Idziemy z placu zabaw przy górce na siłownię plenerową. Ja z dziećmi, Sosnowskie dzieci ze swoją mamą i jeszcze Leszek z Mateuszem. Tłumaczę Mikołajowi, że ma pójść tym chodnikiem, a potem już trawnikiem, ale on nie bardzo rozumie o co mi chodzi. W końcu odzywa się Benio:
- Ja ich poprowadzę. - mija resztę ferajny na rowerze i zwraca się do nich - Za mną dzieci!
Odzywa się Mikołaj:
- Dobrze, proszę pani!
1.08.22
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz