Zresztą nie da się do końca przygotować nawet siebie na powiększenie rodziny, wiec nie można dużych oczekiwania wobec dziecka!
![]() |
| Zdęcie zrobione kilka dni przed TP. |
- opowiadać, że dzidziuś jest w brzuchu, że będzie ssał z piersi, że ja będę musiała pojechać do szpitala i tam zostać na kilka dni /tak jak tata jeździ w delegacje/, żeby dzidziusia z pomocą położnej urodzić
- odwiedzanie dzidziusiów i czasem nieco przesadne rozpływanie się nad nimi - ten punkt Mi. się nie spodobał, ale chciałam, żeby trochę zobaczył jak to jest jak mama zachwyca się kimś innym, bo ja wprawdzie nie zamierzam się nad młodym specjalnie rozpływać, ale za innych nie ręczę...
- nocowanie u dziadków
- książeczki dla dziecka: "Miffy i króliczątko", Dick Bruna, "Książka pełna miłości, czyli jak Michałek przyszedł na świat", Alona Frankel, ta druga baaardzo dosłowna, obie Mi. uwielbia
- książki dla rodziców: "Zgodne rodzeństwo" Krzysztof i Natalia Minge, "Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały", Joanna Faber, Julie King - obie zawierają wiele cennych rad o wychowaniu w ogóle
Moje notatki z lektury:
- Opowiadamy o dzidziusiu w brzuchu, ale też o tym jak taki dzidziuś wygląda, czego potrzebuje, co umie i czego zupełnie jeszcze nie umie
- Pokazywanie zdjęć małego dzidziusia
- Odwiedzanie znajomych, którzy mają małego dzidziusia
- Książeczki
- Tata przejmuje opiekę, a babcie i dziadkowie wspierają go w tym
Pamiętaj:
- O narodzinach nowego bobasa opowiadamy dziecku spokojnie, z entuzjazmem, ale przyglądając się uważnie jak dziecko reaguje i pozwalając mu na różne emocje, odpuszczając jeśli nie ma ochoty w tym momencie o tym słuchać.
- Jakiś czas przed porodem /np. ok 2 mc wcześniej/ tata powinien przejąć jak najwięcej obowiązków nad starszym dzieckiem.
- Narodziny drugiego dziecka zapoczątkowują trudniejszy okres dla małżeństwa. Nie tylko u nas czy u Was, ale jest to tendencja ogólna. Podobno już po 6. miesiącach od porodu jest lepiej. (edit: dziś, kiedy GP ma 20 mc wydaje mi się, że to był kryzys ogólny, związany z większą ilością obowiązków, dużą ilością delegacji M., a kryzysu dotyczącego małżeństwa jako takiego nie było. Ciekawe czy M. tak samo to odbiera...)
Warto poczytać w sieci:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz