środa, 19 kwietnia 2017

Co-sleeping, bed-sharing i my

        Zanim urodził się Mi. zarzekaliśmy się z M, że będzie  spać w swoim łóżeczku. Przecież będziemy się bać, że go przygnieciemy albo niechcący uderzymy. Tak jest bezpieczniej, mniejsze ryzyko SIDS i w ogóle nie wyobrażamy sobie spania we trójkę!

        Życie jak to zwykle bywa zweryfikowało nasze deklaracje i zapewnienia. Pierwszy raz wzięłam go do łóżka kilka godzin po porodzie: on płakał w swojej kołysce, ja byłam tak strasznie zmęczona, że nie miałam siły na nic innego poza przełożeniem do mojego szpitalnego łóżka, żeby go przytulić.
Potem, już w domu, próbowałam nie zasypiać przy karmieniu i odkładać go najedzonego do łóżeczka, szczególnie w nocy. Przestałam może po 2 dniach po tym jak... o mały włos nie wypadł mi z rąk, bo zasnęłam ze zmęczenia. Odtąd karmiłam już głównie na leżąco i często zasypiałam nim zdążył się najeść. Ale jeśli udało mi się nie usnąć to odkładałam go do łóżeczka. Nawet dość często się udawało! Ba! Było kilka takich nocy, które spędził głównie w łóżeczku! A ja jaka byłam wyspana kiedy mogłam się normalnie wyciągnąć na łóżku, a nie spać na jego brzeżku lub wciśnięta miedzy M. i Mi.! Nawet raz spał od północy do 7 rano! Obudziłam się taka wypoczęta!

        A potem... Potem tąpnęło. Jakoś tak jak Mi. miał około 3,5 miesiąca zaczął budzić się przy przekładaniu go do łóżeczka i w ogóle jak kładłam się do łóżka. I usypiał ponownie przy piersi. Próbowałam go przekładać jak z powrotem usnął, ale budził się znów. Po kilku razach zrezygnowana zostawiałam go z nami. Co gorsze zaczął jeść w nocy częściej, czasem najdłuższa przerwa w nocy nie przekracza 3 godzin, a ja mam wrażenie, że budzę się bardziej zmęczona niż kładłam się spać. I na razie nie mamy koncepcji co z tym zrobić... Dodatkowo chyba idą zęby, bo od kilku dni karmienia i w dzień i w nocy są jeszcze częstsze, a co gorsza nic nie poprawia trwale humoru.

        Nie dalej jak wczoraj obudziłam się rano i zobaczyłam że Mi. patrzy na mnie, tymi swoimi wielkimi, niebieskimi oczami. I uśmiecha się do mnie. Pomyślałam sobie, że tak wygląda szczęście i że gdyby nie spał z nami nie miałabym takiego słodkiego widoku po przebudzeniu. I jeszcze, że to niedługo minie, w końcu nie będzie spał z nami do 18-nastki ;P

        Dziś dostałam MMSa od M. W MMSie zdjęcie jak śpimy razem z Mi. Każdy kto widział swoje zdjęcie podczas snu wie jak w swoich oczach fatalnie się wtedy wygląda. A jednak jest coś ujmującego w tym, że tak razem sobie leżymy w naszej pościeli w rumianki... M. też się tym zachwycił, skoro zrobił zdjęcie i mi je wysłał.

        Chwilo trwaj, bo choć teraz nie mogę się doczekać kiedy się w końcu wyśpię, wiem, że jesteś piękna, niepowtarzalna i ulotna!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz