Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: «Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał». (Mk 9, 36-37)
Ten fragment z dzisiejszej Ewangelii jest bardzo pro life: przyjmij dziecko. Również wtedy, kiedy nie było zaplanowane jego pojawienie się na świecie. Nawet wtedy, kiedy pojawia się w absolutnie złym momencie. Także to dziecko, które jest chore.
Popatrzmy jednak szerzej. Powinnismy przyjść także dziecko, które nie spełnia naszych oczekiwań. Każe się nosić całymi dniami i nie śpi w nocy. To dziecko, które zaczęło później mówić niż dziecko koleżanki, albo później wstawać, niż tego oczekiwaliśmy. Nie słucha się dorosłych, jest zbyt energiczne, rozrabia, ma coraz to nowe, czasem niebezpieczne pomysły. To dziecko, które ma inny pomysł na siebie niż zaplanowaliśmy: nie lubi się uczyć, wiec raczej nie zostanie prawnikiem. Ekspresyjnie wyraża siebie: ubiorem, kolczykami, tatuażami, rodzajem muzyki, którego słucha. To dziecko, które podejmuje decyzje, które mogą zaważyć na jego przyszłym zdrowiu: wraca z imprezy pijane, kiedy znajdujemy w toalecie niedopałki papierosów.
Każdy z nas jest dzieckiem Boga. Każdy z naszych bliźnich również jest dzieckiem Boga. Przyjmijmy zatem i osoby z naszego otoczenia. Starszą osobę, która ma tyle do powiedzenia, że już od dawna nie możemy jej słuchać. Rodzica, który zwraca mi uwagę, na kwestie według niego istotne. Wtrącającą się ciotkę. Małżonka, który obiecał coś zrobić, ale zapomniał. Albo zrobił niestarannie. Kolegę, którego nie lubię. Koleżankę, która się wywyższa. Szefa, który ma coraz nowe „pomysły”. Sąsiada, który zakłóca mój spokój. I tego, który potrzebuje pomocy, a ja przecież mam inne obowiązki.
„Pierwsze (przykazanie) jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych" (Mk 12, 29-31).
No właśnie, jeszcze trzeba pamiętać o tym, żeby siebie traktować z miłością. I być dla siebie dobrym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz