poniedziałek, 10 czerwca 2019

Dzień dziecka

        W dniu dziecka byliśmy na pikniku organizowanym dla pracowników firmy, w której pracuje M. W zeszłym roku nie udało mi się dostać do stoiska, w którym robiło się świeczki i bardzo wtedy było mi smutno z tego powodu. W związku z tym w tym roku M. bardzo mnie namawiał na korzystanie z atrakcji. Ja się trochę opierałam, bo jak tu go zostawić z dwójką dzieci. W którymś momencie jednak Mi. zasnął, a M. zaprowadził mnie na stoisko, gdzie malowało się torby i dopilnował, żebym nie wymknęła się.
        Zaczęłam wiec malować. Najpierw kontur markerem, potem farbą kolor w środku, wreszcie jeszcze raz kontur, tym razem farbą. Bardzo się spieszyłam. Żeby jak najszybciej skończyć. I zmienić M. w opiece nad dziećmi.
        Kiedy skończyłam i odnalazłam M. okazało się, ze GP tez śpi na rękach taty. W związku z tym zrobiłam jeszcze  dwa znaczki i pomalowałam wachlarz.
        Kilka dni później zaczęłam się zastanawiać czemu się tak spieszyłam. Przecież nie zostawiłam chłopaków samych. Zostali z M. Czemu nie potrafiłam skorzystać z chwili dla siebie?
        Potem zaczęłam się zastanawiać, ze tak jest ciagle: Tak rzadko zostaje bez chłopaków, ze nie umiem sobie znaleźć miejsca bez nich. A jeśli już ktoś się nimi zajmie, to mam tyle rzeczy do zrobienia, ze prawie każda wolna chwila musi być wykorzystana, żebym chociaż częściowo zdarzyła ogarnąć otoczenie. Kiedy M. zabiera ich na spacer wręcz mi nakazuje: poczytaj sobie książkę! I co wtedy czytam? O dzieciach najczęściej! Ewentualnie o karmieniu piersią. Chyba, ze mam do zrobienia coś z programu od #uBOGAcONA. O tak, kalendarium na platformie ubogacona.pl i program „Ubogacona na drodze do świętości” to moje jedyne odskocznie, na które regularnie znajduje czas.
        Mimo to czas oczekiwania na wrzesień, kiedy chłopcy pójdą do placówek i październik, kiedy ja wrócę do pracy jest słodko gorzki. Już potrzebuje wrócić do ludzi, być nie tylko mamą, a z drugiej strony pewnie będą różne momenty. Czytałam dziś informacje o adaptacji i... łzy stanęły mi w oczach.
        Jakieś wnioski? Idzie lato, jeśli chodzi o pogodę - już jest. Chcę  się nim cieszyć. I tym, ze mogę te piękne dni spędzać z moimi synami. I czerpać całymi garściami z tego czasu z nimi. Bo nigdy już nie będzie tak samo. Chociaż teraz już mnie to trochę uwiera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz