Chyba jednak jestem czekoladocholikiem.
Dostałam kiedyś od pacjentów duże merci. Schowałam je w szafce na "czarną godzinę". Potem miałam dyżur, na który wzięłam za mało czekolady i całe popołudnie opowiadałam dyżurantowi nr. 2, że już nie mam czekolady, ale będę silna i nie otworzę tego merci...
Ale kiedy dyżurny nr. 2 poszedł wieczorem do siebie, a Panie Pielęgniarki wciąż coś ode mnie potrzebowały zrobiłam małą dziurkę w tym merci i wyciągnęłam 2 czekoladki. No może 4 czekoladki...
Od tamtej pory podjadałam po trochu jak brakło mi czekolady lub jak moja zwykła czekolada zdawała się być już za gorzka.
Dziś mam dyżur z dyżurantem "z miasta". Jest to też ostatni dyżur przed urlopem. Nie wzięłam nowej czekolady, bo przecież mam jeszcze merci. Kiedy poszły już wszystkie koleżanki, które były na dniu, a doktor dyżurna nr. 2 udała się do swojego pokoju chwile po odebraniu dyżuru, wyciągnęłam moje czekoladki z szafki. I ze zdziwieniem stwierdziłam, że jest ich tam tylko 4, w tym 3 kawowe, których nie lubię...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz