealnie. Jakiś czas temu rzeczywiście nie
chciało mi pisać. Wtedy próbowałam je zmusić do pisania i chyba
nadwyrężyłam stalówkę. Musiałabym ją dokupić. Aż dziw, że teraz
zadziałało. Może dlatego, że napełniając pompkę kilka razy przepuściłam
atrament przez stalówkę i może to ją przepłukało.
Zaczęłam się zastanawiać nad zmianą pióra....
Znowu
zaczęłam oglądać to nieużywane pióro. Srebrnozłoty parker. Piękne
pióro, eleganckie, tylko, nie w moim stylu... Oglądałam je naprawdę
wiele razy. Ale chciałam inne.
Zaczęłam
szukać w internecie. Pokazałam jakieś M., komentując, że skoro
on kupuje modele pociągów, to może ja sobie sprawię pióro? Stwierdził,
że właśnie jest dzień kobiet, wiec on mi kupi.
Zaczęłam oglądać dalej i wybrałam w sumie 3 pióra, miedzy którymi było mi się trudno zdecydować.
Postanowiłam
zrobić ankietę w pracy. Różni różnie mówili. Ale wniosek był do
przewidzenia: "kup to, które tobie podoba się najbardziej".
Ale
ziarenko zostało zasiane. Kolejnego dnia stażysta Wojtek przyszedł z
piórem, które dostał na zakończenie studiów z grawerem z nazwiskiem.
A kiedy pokazywałam pióra do wyboru szefowej powiedziała, żeby jej też kupić.
Już
miałam to pióro w koszyku sklepu internetowego, tylko zastanawiałam się
czy jest szansa zobaczyć je na żywo. Jednak zaczęła się akcja
koronawirus i postanowiłam przeczekać, żeby nie szwendać się po odbiór
zamówienia do pobliskiej księgarni.
Następnego dnia Marta przyszła do pracy i mówi:
- To
pióro, które ci się podobało, wygląda na żywo jeszcze lepiej, dużo
ładniej od tego turkusowego. - Wszyscy zwrócili na nią uwagę. - A to
niebieskie, które wybrałaś dla szefowej też jest super.
Szefowa zrobiła okrągłe oczy: jak to wybrałam dla niej? Jakie niebieskie? Nie pokazywałam jej niebieskiego!
Okazało się, że Marta robiąc zakupy spożywcze zaszła do papierniczego i obejrzała tam wszystkie te pióra!
Teraz czekamy, żeby uspokoiła się sytuacja epidemiologiczna. I wtedy też pójdę obejrzeć, a potem kupić. Taką mam nadzieje...
Chyba, że będę potrzebowała coś kupić i przy okazji po prostu zamówię pióro.
️
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz