Próbujemy wyszykować chłopaków do przedszkola. Mikołaj już częściowo ubrany. Grześ jeszcze leży w łóżku. Mateusz idzie do kuchni i mówi.
- O! Śniegu... nie ma...
Chłopaki poderwali się. Mikołaj biegnie do kuchni. Grześ przewraca zabawki i krzyczy:
- Jopata, jopata!!!
(czyt: łopata)