Kilka dni temu mieliśmy taką sytuację. M. miał coś tam do zrobienia przy aucie i potrzebował pomocy drugiej osoby /z braku laku padło na mnie/. Mi. spał już od pewnego czasu. Babcia wróciła ze spaceru z psem, wiec miał kto przypilnować Mi. Alternatywą był spacer na działkę, na obiad, ale przecież nie pójdziemy póki dzidzia się nie obudzi. Zapadła decyzja - idziemy robić auto.Telefon zadzwonił nim zdążyliśmy dotrzeć do "warsztatu" pod chmurką. Dzwoniła Babcia.
- Jak tylko wyszliście Mi. otworzył oczy. To co robimy?
Pora była obiadowa, wiec bez zbędnych dyskusji wróciliśmy się.
- Ale on ma radar - zauważyłam - tylko wyszliśmy, od razu poczuł, że zmieniła się feng-shui'a...
- Ta... - podsumował M. - prawdziwa SZUJA!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz