sobota, 27 sierpnia 2016

Papierosy są do d...!

Wychodzę z bloku. Nie zdążyłam jeszcze zejść po schodach, a już widzę, że na chodniku mignął mi jakiś człowiek, za którym unosi się charakterystyczny dymek. Niestety poszedł w tę stronę, w którą i ja zaraz skręcę, przez co jeszcze przez pewien czas dymek będzie mi towarzyszyć :( Przeszłabym na drugą stronę ulicy, ale tam nie ma chodnika. Mogłabym zejść na uliczkę, w końcu to tylko droga osiedlowa, wiec mało ruchliwa. Ale najczęściej będę w takiej sytuacji podążać wcześniej ustaloną trasą, zła na cały świat, że muszę wąchać smród papierosów. Zresztą przy wyjściu z osiedla prawdopodobnie spotkam kolejną, często nie jedną osobę, która pali. Nim dojdę do przejścia dla pieszych, a najdalej czekając na zielone światło, kolejną... I tak wszędzie. Co z tego, ze niby jest zakaz palenia w miejscach publicznych? Co z tego, że to nie zdrowe? Nie modne? Co z tego, że to komuś przeszkadza, truje nie tylko palacza, ale i przypadkowe osoby, które nijak nie są w stanie wyeliminować wątpliwej przyjemności wąchania dymu tytoniowego?

Niestety we własnym mieszkaniu też nie mogę być pewna, że powietrze będzie wolne od swądu papierosów. Sąsiedzi palą, a zatem nie potrzeba wiele, by zaciągnęło przez moje okna, które teraz w lecie są cały czas otwarte. A i w zimie trudno wywietrzyć, bo okazuje się zwykle, że któryś z okolicznych palaczy akurat wybrał sobie ten moment na wątpliwy relaksik z papierosem.

To sobie ponarzekałam. Nic to nie zmieni. Oni (w przytłaczającej większości) nie zrezygnują z nałogu. A ja z mojego zdania: że papierosy są do dupy!

Plakat autorstwa Andrzeja Pągowskiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz