piątek, 30 kwietnia 2021

Cześć hau-hau

 Na spacerze. Wg. relacji M. GP do psa obwąchującego coś w trawie (a pies był z tych sporych, na tyle duży, że zwykle GP takich się boi):

- Cześć hau-hau, cześć hau-hau, cześć hau-hau, cześć hau-hau... - jakby trochę się zaciął.

- Piesek jest zajęty. - powiedział M. próbując wytłumaczyć brak zainteresowania psa zaczepkami GP.

Na to odezwał się właściciel:

- On jest stary i głuchy! 

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Idziemy się bawić?

Niedzielny poranek. GP już przed 6:30 wstał na „am.am”. Zjadł, potem bawił się gliną, w międzyczasie jakieś wygłupy. W końcu obudził Mi. Pytam:

- Mi., nie chcesz wstać, pójść się bawić i zabrać ze sobą GP?

- GP? Idziemy się bawić?

- Nie.

- Zbudujemy warsztat.

- Nie.

- I ty będziesz przyjeżdżał, a ja będę ci naprawiał samochód.

- Tak. 

I polecieli się bawić.

Jak to dobrze, że jest ich dwóch. Przynajmniej czasem dobrze...



niedziela, 25 kwietnia 2021

Nie mogę przez was spać

Było po godzinie 22:00. Wydawało mi się, że chłopcy już pousypiali. M. wrócił z łazienki, spytałam go czy idzie ze mną jeść kolację. Poszliśmy do kuchni, wyciągamy jedzenie z lodówki, siadamy przy stole.

Nagle z sypialni wychodzi Mi. Przychodzi do nas i mówi:

- Nie mogę przez was spać, bo wy ciągle gdzieś idziecie.







sobota, 24 kwietnia 2021

Jak GP jadł jabłko

 M. spytał się czy mu odbiorę mu jabłka. Chłopaki tez chcieli. Mi. poprosił o to, żeby dać mu całe tylko wyciąć ogonek. Takie samo jabłko dałam GP.

Po jakimś czasie słyszę jak M. mówi do GP:

(czytając proszę szczególnie uwzględnić wykrzykniki)

- Gdzie masz jabłko?

- Am.

- Całe zjadłeś?!

- Tak. 

- Z pestkami?!!!

- Tak.

- To idź, umyj ręce.

Po czym M. przyszedł do mnie i mówi:

- Z całego jabłka zostały 2 pestki.



poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Czasem jest trudno

16.04

Mi. chciał, żeby mu wymienić kasetę magnetofonową. Ale nie na tą drugą, którą miałam pod ręką, tylko na jakąś inną. Tej innej trzeba nieco bardziej poszukać - są gdzieś nieco głębiej ukryte, bo dawno nie były używane. Właśnie kończyłam robić obiad, powiedziałam wiec Mi. że poszukam po obiedzie.

Kilka minut później wołam Mi. na obiad. A Mi. na to:

- Dopóki mi nie dasz kasety nie przyjdę na obiad... 

- Dam ci kasetę po obiedzie.

- Dopóki mi nie dasz kasety nie przyjdę na obiad... Informuję cię!

Stwierdziłam, że przeczekam. Mi. zaczął powtarzać:

- Dopóki mi nie dasz kasety nie przyjdę na obiad... Informuję cię! - i znów za chwilę - Dopóki mi nie dasz kasety nie przyjdę na obiad... Ostrzegam cię!

Co chwila to powtarzał. Zjadłam obiad. Poszłam się położyć. Mi. cały czas co jakiś czas powtarzał swoje ostrzeżenia. W końcu mówi: 

- Nie zjem z tobą obiadu. 

- No pewnie, że nie zjesz. Ja już zjadłam. 

Wtedy się rozpłakał. Dał się przytulić. I chciał czytać. Jak przeczytaliśmy dłuższy fragment powiedziałam, że muszę się napić i poszłam do kuchni. Piłam moją herbatę długo, bo nie chciało mi się już dalej czytać. 

W końcu przyszedł Mi., usiadł na swoim miejscu, gdzie stał przygotowany dla niego obiad i zaczął jeść.


18.04

Mi. pokłócił się o coś z M. i uderzył go. A potem przychodzi do mnie i chce czytać. Mówię mu, że nie podoba mi się, że bije tatę. Mi. padł na kolana i mówi:

- Przepraszam...

Mówię mu, że to tatę powinien przeprosić. Właśnie M. i GP szykowali się na dwór. Mi. nie chciał iść.

Mi. chwilę się zastanowił i chyba stwierdził, że jak nie zakończy jakoś tej sytuacji to mogą być nici z czytania. Wiec poszedł do taty.

Coś tam chwile  pogadali w innej kwestii, a potem Mi. przeprosił M.

- Nie gniewam się - odpowiedział M.



Palma na pociągu (Mi., 15.04.2021).

wtorek, 13 kwietnia 2021

Fioletowa kredka i czekoladowe kurki

Chłopaki kolorują kolorowanki.

- Mamo, GP nie chce mi dać fioletowej kredki!

- Musisz poczekać, aż skończy.

Po kilku próbach namówienia GP, żeby oddał fioletową kredkę, Mi. przypomniał sobie, że w książeczce było o łączeniu kolorów i poszedł szukać tej książeczki. Nie znalazł. Pomogłam mu znaleźć. Sprawdził i połączył czerwony z niebieskim. Twierdził, że uzyskał kolor fioletowy. Moim zdaniem nie do końca. Chociaż może najważniejsze, że on był zadowolony!

Jestem niesamowicie dumna, że takie mądre rozwiązanie wymyślił!



Ja tu sobie pisze, a GP wdrapał się po stoliku na szafkę, a potem wyciągnął czekoladę. No to już pomogłam mu podzielić ją na kawałki. Wziął 2 i mówi zadowolony:

- Mam, mam!

Zszedł na podłogę i zadowolony pobiegł do salonu krzycząc „Mimi” (żeby podzielić się z Mi.).

Potem dopadł jeszcze kurkę z jajkami (wyrób czekolado-podobny). Najpierw zjadł jaja. Potem schrupał kurkę. Na śniadanie za dużo już się nie zmieściło...


Mi. też chciał swoją kurkę (dostali po kurce z dwoma jajami w Poniedziałek Wielkanocny od Dziadków Z.). Udało mi się go przekonać, że lepiej najpierw zjeść śniadanie, a potem dopiero kurkę. Dzięki temu Mi. nie był w stanie zjeść całej na raz i jak w połowie zasugerowałam, że może sobie zostawić na później, oddał mi i poprosił, żeby schować. 

Tego dnia zjadł ją do końca i jaja też, ale jeszcze chyba w dwóch ratach. Ku rozpaczy GP, który też chciał, ale zgodnie z prawdą mówiłam mu, że już swoją kurkę zjadł i w sumie było to tyle czekolady, że już więcej mu tego dnia nie dam.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Kapsuła

 Przychodzi Mi. i pokazuje pojazd, który zbudował z lego.

- Mamo, zobacz jaką kapsułę zbudowałem!

- A ona jest podwodna czy lata w kosmosie?

- W ZASADZIE... to jest podwodna, ale może też latać w kosmosie. Jest zbudowana z żelaza i z plastiku.

A potem pokazywał jak się zanurza.


Cudne jest jak Mi. zaczyna zdanie od „w zasadzie”, brzmi to jakby się jakiś specjalista wypowiadał.


***

Nieco później:

- Mamo a wiesz dlaczego... (i tu opowiada szczegóły budowy kapsuły)

- Nie wiem - odpowiadam z zaangażowaniem.

Mi. pokazuje opis jakiegoś zestawu w katalogu Lego:

- Przeczytaj mamo, to się dowiesz.


Komentarz Babci A., jak jej napisałam powyższy dialog:

-🤣🤣 On wie bo przeczytał.

Kapsuła, ta co w zasadzie jest podwodna, ale może też polecieć w kosmos. ;P


niedziela, 11 kwietnia 2021

Dach: ma czy nie ma

Poszliśmy na spacer do lasu...
 Mi. mówi:

- Powiedz GP, że samochody mogą nie mieć dachu.

- Mogą... kabriolet nie mają... niektóre jeepy nie mają... niektóre traktory są bez dachu...

GP, tupiąc nogą i skandując:

- Nie, ma, rrrr, dach!




... i odkryliśmy nowy plac zabaw!




piątek, 9 kwietnia 2021

Kupy

Parę dni temu siedzę sobie w kuchni. Wpadają chłopaki i Mi. mówi:

- Mama, nie ruszaj klocków.

- Ok, a gdzie idziecie?

- Na kupy.

I pobiegli do łazienki, usiedli na nocnikach i Mi. rozdał lektury.

- To twoja książeczka GP, a ta moja.

I przystąpili do dzieła 🤣z sukcesem! 💩💩 

Świąteczne porządki


poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Samochody


 Cała dzieciarnia bawi się na podwórku. W pewnym momencie M. podchodzi do Mi. i S., którzy siedzą każdy na swoim samochodzie.

- Co robicie chłopaki?

Mi.:

 - Debatujemy z S. nad zamianą samochodów.

piątek, 2 kwietnia 2021

II trymestr

W II trymestrze mam mniej mdłości, rzadziej wymiotuje. To zdecydowanie poprawia komfort życia.

Z dolegliwości ciążowych bardziej dokucza mi teraz ból jak GP się przysysa. Po pierwszym trudnym momencie ból ustępuje. Karmię teraz 1-3 razy dziennie, wiec jakoś jest to do przeżycia.

Od 15+1 wydaje mi się, że czuję delikatne ruchy. Ale na razie jeszcze rzadko i nie mam pewności czy to na pewno to. Od 17+1 poczułam bardziej. Około 20 tyg. ciąży zrobiły się te kopniaczki wyraźne i wiele razy odczuwalne, a niedługo potem zaczęłam je też czasem widzieć przez powłoki.

Brzuch jakoś tak mi się uwypuklił wyraźnie, że bez szerszych/ciążowych ubrań już nie daje rady. Stało się to nagle: 15+3.

Zabrałam się za fotoksiążkę. Ciekawe ile uda mi się zrobić...

W styczniu zaczęłam chodzić do kościoła w tygodniu. Bardzo mi tego brakowało. Ze względu na pandemię kolęda jest w tym roku organizowana w formie spotkań w kościele dla chętnych. Dzięki temu w sąsiedniej parafii pw. św. Rodziny na Zaciszu są dodatkowe Msze Św. o godzinie 12:00 lub 10:00. Dla mnie to dużo lepsza godzina niż 7:00 rano lub 18:00 wieczorem. W lutym już nie było tyle okazji, a poza tym trochę miałam problem z zatokami i gardłem, wiec stwierdziłam, że nie powinnam chodzić do kościoła, żeby kasłać.

Mamy prawdziwą zimę śnieg zaczął padać we wtorek 12.01.2021, temperatura minusowa i bardzo minusowa jak na Warszawę (17.01.2021 nawet około -13-15 st C.). Sanki, które chłopcy dostali pod choinkę bardzo się przydają, a czasem pożyczamy innym dzieciom. Minęła połowa lutego a zima dalej szaleje. 17.02. w środę popielcową padało cały dzień i znów jest piękniej na świecie!

Mi. przypomniał sobie, że obiecywaliśmy mu, że jak przestanie pić moje mleko to będzie mógł jeździć przodem do kierunku jazdy. (Duzi chłopcy, tacy którzy nie cycają, mogą jeździć przodem do kierunku jazdy.) 17.01.2021 przełożyliśmy fotelik.

W lutym Mi. zachorował na ospę wietrzną (13.02), ale stan ogólny wskazujący na chorobę utrzymywał się tylko 3 dni i uczciwie mówiąc nie był wyraźnie niewyraźny ;P. To pewnie zasługa Heviranu, który dostał jak tylko zorientowałam się o co chodzi.

Przez drugą połowę kwietnia oboje z GP chorowaliśmy na katar i kaszel mokry. GP miał zmiany osłuchowe /dyskretne/ u podstawy płuca, które nie przechodziły mimo leku wykrztuśnego i oklepywania /niezbyt regularnego/, wiec skończyło się na antybiotyku. Ja leczyłam się prawie bez leków /poza wykrztuśnym/, co spowodowało, że zajęło mi to znacznie więcej czasu. W czasie infekcji /kataru/ miałam mniej nasilone mdłości ciążowe. Czasem infekcja też ma dobre aspekty ;P.