24.12.2024
Wigilia. Obudzili się Grześ i Agata. Grześ do Agaty:
- Dziś prezenty! Idziemy?
Poszli.
…
Wracają. Grześ zawiedziony mówi:
- Nie ma… Sprawdziliśmy wszystkie buty…
24.12.2024
Wigilia. Obudzili się Grześ i Agata. Grześ do Agaty:
- Dziś prezenty! Idziemy?
Poszli.
…
Wracają. Grześ zawiedziony mówi:
- Nie ma… Sprawdziliśmy wszystkie buty…
21.12.24
Dorota:
- Dzieci, obiad!
Mikołaj:
- Co jest na obiad?
- Przyjdź to zobaczysz.
- Mam nadzieje, że nie ryba…
- Nadzieja umiera ostatnia…
Była ryba, Mikołajowi jednak smakowała :)
22.12.24
Michał skończył ssać mleko z piersi. Odzywa się Agata:
- On cycał. A czy ty wiesz, że ja jeszcze nie cycałam?
Dzieci zobaczyły śnieg, wiec się ubrali i poszli na dwór. Wracają. Grześ mówi do Mateusza:
- Sam założyłem skarpetki.
- Widzisz: jak chcesz to umiesz.
- Nie umiem, to była mega ważna sprawa.
6.12.2024
Idziemy z Mikołajem ze szkoły do logopedy. Opowiadam mu, że w domu panowie robią nam barierkę przy schodach.
- A kiedy będą schody - pyta Mikołaj.
- Teraz tata będzie planował schody.
- A z czego będą schody?
- Z drewna… to znaczy w sumie nie jestem pewna, ale chyba z drewna…
- A czy mogą być z jadeitu albo piaskowca?
Agata z Grzesiem bawią się w rodzine Eskimosów. Oni są rodzicami, Michał, lalka i pluszak dziećmi. Wokół maty Michała zbudowali ze stolików i poduszek iglo. Kiedy podchodzę, żeby przełożyć Michała lub podać mu zabawki Agata krzyczy:
- To mój dzidziuś!
Kiedy jedliśmy śniadanie Agata zabrała swoje dzieci(lalkę i pluszaka) do stołu, żeby je nakarmić.
***
Przyszła pora zmiany pieluchy. Agata z Grzesiem leżeli na kanapie i przeglądali gazetki. Poszłam do Michała i mówię do Agaty:
- Czy chcesz zmienić pieluszkę swojemu dzidziusiowi?
Agata się odwraca do mnie:
- Któremu?
Pokazuje na Michała.
- To nie mój.
Podniosłam Michała i mówię do Agaty i Grzesia:
- Widzę, że macie nianie do dziecka…
Na to odzywa się Grześ:
- Służącą.
10.11. 24
Przyszedł Grześ i mówi:
- Wiesz mamo widzieliśmy dwie sójki i jednego sója…
19.11.24
Agata przewiesza Michała na bok. Mikołaj krzyczy na nią:
- Agata!
- Ale ja mu nic nie robię…
- Robisz!
- Ale jemu się podoba…
26.11.2024
Mama do Agaty:
- Agatka, co malujesz?
- Twój obraz.
- Ojej♥️
- Musi być różowy…
16.10.2024
Agatka opowiada swój sen:
- Śniło mi się, że Grześ uderzył się w głowę… i odpadła jemu. … Bojałam się…
20.10.2024
Agata:
- A pójdziemy do zoo?
- Dziś już nie pójdziemy.
Agata:
- Uuu…
Mateusz:
- Ja mam zoo na codzień.
Grześ:
- Co?
- Mam zoo na codzień.
- Co?
- Mam zoo na codzień?
- Ale jakie zoo?
Mikołaj:
- To my.
Leżymy w łóżku o poranku: Grześ, Agata i mama. Przyszedł Mateusz i położył się w nogach łóżka. Nagle Grześ odzywa się:
- Widzę w ciemnościach... widzę w ciemnościach, ponieważ jem marchewkę!
***
Wieczorem tuż przed położeniem się do łóżka Grześ napił się wody z kubka i mówi:
- Po umyciu zębów nie można pić soku, tylko wodę.
Skuteczna edukacja przedszkolna to więcej niż jak rodzić mędzi.
| 3.09.2024 |
| 5.09.2024 |
6.09.2024
|
| 13.09.2024 |
| 16.09.2024 |
| 17.09.2024 |
| 18.09.2024 |
| 19.09.2024 |
| 20.09.2024 |
| 30.09.2024 |
20.09.2024
Trzymam Michała na rękach. Patrzy się na mnie.
- Jak Ty się na mnie patrzysz…
Na to Agata:
- Bo jesteś ładna.
***
21.09.2024
Czytamy książeczkę o Mszy Świętej. Na obrazku ksiądz przy ołtarzu, a po bokach ministranci. Pytam Agatę:
- Kto to są ci chłopcy?- Nie wiem…
- Mi… - podpowiadam.
- Michały!
- Nie, mi… ni… stra…
- Strażacy!
- Ta… ministrażacy…
***
22.09.2024
Pytamy Agatę z kim bawi się w przedszkolu. Bawi się, ale z dziewczynką, ale
nie wie jak ma na imię. Pytamy czy zna imię kogokolwiek z dzieci w przedszkolu.
Agata myśli, w końcu mówi:
- Kapsel.
Okazało się, że Kacper ;P
***
W niedzielę byliśmy na festynie parafialnym. Różne atrakcje: jedzenie, dmuchańce, ale tez stragany z badziewiem. Dzieci oglądają co na tych straganach. Agata zatrzymała się przy „biżuterii”:
- Chce bransoletki. Jak Zuzia. Dużo. - i pokazuje na rączce, ze tych bransoletek ma być tak z kilka cm szerokości jedna przy drugiej.
🤣
Na szczęście kawałek dalej było stoisko, gdzie można było sobie zrobić bransoletkę samodzielnie.
😁
Ostatecznie Agata zrobiła sobie jedną bransoletkę sama, w trakcie nawlekanie drugiej znudziła się i chciała, żeby jej dokończyć. Mikołaj zrobił sobie bransoletkę z napisem minecraft i teraz w niej chodzi nawet do szkoły. Grześ zrobił bransoletkę z napisem vqx (to ich login w minecrafcie).
Siedzę sobie koło tego stoiska i pilnuje dzieci, albo im pomagam i nagle pani, która tym stoiskiem się zajmowała mówi:
- A może pani tez chce sobie zrobić bransoletkę?
Wiec sobie zrobiłam z pastelowych drewnianych koralików. 😁
Agata rozdrapała strupek na nóżce i przyszła po pasterek. Był już wieczór, wiec nalegaliśmy, żeby się umyła, bo na czystej nóżce plasterek będzie lepiej się trzymał. Po kąpieli zaczęła płakać:
- Źle, że nie ma klewu!
Plasterek chciała przykleić na ramie, z której leci krew. W tym celu chciała rozdrapać kolejny strupek:P
Sobota rano. Przyszła Agata, przysiadła na brzegu naszego łóżka i mówi:
- Mamo, czy jak będę duża to kupisz mi duże noże? Żebym dużymi nożami mogła zabijać muchy?
Grześ się obudził z drzemeczki.
- Jak się Grzesiu spało?
- Ja nie spałem!
Pokazuje mu zdjęcie jak śpi przytulony do Mateusza.
- Tylko chwilkę spałem…
- Sprawdź, o której zrobiłaś zdjęcie. - proponuje Mateusz.
1,5 h wcześniej…
Mateusz znalazł jeża w ogrodzie. Zawołał Agatę.
Po niedługim czasie Agata wróciła i mówi:
- Jeżyk tuptał: tup, tup... A ja się bojałam :(
Agata przegląda katalog Castoramy. Dział z basenami i materacami. Pokazuje na materac w kształcie loda i mówi:
- Ja chcę to.
- Ale wiesz, że to jest materac do pływania? - upewniam się.
- Ale ma patyk.
- Tylko, że to jest materac do pływania...
- Nie lubię cię.
- Dlaczego?
- Bo mnie wkurzasz...
Grześ:
- Mamo, będzie chłopiec czy dziewczynka?
- Nie powiem, bo tata nie chce wiedzieć i boję się, że wygadasz...
- Nie wygadam. Tylko panie* chcą wiedzieć...
* panie w przedszkolu
***
Pytam Grzesia co damy dziadkowi w prezencie z okazji imienin. Grześ myśli…
- Może zestaw Lego?
W postach z ciąży z Agatą szukałam info o skurczach i sobie uświadomiłam, że w tej ciąży nic sobie nie zapisałam... To teraz tak zbiorczo...
I trymestr:
Czułam się źle. Zaczęłam wymiotować podobnie jak z Agatą już kiedy ciąża miała 5 tyg i coś dni. I niestety nie zdążyłam zakończyć dyżurowania przed rozpoczęciem wymiotowania. Nie pomagała mi konieczność wczesnego wstawania ze względu na robienie Mikołajowi śniadaniówek. I też ciężko zostawić Mateusza z wyprawianiem całej trójki do placówek. Na mdłości i wymioty pomagało mi w tej ciąży jedzenie. Najlepiej buły z masłem. I pilnowanie odstępów między kolejnymi posiłkami - do 1,5-2 h musiałam coś zjeść. Mimo to wymiotowałam podobnie jak z Agatą.
USG pierwszego trymestru robił inny lekarz niż w poprzednich ciążach, wiec info, że na 75% chłopak nic mi nie dała (chłopaki byli raczej chłopakami, Agata nie było wiadomo kim będzie).
II trymestr:
Ruchy tak dobrze poczułam z okazji urodzin Mateusza (ale leżałam wtedy długo próbując je wyczuć). Jednak już ze 2 tygodnie wcześniej jak jechaliśmy autem miałam wrażenie, że brzuch napiera na pas bezpieczeństwa, jakby chciał się poskarżyć, że go tu gniecie.
Na USG II trymestru dowiedziałam się jaką płeć lekarz widzi, opowiedziałam o tym na Oddziale, a potem odczytałam info od Mateusza, że on chce mieć niespodziankę. Ma to wady - nie ustalimy ostatecznie imienia przed porodem i muszę jakoś za bardzo nie eksponować ubranek dla dzidziusia. Ale dzięki temu nie ma też za dużo dyskusji o imieniu w rodzinie, bo nie wiadomo o czym dyskutować.
W USG położenie pośladkowe.III trymestr:
Około 30 tygodnia zaczęłam czuć skurcze. Nasilają się jak długo karmię Agatę, wiec staram się ją karmić 1x dziennie, z czego nie jest zadowolona. Czasem jeszcze po karmieniu jest kilka tych skurczy w niezbyt długim odstępie. Ale nie chcę jej odstawiać, bo starszak przy nawale po porodzie to duża pomoc.
Na USG III trymestru 80 centyl i położenie pośladkowe. Asia W stresuje się, że będzie potrzebny obrót zewnętrzny.
Zaszczepiłam się Boostrixem. W aptece czeka na mnie Abrysvo.
Aktualnie mam skończone 33 tyg ciąży. Ze 2-3 tygodnie temu poprałam koszule do karmienia i coś tam dla siebie spakowałam, ale jakoś mało mi wyszło, wiec muszę się zastanowić czego mi brakuje.
Dla dzidziusia wyciągnęłam jakieś rzeczy w zasadzie dopiero dziś. I będę je powoli prać. Nie zamierzam prasować. No może pieluchy tetrowe, żeby jakoś wyglądały.W sumie nawet nie mogłam się tym zająć, bo nie miałam gdzie tych rzeczy dla dziecka włożyć. Żeby zwolniły się szuflady Agaty, musiałam przełożyć jej ubrania do szafy Mikołaja, a jego ubrania musiałam przenieść do jego pokoju, gdzie szafy wstawiliśmy jakieś 1,5 tyg temu, a umyłam je i zaczęłam przekładanie tydzień temu. Łóżko dla niego wczoraj przyjechało z Wieliszewa. Jeszcze nie jest złożone, ale Mikołaj spał dziś na samym materacu i był z tego bardzo zadowolony.
Przez ostatnie 1-2 tygodnie staram się też, żeby Agata spała w nowym pokoju chłopaków. Staram się ją tam usypiać lub czytać wszystkim razem, żeby wszyscy razem zasnęli w dwóch łóżkach. Zastanawiam się od kiedy Agata przesypia większość nocy i nie wiem. Raczej już od kilku miesięcy. Grześ przychodzi do nas w nocy regularnie. Jest większa szansa, że nie przyjdzie jeśli śpi w łóżku z kimś (z Agatą lub Mikołajem).
Agacie bardzo się podoba, że ma własną szafę, w której wiszą sukienki i skąd może sobie brać ubrania. W sumie jest najbardziej chętna do samodzielnego ubierania się.
Jakoś całkiem nie zastanawia mnie kwestia przygotowania dzieci na najmłodsze. Zarówno Agata jak i Grześ bardzo fajnie reagują na Kosmę. I widzą go na tyle regularnie, że myślę, że jakoś to będzie. No i mają siebie, wiec dużo bawią się bez mojego udziału. Dla chłopaków popołudniami mogłoby mnie nie być. Agata czasem potrzebuje jakiś farb, puzzli i towarzystwa, ale mniej niż wcześniej.
Wczoraj Agata nie zasnęła wieczorem przy kp :( Ciężko się dziwić, że humor nie był już potem za dobry... Powiedziała mi, że chciałaby smoczek. Ponieważ próbowałam wytłumaczyć jej, że jest za duża na smoczek i nie mamy smoczka dla niej. Wiec zeszła do kuchni i wyciągnęła smoczek po Mikołaju z szuflady pod sztućcami i chciała ten. Zaczęłam jej tłumaczyć, że ten jest stary, brudny, zagrzybiony. Mimo to się rozpłakała argumentując, że:
- dzieci w żłobku mają smoczki...
- bez smoczka ona nie będzie szczęśliwa...
Wiec chce, żeby jej kupić, taki, który nie był używany...
***
Ciekawe czy zapomni... Bardzo nie chciałbym już jej dawać smoczka w tym momencie...
![]() |
| Zdjęcie sprzed paru lat jak starszy brat koniecznie potrzebował smoczka ;P |
Wczoraj była Msza Św. za prababcię Helę. Pojechał Mateusz i zabrał Agatę, która bardzo chciała do kościoła. Próbował namówić Mikołaja, ale on nie chciał. Po Mszy dziadek zaprosił ich do mieszkania. W pewnym momencie Mateusz pyta Agatę:
- Kto rozrzucił klocki?
- Yyy, to Grześ!
Poszliśmy w sobotę całą rodziną na płac zabaw. Dzieci bawiły się na różnych atrakcjach, w końcu poszli na zjeżdżalnie: wysokie metalowe rury.
Chłopaki bawili się tam już nie raz. Dla Agaty podejście pod górkę było stronę a zjeżdżalnia wysoka. Ale chłopaki się nią zaopiekowali: wciągnęli na górę, a potem razem z nią zjeżdżali. Wkrótce równo wszyscy latali góra-dół. A potem Agata odłączyła się od nich i radziła sobie sama.
Wielka Sobota rano. Nie łudziłam się, że pojadę do kościoła na Ciemną Jutrznię, wiec włączyłam sobie filmik na Youtubie. Po Ciemnej Jutrzni - Godzinki. W międzyczasie trochę się modląc, trochę rozmawiając z kręcącymi się dziećmi przygotowywałam śniadanie.
Przychodzi Mateusz i mówi:
- Jak ja lubię słuchać Godzinek. Kojarzą mi się z pielgrzymką. - siada przy stole, zaczyna sobie nakładać jedzenie i mówi dalej - Wstajesz wcześnie, nie wiadomo jak się ubrać, bo zimno. Zakładasz dres, idziesz kubkiem z herbatą i wszyscy śpiewają Godzinki.
Może powinnam słuchać Godzinek co sobotę rano? i w niedzielę? w dni wolne?
Grześ maluje. W pewnym momencie mówi:
- Będzie może trochę brudny stół, ale musicie mi wybaczyć bo maluje kapsułę przeznaczenia.
***
Grześ miesza kolory. Podchodzi do niego Mikołaj i wykrzykuje entuzjastycznie:
- Jakie kolory podłączyłeś? To będzie niezwykle odkrycie, że można uzyskać kolor szary inaczej niż z białego i czarnego!
Grześ podaje kolory, a Mikołaj zapisuje:
- Żółty, pomarańczowy, ciemno niebieski…
***
Agata kazała mi rysować poszczególne osoby z rodziny. Dziewczynom kazała narysować kolczyki. Ja oczywiście rysowałam te postacie ubrane. A Agata zależnie od płci dorysowywała im cipki lub siusiaki. I jeszcze pępki.
Chcieliśmy pójść z Mateuszem na Drogę Krzyżową. Agata chciała iść z nami, chłopcy nie, mimo, że długo ich namawialiśmy. Zostali na dworze. Wystawiłam im makaron z łososiem, na który się rzucili. Zamknęliśmy dom. W końcu pół godziny mogą być na dworze...
***
Wracamy. Już dojeżdżamy. Mateusz ze śmiechem zastanawia się, ze gdyby zachciałoby im się kupę, to nie mieli gdzie pójść i chyba musieliby zrobić w majty.
***
10 min później rozmawiam z Grzesiem. Grześ się chwali, ze zachciało im się kupę i zrobili pod krzakiem. Dzwonię do Mateusza, żeby mu oznajmić, ze sobie poradzili. Mateusz pyta się pod którym krzakiem, żeby nie wdepnąć…
***
Kolejne pół godziny później Mateusz pyta Mikołaja czy on też zrobił kupę pod krzakiem. Mikołaj potwierdza.
- I teraz macie niewytarte pupy - stwierdza Mateusz.
- Wytarłem jak wróciłem do domu - mówi Mikołaj.
W międzyczasie do kuchni przyszedł Grześ. Mateusz też go pyta czy wytarł pupę. Grześ potwierdza.
- Czym? - pyta Mateusz.
- Liściami.
- Nie ma liści!
- Są - upiera się Grześ.
- Suchymi liściami wytarłeś? - coraz bardziej zaskoczony dopytuje Mateusz.
- Mokrymi!
💩
13.03.2024
Agata pokazuje na usta jakby malowała szminką i mówi:
- Kleja do buzi kce.
Ach, żeby istniał klej do buzi dzieci... ;P
Grześ brał wczoraj po raz pierwszy udział w Turnieju Judo. Była rozgrzewka, wyścig z przeszkodami i przewrotami oraz walki między uczestnikami. Grześ zajął III miejsce (w grupie 5-osobowej). Dostał dyplom uczestnictwa i medal. Był dumny i szczęśliwy.
W nocy pytał się czy tata zrobi mu sejf w ścianie. Musi gdzieś trzymać swój medal...
Mikołaj przy śniadaniu:
- Mamo, a możemy malinki?
Dorota:
- Jak wszyscy zjemy śniadanie to mogą być malinki.
Agata:
- Ja chce cukierka!
Dorota:
- Czyli wolisz cukierka, nie malinki?
Agata potakuje.
Grześ:
- A ja nie mogę się zdecydować.
A potem zaczął rozkminiać, że może jeden cukierek i jakieś jednak malinki też… 🤣
(24.02.2024 r.)
Śniadaniówka Mikołaja jest obiektem westchnień wszystkich dzieci. Kiedy proszę, żeby ją przyniósł po szkole, to reszta czeka, żeby coś sobie uszczknąć z tego co zostało, a zwykle coś zostaje, nie tylko kanapka, ale też owoce, nawet coś słodkiego... Sama też lubię poczęstować się marchewką lub jabłuszkiem. Agacie podobają kanapki, które Mikołaj dostaje do szkoły takie złożone z dwóch kawałków chleba i wędlina/ser/warzywa między nimi.
Grześ już zapowiedział, że jak on będzie chodził do szkoły i dostawał śniadaniówki, to mogę mu dawać rzodkiewkę. Doradził mi, żeby Mikołajowi nie dawać rzodkiewki, bo on nie lubi. To ja Grzesiowi zaproponowałam, że może będzie mi pomagać robić te śniadaniówki, bo tak dla wszystkich to może być ciężko zrobić samej, ale tu Grześ się jakoś jednoznacznie nie wypowiedział ;P.
Dużo. Coraz więcej. Trochę w rodzaju żeńskim, trochę męskim… Śpiewa piosenki, których nauczyła się w żłobku i pokazuje i tańczy…
Pomoc mamusiowi?
Kochajcie dzieciów.
Tatusiu, jeszcze ja am, am.
Tatusiu, mama nie chce czytać Pucia.
Grześ:
- Tato, a zamówisz drukarkę 3D?
- Nie, teraz robimy taras.
- Najpierw drukarkę, to będziesz mógł wydrukować taras.
***
Grześ regularnie prosi też o tablet.
Mikołaj wczoraj był pierwszy raz na "Ziemie w mieście". Nie podobało mu się. Jedzenie było nie smaczne. I jakiś czas po obiedzie był głodny, bo nie było podwieczorku. Niby były zajęcia: karate i robotyka, ale niefajne. (Ale jak to? robotyka? tj. budowanie z lego technix zdalnie sterowanego robota było nie fajne?). Nie było zabawek mogli sobie tylko rysować. A Mikołaj nie lubi rysować.
Próbowaliśmy tłumaczyć, że pierwszy dzień to taki organizacyjny i Mikołaj też może musi się dopiero rozkręcić... Obiecałam dać placki i tubkę, żeby sobie zjadł jak zgłodnieje... A skoro nie lubi rysować to niech weźmie książkę i katalog lego i sobie będzie oglądał jak inni będą rysować.
Potem jak jeszcze dopytałam okazało się, że nie ma tam też towarzystwa. Nikogo nie ma ze starego przedszkola. Z klasy w obecnej szkole są dwie dziewczynki. I w ogóle grupa jest sfeminizowana: tylko 4 chłopców (2-óch którzy się kolegują, 3-eci dziwny i Mikołaj), a poza tym same dziewczyny.
Mikołaj dowiedział się, że jutro(czyli dziś) idą do kina. Zapytałam na jaki film, żeby puścić mu trailer, żeby go zachęcić. Okazało się, że film "Wyfrunięci" jest kreskówką, która weszła do kin przed poprzednim weekendem, czyli jest najświeższą świeżynką, ale Mikołaj wie, że nie będzie mu się podobać. Na koniec stwierdził, że... wolałby iść do muzeum, zamiast do kina. 😳 No chyba trochę za bardzo wyszło mi zachęcanie do wiedzy Mikołaja... 😅
Na poprawę humoru wrzuciłam mu do śniadaniówki jeszcze jabłko w kostkę i ciastka typu pieguski. I jakoś dziś poszedł. I nawet dziś już nie narzekał... Ciekawe czy będzie mu się bardziej podobać niż wczoraj.
Ps. Film był spoko. Kolejne dni bardziej się podobały. W środę poprosił, żeby mógł zostać w piątek. Bo też chce posiedzieć w domu.