środa, 11 kwietnia 2018

Obcinanie włosów

       Wczoraj uznałam, że to już czas, żeby trochę skrócić włosy u Mi. Z tyłu i po bokach wprawdzie tylko, ale jednak. Znalazłam odpowiednie nożyczki i położyłam je sobie w łazience, żeby były już gotowe w czasie kąpieli.
       Kiedy wystartowałam do Mi. z tymi nożyczkami - był bardzo zainteresowany. Najchętniej by te nożyczki po prostu przejął. Powiedziałam mu, że nożyczki nie są dla niego i to ja będę obcinać mu włosy. O dziwo... zajął się zabawą, więc zabrałam się do pracy.
       Ciach tu, ciach tam... Szło mi całkiem nieźle. Aż w pewnym momencie Mi. zauważył kłaki pływające w wodzie. Zaczął je wyławiać i mi pokazywać. I rzewne mówić ME-ME. Nic nie pomogła próba wyłowienia złotych pukli, ani przesunięcia ich strumieniem wody w kierunku odpływu! ME-ME było coraz bardziej rozpaczliwe.
       W końcu musiałam zakończyć kąpiel.
       Szczęśliwie strzyżenie wyszło naprawdę dobrze. Teściowie nawet się nie zorientowali! Musiałam sama im powiedzieć, że podcinałam Mi.
       Ciekawe czy moi się zorientują?

       ***
       Dziś rozmawialiśmy z teściem, że Mi. taki porządny po M. Jak przewróci się na dworze - musi strzepać piasek z rączek. Jak ubrudzi się kaszką - koniecznie trzeba mu wytrzeć, bez tego nici z dalszego jedzenia. Jak kapcie są taty, a założy je babcia, to jest źle i musi zostawić kapcie taty.
       - Ciekawe kiedy zacznie jeść pączki dwoma pacami. - mówię do teście. Już wielokrotnie słuchałam o tym, jak M. w dzieciństwie jedząc pączki trzymał je palcem wskazującym i kciukiem w taki sposób, żeby ubrudzić tylko czubeczki tych palców i nic poza tym.
       Teść nie zrozumiał.
       - Ciekawe, kiedy zacznie jeść pączki dwoma palcami, tak jak M. - uściśliłam i pokazałam odpowiedni chwyt, żeby zobrazować co mam na myśli.
       - A najlepiej widelcem - odpowiedział teść.
       Pączki widelcem?!? Widocznie i tak można.

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Schowany bidon

       M. z Mi. mieli iść na rower. Byli już praktycznie gotowi, ale przypomniałam sobie, że powinni wziąć jeszcze bidon z piciem. Idę do pokoju - bidonu nie ma, do sypialni - nie ma, do kuchni - też nie ma. Po kolei przebiegłam się po wszystkich pomieszczeniach jeszcze raz, nie omijając łazienki, jednak nie znalazłam. Coś do picia Mi. musi mieć. Wzięłam wiec kubek 360 stopni, wygrzebałam przykrywkę z szuflady w kuchni i dałam chłopakom na wycieczkę.

       ***
        Wieczorem ponownie zabrałam się za poszukiwania kubka. Najpierw zapytałam Mi. Niby szukał, ale nie umiał znaleźć. Musiałam wysilić się sama. Zajrzałam pod wszystkie szafy, za fotele, kanapę...
        W końcu sobie myślę - gdzie on mógł wsadzić? Co on dziś robił? Przypomniało mi się, że Mi. wyrzucał różne rzeczy z bocznej kieszeni torby wózkowej. Bingo! Bidon włożył na miejsce, gdzie wkładam go na spacer - czyli do dużej kieszeni torby wózkowej.
       Porządny ten Mi.!

środa, 4 kwietnia 2018

M. zmotywowany

       Od początku miesiąca u M. w pracy zaczął się konkurs. Polega na tym, że za pomocą aplikacji ENDOMONDO pracownicy zliczają sobie kilometry pokonane pieszo, na rowerze lub na rolkach. Oczywiście każda dyscyplina liczona jest oddzielnie i można brać udział w dowolnej ilości dyscyplin.
       M. od razu zapalił się do tego konkursu. Po pierwsze chłopaki od niego z działu w poprzedniej edycji zajęli 3 pierwsze miejsca w chodzeniu - między biurem i halą na której pracują jest spory dystans i prawie wystarczyło to co przechodzili w pracy. Po drugie M. przez lato planuje jeździć do pracy rowerem, co od razu nabija mu z 30 km każdego dnia. Jednak nie zamierza czekać, aż zrobi się wystarczająco ciepło na rower i już był 2 razy na wycieczce rowerowej i to razem z Mi. Oczywiście w programie był też plac zabaw.

       Dla mnie to też dobra opcja. Nawet nie jest najważniejsze to, że mam chwilę wolnego po południu i mogę posprzątać po obiedzie, coś zrobić w domu lub odpocząć. Najważniejsze, że M. spędza czas z Mi., ciekawie i wartościowo, z korzyścią dla jednego i drugiego.