środa, 6 kwietnia 2016

Wszystkie bezy ze sklepu

Poszliśmy na spacer. A tak na prawdę do piekarni po pieczywo.

Stoimy w kolejce. Zastanawiamy się co wybrać. I czy coś więcej niż tylko chleb.
- Może chcesz oponkę? - pytam M.
M. wyraźnie zadowolony potakuje.
- A co dla Ciebie? - pyta.
Rozglądam się po witrynie pełnej pyszności.
- Może... bezy!
- Ile?
- Hm... z 6...
Stoimy w kolejce, tak patrzę na te bezy i tam w sumie leży tylko 10 sztuk. To jak kupimy 6, to im zostaną zaledwie 4... A bezy przecież się nie zepsują. Więc jak nie zjemy dziś lub jutro, to najwyżej za kilka dni, albo za tydzień...
- A, weźmy wszystkie! - zadecydowałam.

Przyszła nasz kolej. M. kupił to co ustaliliśmy. Wychodzimy ze sklepu.
- No ładnie, kupiłaś wszystkie bezy ze sklepu. - podsumował mnie M., jakby tych bez było co najmniej z kilo...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz