wtorek, 13 kwietnia 2021

Fioletowa kredka i czekoladowe kurki

Chłopaki kolorują kolorowanki.

- Mamo, GP nie chce mi dać fioletowej kredki!

- Musisz poczekać, aż skończy.

Po kilku próbach namówienia GP, żeby oddał fioletową kredkę, Mi. przypomniał sobie, że w książeczce było o łączeniu kolorów i poszedł szukać tej książeczki. Nie znalazł. Pomogłam mu znaleźć. Sprawdził i połączył czerwony z niebieskim. Twierdził, że uzyskał kolor fioletowy. Moim zdaniem nie do końca. Chociaż może najważniejsze, że on był zadowolony!

Jestem niesamowicie dumna, że takie mądre rozwiązanie wymyślił!



Ja tu sobie pisze, a GP wdrapał się po stoliku na szafkę, a potem wyciągnął czekoladę. No to już pomogłam mu podzielić ją na kawałki. Wziął 2 i mówi zadowolony:

- Mam, mam!

Zszedł na podłogę i zadowolony pobiegł do salonu krzycząc „Mimi” (żeby podzielić się z Mi.).

Potem dopadł jeszcze kurkę z jajkami (wyrób czekolado-podobny). Najpierw zjadł jaja. Potem schrupał kurkę. Na śniadanie za dużo już się nie zmieściło...


Mi. też chciał swoją kurkę (dostali po kurce z dwoma jajami w Poniedziałek Wielkanocny od Dziadków Z.). Udało mi się go przekonać, że lepiej najpierw zjeść śniadanie, a potem dopiero kurkę. Dzięki temu Mi. nie był w stanie zjeść całej na raz i jak w połowie zasugerowałam, że może sobie zostawić na później, oddał mi i poprosił, żeby schować. 

Tego dnia zjadł ją do końca i jaja też, ale jeszcze chyba w dwóch ratach. Ku rozpaczy GP, który też chciał, ale zgodnie z prawdą mówiłam mu, że już swoją kurkę zjadł i w sumie było to tyle czekolady, że już więcej mu tego dnia nie dam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz