poniedziałek, 25 lutego 2019

Częściowo pełne naczynie

Anegdota z kościoła opowiedziana przez ks. Pawła:
        Mamy częściowo wypełnione naczynie. Jeśli nie będziemy uzupełniać w nim płynu - z czasem będzie go coraz mniej. Trochę wyparuje, trochę się wyleje, może ktoś nieco sobie zabierze... Trzeba co jakiś czas uzupełniać zawartość naczynia, żeby pozostało go tyle samo lub było więcej.

        Tak samo jest z wiarą. Jeśli nie będziemy dbać o to, aby ją "uzupełniać", będzie jej coraz mniej.

        Aby wierzyć coraz mocniej trzeba mi.: modlić się, prosić Boga o łaskę wzrostu wiary, poznawać Słowo Boże i spędzać czas z ludźmi, którzy nas w wierze umacniają. Itp., itd., itp., ...

czwartek, 21 lutego 2019

Modlitwa o dobrego męża/żonę

        Niedawno trafiłam na audycję radiową, w której rozmawiano o przygotowywaniu narzeczonych do małżeństwa. Jeden z gości, zdaje się ksiądz, opowiadał, że pyta podczas kursu przedmałżeńskiego, kto z narzeczonych rozmawiał na modlitwie z Bogiem czy wybrana osoba jest tą odpowiednią. 90% osób nie radziło się Boga w tej sprawie.
        Zaczęłam się zastanawiać o co ja się modliłam. Na pewno o dobre przygotowanie do małżeństwa (ale to już po zaręczynach). Ale żeby pytać się czy M. jest właściwym kandydatem na mojego męża? Chyba nie...
        Przy okazji przypomniało mi się, że zanim M. ostatecznie zdecydował się na zaręczyny był ze znajomym księdzem na jakiejś konferencji w Lublinie i w drodze rozmawiali o planach M. względem mnie.

        ***
        Kiedy byłam w LO, nieżyjący już dziś, ks. Wojciech namawiał nas do modlitwy o dobrego męża/żonę. Mówił, że już na pewno chodzi po świecie ta osoba, z którą kiedyś wejdziemy w związek małżeński.
        Niezbyt często korzystałam z tej rady. Czasem nawet wydawało mi się, że nie wypada się modlić o męża, bo przecież Bóg ma jakiś plan dla mnie i on najlepiej wie co w tym planie ma być, bez mojego koncertu życzeń.
        Kiedy ja kończyłam LO, M. miał... 10 lat.

       ***
       Właśnie mija 8 lat odkąd się poznaliśmy. 5 lat temu zaręczyliśmy się i wspólnie planujemy naszą przyszłość.
       Ostatnie 7,5 lat (od czasu kiedy spotykam się z M.) to niewątpliwie najlepszy czas w moim życiu. Dzięki M. moje życie nabrało kolorów.

poniedziałek, 18 lutego 2019

Całusek

        To powinien być post walentynkowy, ale działo się to już po walentynkach. Niemniej pokazuje troszkę jak Mi. widzi nas: mnie i M.

         Sobotni leniwy poranek. My z M. jeszcze w łóżku (GP oczywiście z nami). Mi. już wstał. Znalazł swoją zabawkową walizkę i z nią biega.
        - Idziesz do pracy? - pyta M.
        - Ta. - odpowiada Mi.
        Mi. biega dalej, a M. zagaduje go raz po raz w temacie tej pracy, do której to rzekomo idzie.
       W pewnym momencie Mi. przychodzi do nas i nadstawia się, żebym go pocałowała w usteczka. Jestem przeciwnikiem całowania dzieci w usta i w ogóle jedyną osobą, którą całuję w usta jest mój mąż, wiec próbuje pocałować go w policzek, w czółko, ale Mi. ewidentnie nadstawia usta. No dobra, niech mu będzie. Cmok w usteczka i Mi. usatysfakcjonowany leci bawić się dalej.
        Dopiero potem M. mi uświadomił, że Mi. bawił się w wyjście do pracy i naśladował stałe elementy porannego wychodzenia M. i naszego żegnania się (i witania po powrocie zresztą też) czyli między innymi... całus w usta.

        Dziś Mi. znów się bawił, że idzie do pracy. Przychodził na całusa, machał ręką na pożegnanie, mówiąc "Pa,pa!", przesyłał buziaczki i leciał do drugiego pokoju, że niby do pracy. Po chwili wracał i całą scenkę powtarzaliśmy od początku... Kilka razy... Było uroczo! <3

sobota, 16 lutego 2019

O miłości małżeńskiej - z przemówienia papieża Franciszka

"Jest takie hiszpańskie powiedzenie: cierpienia we dwoje, to połowa cierpienia, radość we dwoje jest podwójną radością (…)"

"Pamiętam, że pewnego razu – musiałem mieć z pięć lat – wszedłem do domu i tam, w jadalni, tata przyszedł do domu z pracy, w tej chwil, przede mną, i zobaczyłem, że mama i tata się całują. Nigdy tego nie zapomnę! Jakie to piękne. To bardzo piękne, bo w ten sposób uczą się tego dialektu miłości i wiary, w tym dialekcie miłości. (…)"

Źródło:

wtorek, 5 lutego 2019

Ja czy ty?

        Mi. zaczął używać pojęć "ja" i "ty". Tylko na razie całkiem mu się... pomyliły ;P
        Kiedy robię coś co on chciałby zrobić, np. nalewam sok z kartonika z kranikiem Mi. zaczyna pokazywać na siebie i krzyczeć: "Ty! Ty! Ty!".
        Można go też nieco podpuścić. Powiedzmy, że zadamy pytanie: "Mi., kto się będzie bawił z dziadkiem?" Wtedy Mi. zaczyna pokazywać na siebie i krzyczy: "Ty! Ty! Ty!". Można też zadać inne pytanie: kto ma zjeść obiad. W takim wypadku Mi. prawdopodobnie pokaże na mnie i powie "Ja!".
        Na razie nie umiemy mu wytłumaczyć jak powinien mówić. Bardzo nas bawią te jego pomyłki.