czwartek, 9 marca 2017

Gdzie jest Twoje Westerplatte?

        W ostatnią niedzielę w czasie kazania ksiądz opowiedział pewną historię, która wydarzyła się w Auschwitz: W Wigilię Bożego Narodzenia jeden z więźniów został wezwany do mieszkania komendanta. Komendant opychał się świątecznymi smakołykami na oczach głodnego więźnia. Potem poinformował go, że ciasta są z paczki, którą jego żona wysłała dla niego. Na koniec zaproponował, że jeśli wyrzeknie się Boga - będzie mógł zjeść razem z nim.
        Dla więźnia samo wezwanie do komendanta musiało być bardzo niepokojące i powodować olbrzymi starach, a widok i zapach potraw był niezwykle kuszący. Świadomość, że jego rodzina odejmuje sobie od ust, aby wysłać mu paczkę, z której on nie skorzysta była również bolesna w sposób, jak trudno nam sobie dziś wyobrazić. Jednak nie wyrzekł się Boga.
        Po wojnie odnalazł komendanta. Pojechał do niego z ciastem swojej żony. Jak przypomniał mu tę "opowieść wigilijną" były komendant w widoczny sposób przestraszył się, że były więzień przyjechał zemścić się i zaczął błagać o przebaczenie. Jednak ten przebaczył już wcześnie, a przyjechał po to, aby przy kawie zjeść wspólnie ciasto upieczone przez jego żonę.

        Jest wiele takich historii. Szczególnie z okresu wojny, ale nie tylko. Zawsze wtedy zastanawiam się co bym zrobiła w tej sytuacji. Czy Bóg byłby dla mnie ważniejszy niż zaspokojenie głodu i innych potrzeb i pragnień, niż własne życie. Nie znam odpowiedzi na te pytania. Myślę, że nie da się dowiedzieć tego inaczej niż będąc w sytuacji skrajnej. Jednak takiej sytuacji ani sobie ani nikomu innemu nie życzę.
        To problem bardzo aktualny również dziś -  w naszych codziennych wyborach. Może nie są one tak ekstremalne, jednak całościowo wyznaczają kierunek w naszym życiu. Jaki kierunek chcesz aby obrało Twoje życie?

        Minęło ponad 70 lat od zakończenia wojny, Polska od prawie 30 lat jest wolna. A w nas gaśnie, u niektórych już całkiem zgasł ogień wiary, nadziei i miłości. Wygodnie nam w naszych ciepłych domach, przed monitorami, które zagłusza refleksję nad sensem życia. Trudno podjąć życiowe decyzje. Trudno usamodzielnić się. Coraz trudniej. Chcemy żyć przyjemnie i jeszcze bardziej przyjemnie. Zapominamy, że nie da się mieć tylko dobrej passy, że trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny.
       I cały czas brzmi i przywołuje do pionu nasz kręgosłup moralny to co powiedział Jan Paweł II 12 czerwca 1987 roku w Gdańsku:  "Każdy z Was, młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz