Śniadaniówka Mikołaja jest obiektem westchnień wszystkich dzieci. Kiedy proszę, żeby ją przyniósł po szkole, to reszta czeka, żeby coś sobie uszczknąć z tego co zostało, a zwykle coś zostaje, nie tylko kanapka, ale też owoce, nawet coś słodkiego... Sama też lubię poczęstować się marchewką lub jabłuszkiem. Agacie podobają kanapki, które Mikołaj dostaje do szkoły takie złożone z dwóch kawałków chleba i wędlina/ser/warzywa między nimi.
Grześ już zapowiedział, że jak on będzie chodził do szkoły i dostawał śniadaniówki, to mogę mu dawać rzodkiewkę. Doradził mi, żeby Mikołajowi nie dawać rzodkiewki, bo on nie lubi. To ja Grzesiowi zaproponowałam, że może będzie mi pomagać robić te śniadaniówki, bo tak dla wszystkich to może być ciężko zrobić samej, ale tu Grześ się jakoś jednoznacznie nie wypowiedział ;P.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz