wtorek, 16 stycznia 2024

"Zima w mieście" - po dniu pierwszym

        Mikołaj wczoraj był pierwszy raz na "Ziemie w mieście". Nie podobało mu się. Jedzenie było nie smaczne. I jakiś czas po obiedzie był głodny, bo nie było podwieczorku. Niby były zajęcia: karate i robotyka, ale niefajne. (Ale jak to? robotyka? tj. budowanie z lego technix zdalnie sterowanego robota było nie fajne?). Nie było zabawek mogli sobie tylko rysować. A Mikołaj nie lubi rysować.

        Próbowaliśmy tłumaczyć, że pierwszy dzień to taki organizacyjny i Mikołaj też może musi się dopiero rozkręcić...  Obiecałam dać placki i tubkę, żeby sobie zjadł jak zgłodnieje... A skoro nie lubi rysować to niech weźmie książkę i katalog lego i sobie będzie oglądał jak inni będą rysować.

        Potem jak jeszcze dopytałam okazało się, że nie ma tam też towarzystwa. Nikogo nie ma ze starego przedszkola. Z klasy w obecnej szkole są dwie dziewczynki. I w ogóle grupa jest sfeminizowana: tylko 4 chłopców (2-óch którzy się kolegują, 3-eci dziwny i Mikołaj), a poza tym same dziewczyny.

         Mikołaj dowiedział się, że jutro(czyli dziś) idą do kina. Zapytałam na jaki film, żeby puścić mu trailer, żeby go zachęcić. Okazało się, że film "Wyfrunięci" jest kreskówką, która weszła do kin przed poprzednim weekendem, czyli jest najświeższą świeżynką, ale Mikołaj wie, że nie będzie mu się podobać. Na koniec stwierdził, że... wolałby iść do muzeum, zamiast do kina. 😳 No chyba trochę za bardzo wyszło mi zachęcanie do wiedzy Mikołaja... 😅

         Na poprawę humoru wrzuciłam mu do śniadaniówki jeszcze jabłko w kostkę i ciastka typu pieguski. I jakoś dziś poszedł. I nawet dziś już nie narzekał... Ciekawe czy będzie mu się bardziej podobać niż wczoraj.


Ps. Film był spoko. Kolejne dni bardziej się podobały. W środę poprosił, żeby mógł zostać w piątek. Bo też chce posiedzieć w domu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz