środa, 31 maja 2017

Co się nada na gryzaka


        Już na dniach jedziemy nad morze. Z tej okazji Mi. zwiedził dziś po raz pierwszy naszą podwórkową piaskownicę. Myślałam, że zetknięcie z piaskiem może nie przypaść mu do gustu /jak to miało miejsce w przypadku trawy czy wtedy, kiedy pies polizał jego stopę/, ale okazało się, że piasek spodobał się od pierwszego dotknięcia.

        ***
        Wieczorem w ramach tegoż samego przygotowania do wyjazdu Mi. kąpał się z zabawkami do piaskownicy, które parę dni temu dostał w prezencie. Siedzi sobie Mi. z tymi zabawkami w wannie i zaczyna od gryzienia łopatki. Wyjmuję mu tę łopatkę, podsuwam mu gryzak, polewam konewką - wszystko, żeby odwrócić uwagę od gryzienia łopatki. Nic nie działa - łopatka jest idealnym gryzakiem.    
        Zabrałam łopatkę.
       

        Chwycił grabki. Znów próbuję odwrócić jego uwagę. Zabierałam tak wszystkie po kolei elementy zestawu zabawek do piasku.

        Dopiero jak nie została ani jedna - zainteresował się gryzakiem. Jednak nie na długo - okazało się, że nawet wanienka jest ciekawszym gryzakiem niż gryzak. ;)

poniedziałek, 29 maja 2017

Drzemka czyli sposób na romantyczny obiad we dwoje

        Mi. chce spać. Trze oczy, marudzi.         Idziemy do łóżeczka, przystawiam go do piersi, chwilę je, potem znów marudzi. Doje mu smoczek, przytulam go, ale dalej marudzi. Daję mu jedną z ulubionych zabawek z metkami, zaczyna się bawić. Niby jest śpiący, ale przecież jeszcze chwilę może poprzebierać w tych metkach... Potem się jeszcze przewróci z pleców na brzuch albo na odwrót... Pobawi się inną zabawką... I tak przez godzinę nim w końcu zaśnie.
        Odczekuję jeszcze kilka lub kilkanaście minut, żeby dobrze zasnął. Potem delikatnie się odsuwam i wymykam z pokoju, planując co
zrobię z tym czasem, kiedy on śpi.          
       
        ***
        Jak myślicie ile spał? Całe... 45 minut. Zdążyłam odgrzać wcześniej przygotowany obiad i go zjeść w towarzystwie M., który właśnie wrócił z pracy.

piątek, 26 maja 2017

Dzień matki

        Moja Mama koniecznie chce organizować mi urodziny. Już od lat w tym dniu chciałabym zapomnieć, że jestem znów o rok starsza, a Mama koniecznie chce robić mniejszą lub większą imprezkę. Na moją 18-nastkę sprosiła rodzinę przy moim zdecydowanym sprzeciwie i była to jedyna 18-nastka w rodzinie, na której byłam.

        Ale odkąd Mi. jest na świecie już przynajmniej rozumiem czemu dla niej jest to tak szczególne i godne uczczenia święto. To nie tylko moje urodziny. To również dzień jej urodzin jako mamy!

        W tym roku po raz pierwszy ja również obchodzę Dzień Matki nie tylko jako córka, ale również jako mama.
        Wszystkim mamom, a szczególnie mojej Mamie i Mamie M. z okazji Dnia Matki życzę, aby dzieci były dla nich nieustającym powodem do radości, aby czuły się kochane i doceniane nie tylko dziś!

piątek, 19 maja 2017

Karuzelka nad łóżeczko

        Moja przyjaciółka koniecznie chciała podarować Mi. jakiś fajny prezent. Postanowiła, że będzie to karuzelka nad łóżeczko, taka na wypasie i z bajerami, tańcząca i grająca. Takie karuzelki są jednak dość drogie i ich cena przekracza rozsądną ilość pieniążków, którą przeznacza się na drobny prezent z okazji urodzenia dziecka. Przyjaciółka spytała mnie czy może kupić karuzelkę używaną. Oczywiście się zgodziłam - w końcu to nie jest coś co dziecko nadmiernie niszczy.
        Poszukiwania odpowiedniej karuzelki trwały chwilę, ale dość szybko Przyjaciółka zamówiła tą, którą upatrzyła. Miała odebrać ją z miejsca zamieszkania osoby sprzedającej, a następnie przyjechać do nas w odwiedziny. Oczywiście u pani, która sprzedawała okazało się, że z powodu braku baterii, nie można sprawdzić czy karuzelka działa. Przyjaciółka wzięła wiec karuzelkę, a po drodze kupiła odpowiednie baterie. Dopiero po przyjeździe wymieniała je, żeby sprawdzić czy wszystko gra.
        Gdyby karuzelka była sprawna - nie byłoby tej historii. Po włożeniu baterii okazało się, że zabawka nie działa. Przyjaciółka zadzwoniła wiec do pani sprzedającej, żeby jej powiedzieć, jak wygląda sprawa i anulować transakcję. Jednak nie było po drodze mojej Przyjaciółce nadkładać drogi, żeby oddać karuzelkę, więc umówiły się, że pieniążki zostaną odesłane na konto, a z niedziałającą zabawką Przyjaciółka może zrobić co chce. Karuzelka została wiec u nas, żeby M. do niej zajrzał -  a nóż /widelec/ uda mu się naprawić usterkę.
        Trochę było problemu z otworzeniem zabawki - producent zastosował nietypowe śrubki i M. w całej swojej niemałej kolekcji śrubokrętów nie miał odpowiedniego. Dopiero w pracy z pomocą kolegi ukręcili nietypowe łebki i dostali się do środka. A tam okazało się, że... karuzelka została czymś zalana. M. oczyścił ją i... zaczęła działać.
        Uważam, że Przyjaciółka dokonała transakcji roku - kupiła niby niesprawną, ale jednak łatwą w naprawie karuzelkę w zasadzie w cenie baterii. Dla nas była to również jeden z fajniejszych prezentów w tamtym czasie. Mi. bardzo nie chciał zostawać sam, a grająca i kręcąca się karuzelka była go w stanie zająć na te 20 minut, których ja potrzebowałam np. na zjedzenie śniadania. Od tamtej pory wiele razy dzięki niej mogłam zjeść posiłek, chwilę zająć się sobą, regularnie pomaga nam zainteresować Mi. o 5 nad ranem czy uspać wieczorem w łóżeczku. A baterie, w związku z częstym użytkowaniem, trzeba wymieniać co jakieś 1,5 miesiąca.
        Dziękujemy Przyjaciółko! <3

poniedziałek, 15 maja 2017

Rodzice Kangury

15 maja 2017 roku, w dniu Światowego Dnia Kangurowania, rozpoczyna się ogólnopolską kampania informacyjna pod hasłem „Rodzice Kangury”.

Po co taka kampania? Aby szerzyć świadomość o znaczenie kangurowania i kontaktu „skóra do skóry” zwanej inaczej kangurowaniem, uwrażliwiać rodziców na znaczenie tego rodzaju kontaktu w rozwoju dziecka już od pierwszych chwil po narodzinach i zachęcać do kontynuacji kangurowania w warunkach domowych.

"Pierwszy kontakt, położenie nagiego noworodka na gołym brzuchu i piersi matki „skórą do skóry” jest najważniejszym elementem techniki kangurowania (ale nie jedynym: według WHO do kangurowania należy też karmienie piersią.) Według wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia kangurowanie powinno rozpocząć się tuż po porodzie (osuszeniu ciała dziecka i założeniu mu czapeczki oraz pieluchy) i trwać aż do pierwszego karmienia piersią. Wszelkie czynności, jak pomiary i ważenie, powinny być wykonane później.
Pierwsze minuty po porodzie przy kontakcie „skóra do skóry” to czas wyrównywania oddechu, rytmu serca i temperatury ciała dziecka, potem następuje wymiana flory bakteryjnej między matką a noworodkiem (niezwykle ważna ze względu na jego późniejszą odporność na choroby i alergie). Najczęściej 30-40 minut po porodzie noworodek zaczyna szukać piersi. Ten pierwszy czas spędzony razem to też inwestycja w zdrowie matki – kangurujące kobiety nie tylko mają więcej pokarmu i dłużej karmią piersią, ale i są znacznie mniej podatne na tzw. baby blues oraz depresję poporodową.
Dzieci zdrowe, urodzone w terminie powinny być kangurowane co najmniej 1 godzinę dziennie, przynajmniej do ukończenia 3. miesiąca życia. Część neonatologów uważa, że należy kangurować aż do momentu, gdy dziecko samo da do zrozumienia, że kontakt „skóra do skóry” już nie jest mu niezbędny i nie będzie chciało spokojnie trwać w tej pozycji.
W przypadku dzieci przedwcześnie urodzonych kangurowanie uzależnione jest od ich stanu zdrowia, więc ten pierwszy kontakt „skóra do skóry” może nastąpić po kilku godzinach, dniach, a nawet tygodniach. Niemniej, w tym przypadku kangurowanie jest szalenie ważne i dla noworodka, i dla matki, która często obarcza się winą za przedwczesny poród lub stan zdrowia dziecka: kangurowanie łagodzi jej stres i polepsza samopoczucie." (źródło: http://www.rodzicekangury.pl/)

Więcej można przeczytać tu:
http://www.rodzicekangury.pl/

I tu:
https://www.facebook.com/Kampania-Rodzice-Kangury-1666632533645538/

wtorek, 9 maja 2017

W co się ubrać?

        Parę dni temu mieliśmy bardzo fajne spotkanie - odwiedziła nas bliska rodzina, z którą jednak nie widujemy się zbyt często (mieszkamy w znacznym oddaleniu od siebie). Ostatnio byli u nas jakieś 2 lata temu, wiec moja mama bardzo chciała ugościć ich jak najlepiej i w ogóle pokazać się od jak najlepszej strony. Kilka dni przed planowaną imprezą zadzwonią do mnie, żeby niby skonsultować czy ustalić, ale tak naprawdę opowiedzieć co zamierza ugotować, jakiej wielkości stół postawić, jakim obrusem go nakryć etc. i uzyskać moją aprobatę. Wreszcie mówi tak:
        - Mi. ubierz na biało, tak ładnie na chrzcinach wyglądał... A ty ubierz się w tę sukienkę, co byłaś na Wielkanoc, bardzo twarzowo w niej wyglądałaś...
        - Mamo, a jak M. ma się ubrać?
        - No coś ty! Ja wam nie mówię!!!