Niedzielny poranek. GP już przed 6:30 wstał na „am.am”. Zjadł, potem bawił się gliną, w międzyczasie jakieś wygłupy. W końcu obudził Mi. Pytam:
- Mi., nie chcesz wstać, pójść się bawić i zabrać ze sobą GP?- GP? Idziemy się bawić?
- Nie.
- Zbudujemy warsztat.
- Nie.
- I ty będziesz przyjeżdżał, a ja będę ci naprawiał samochód.
- Tak.
I polecieli się bawić.
Jak to dobrze, że jest ich dwóch. Przynajmniej czasem dobrze...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz