piątek, 13 marca 2020

Pióro wieczne

✒
          Jedna z moich koleżanek w pracy, Marta pisze piórem wiecznym. Lubi robić długie opisy, wiec jej obserwacje są szczególnie widoczne wśród innych. Co jakiś czas zmienia kolor atramentu.  
         Ogarnęła mnie nostalgia. W końcu tyle lat pisałam piórem... Kiedy ostatnio próbowałam zresuscytować moje pióro- nie działało. Postanowiłam, że zacznę pisać kolorowym długopisem. Na tę okoliczność kupiłam zielony, zaczęłam go używać w pracy. Namiastka, ale zawsze coś.
Kilka dni później zauważyłam, że kolejne dwie osoby piszą zielonym długopisem...

✒
          Pisanie piórem dalej chodziło mi po głowie... Ale moje stare pióra raczej już nie są sprawne...
          Przypomniało mi się, że dostałam kiedyś pióro wieczne, którego nigdy nie używałam. Przeszukałam szafki i szuflady z artykułami papierniczymi w mieszkaniu, ale go nie znalazłam. Dopiero po kilku dniach pomyślałam, że może to pióro jest u rodziców. 
          Przy następnej wizycie u rodziców znalazłam rzeczone, nieużywane pióro i chyba z 5 innych, którymi pisałam w przeszłości. Postanowiłam Sprawdzić czy te stare pióra piszą. W Parkerze (którym pisałam w czasach LO) napełniłem pompkę i okazało się, że pisze.  Potem przełożyłam pompkę do Watermana, którego dostałam od rodziców po zakończeniu studiów. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, również zaczął pisać. Byłam pewna, że ten Waterman zasechł totalnie. A tu taka niespodzianka! 
          Wzięłam te pióra ze sobą. Zaczęłam pisać Watermanem: najpierw zielonym atramentem, potem kupiłam naboje niebieskoczarne. 
          Nie pisze jednak to pióro idealnie. Jakiś czas temu rzeczywiście nie chciało mi pisać. Wtedy próbowałam je zmusić do pisania i chyba nadwyrężyłam stalówkę. Musiałabym ją dokupić. Aż dziw, że teraz zadziałało. Może dlatego, że napełniając pompkę kilka razy przepuściłam atrament przez stalówkę i może to ją przepłukało.
          Zaczęłam się zastanawiać nad zmianą pióra....

✒
          Znowu zaczęłam oglądać to nieużywane pióro. Srebrnozłoty parker. Piękne pióro, eleganckie, tylko, nie w moim stylu... Oglądałam je naprawdę wiele razy. Ale chciałam inne.
Zaczęłam szukać w internecie. Pokazałam jakieś M., komentując, że skoro on kupuje modele pociągów, to może ja sobie sprawię pióro? Stwierdził, że właśnie jest dzień kobiet, wiec on mi kupi. 
         Zaczęłam oglądać dalej i wybrałam w sumie 3 pióra, miedzy którymi było mi się trudno zdecydować.

✒
        Postanowiłam zrobić ankietę w pracy. Różni różnie mówili. Ale wniosek był do przewidzenia: "kup to, które tobie podoba się najbardziej".
       Ale ziarenko zostało zasiane. Kolejnego dnia stażysta Wojtek przyszedł z piórem, które dostał na zakończenie studiów z grawerem z nazwiskiem.
       A kiedy pokazywałam pióra do wyboru szefowej powiedziała, żeby jej też kupić.

✒
        Już miałam to pióro w koszyku sklepu internetowego, tylko zastanawiałam się czy jest szansa zobaczyć je na żywo. Jednak zaczęła się akcja koronawirus i postanowiłam przeczekać, żeby nie szwendać się po odbiór zamówienia do pobliskiej księgarni.

✒
        Następnego dnia Marta przyszła do pracy i mówi: 
        - To pióro, które ci się podobało, wygląda na żywo jeszcze lepiej, dużo ładniej od tego turkusowego. - Wszyscy zwrócili na nią uwagę. - A to niebieskie, które wybrałaś dla szefowej też jest super.
         Szefowa zrobiła okrągłe oczy: jak to wybrałam dla niej? Jakie niebieskie? Nie pokazywałam jej niebieskiego!
        Okazało się, że Marta robiąc zakupy spożywcze zaszła do papierniczego i obejrzała tam wszystkie te pióra!
        Teraz czekamy, żeby uspokoiła się sytuacja epidemiologiczna. I wtedy też pójdę obejrzeć, a potem kupić. Taką mam nadzieje...
        Chyba, że będę potrzebowała coś kupić i przy okazji po prostu zamówię pióro. ☺

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz