poniedziałek, 19 września 2016

Mieszkaniec brzucha

        Ostatnio zapytałam M. czy chciałby być w ciąży.
        - Gdybym miał tak wymiotować jak ty - odpowiedział - to bym nie chciał.

        Coraz częściej spędzamy czas na obserwowaniu jak Mały Mi próbuje się rozpychać w moim brzuchu. Czasem do niego delikatnie pukamy. Bywa, że nam przyklepuje piąteczkę, innym razem zupełnie go nie interesują nasze zaczepki.
        M. próbował nawet wysłuchać uchem czy słychać bicie serducha. Niestety nie udało się. Potem próbował stetoskopem. Niestety jedyne słuchawki, które mamy w domu są popsute, wiec absolutnie nic nie są w stanie nagłośnić.       
        Ruchy czuję od około 17/18 tygodnia ciąży, ale to bardzo indywidualne, kiedy poszczególne mamy zaczynają je czuć. Często Mały Mi porusza się dosłownie 2-3 razy i kiedy wołam M., żeby spojrzał lub przyłożył rękę, to akurat aktywność dobiegła już końca. Jak jeszcze mogłam leżeć na plecach (tak mniej więcej do końca II trymestru, od tamtej pory na plecach zaczyna mi być duszno), najłatwiej było wyczuć czy wypatrzeć ruchy Małego rano, jeszcze nim wstałam z łóżka, właśnie w czasie leżenia na plecach. Teraz najdłuższą aktywność prezentuje wieczorem, tuż po tym, jak położę się do łóżka. Może też potrzebuje znaleźć wygodną pozycję? ;) Bywa, że kilka razy dziennie czuję, że Mały Mi ma czkawkę - czuję wtedy takie śmieszne, rytmiczne, delikatne podskoki.
         ***
         Czekamy. Jeszcze mamy około miesiąc, półtora, jak źle pójdzie może 2 nim się pojawi i wywróci nasze życie do góry nogami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz