Przyszedł do mnie Grześ z misiem i mówi:
- Boli ręka bardzo.
- Jak ma na imię dzidziuś? - pytam.
- Agata.
Zaproponowałam temblak, ale kiedy szukałam odpowiedniej chustki trójkątnej, Grześ wyleczył misia za pomocą okładu z chustki do nosa.
Potem jeszcze misia bolała noga i głowa. Chustki do nosa działają cuda😛
Za kilka chwil przybiega Mikołaj i mówi:
- Mamo, Agata zjadła. cycusia. Zapisałem ci.
Patrzę w zeszyt - jest odpowiednia, adnotacja szlaczkiem.
- Mikołaj jak ma na imię wasz dzidziuś?
- Agatka.
Na to odzywa się Grześ:
- Agatka Putelnik.
Zaproponowałam, ze zrobie im rodzinne zdjęcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz