Jedni je kochają, inni ich nienawidzą.
Jedni uważają, że to wygodne, drudzy, że to wygodnictwo.
Jedni zachęcają do ich kupowania, inni grzmią: co to za matka, która karmi takim jedzeniem!
Jedni akcentują, że przechodzą przez surowe kontrole jakości, inni nakazują spróbować przed podaniem dziecku, albowiem podobno są całkiem bez smaku.
Budzą skrajne emocje. Są przyczyna kłótni między matkami, a także miedzy matkami i babciami.
Ilustracja z książki "Pucio uczy się mówić"
autor: Marta Galewska-Kustra
autor rysunków: Joanna Kłos
O czym mowa? O daniach gotowych dla niemowląt i maluchów.
A jednak czasem słoiczki są wyjątkowo przydatne. Mam na myśli wszelkiej maści wyjazdy.
Nie tylko wakacje w zagraniczne w pięknych, ale nie zawsze bezpiecznych pod względem czystości jedzenia i wody miejscach typu Egipt czy Turcja. Również odpoczynek nad polskim morzem dużo łatwiej zorganizować jeśli nie potrzebujesz martwić się o to czy w restauracji znajdziesz coś odpowiedniego dla dziecka i nie tracisz na gotowanie cennego czasu, który przecież ma być jakimś jednak odpoczynkiem. / Jak wiadomo odpoczynek z dzieckiem, to całkiem coś innego niż odpoczynek przed dzieckiem ;) /
Co ciekawe bardzo polubiłam korzystanie ze słoików również podczas odwiedzin u rodziny czy znajomych. Niby każdy wie, że przyjeżdżam z Mi., ale nie każdy ma aktualną wiedzę jak niemowlęta czy małe dzieci powinno się żywić. Co więcej skąd ma wiedzieć czym go karmie, a jeszcze bardziej czego mu do tej pory nie dawałam lub nie daje wcale. Na początku w takiej sytuacji ambitnie brałam przygotowaną przez siebie zupkę dla Mi. a potem często mu jej nie dawałam, bo w międzyczasie nie chciał jeść z piersi /przecież tak ciekawie jest poza domem/, mi się robiło coś na kształt nawału i zależało mi, żeby opróżnił piersi. Po powrocie do domu nie miałam pewności czy danie się nie zepsuło, a jak zawierało jakieś mieso typu królik, to po prostu szkoda mi było, ze tak głupio się zmarnowało. Słoika bym po prostu nie otworzyła.
Oczywiście wcześniej trzeba wypróbować czy i jakie dania gotowe dziecku smakują, żeby się nie okazało, że nie polubi żadnego ;) Takie próby robiłam przede wszystkim przed pierwszym wyjazdem. Teraz sprawdzam jak zasmakują różne dania w słoikach kiedy nie mam koncepcji/czasu/sił na gotowanie, kiedy w lodowce zostały same nędzne resztki, a dopiero jutro/później mamy czas na zakupy czy wtedy kiedy my jemy pizzę czy wyroby garmażeryjne.
Oczywiście wcześniej trzeba wypróbować czy i jakie dania gotowe dziecku smakują, żeby się nie okazało, że nie polubi żadnego ;) Takie próby robiłam przede wszystkim przed pierwszym wyjazdem. Teraz sprawdzam jak zasmakują różne dania w słoikach kiedy nie mam koncepcji/czasu/sił na gotowanie, kiedy w lodowce zostały same nędzne resztki, a dopiero jutro/później mamy czas na zakupy czy wtedy kiedy my jemy pizzę czy wyroby garmażeryjne.
Nigdy nie próbowałam dań gotowych w słoikach, które podaję Mi., ale jemu generalnie wszystkie smakują, często bardziej niż przygotowane przeze mnie zupki. <smuteczek> Te przeznaczone dla dzieci powyżej 8 miesięcy zwykle pięknie pachną, wiec myślę, że w smaku nie mogą być zbyt papierowe.
Jednej rzeczy w słoikach nie lubię - wiele z nich jest bardzo monotonnych. Co z tego, że jest cielęcina, z którą danie chciałam kupić, skoro warzywa to marchew, ziemniak i koniec. Większą różnorodność warzyw można znaleźć on-line i dlatego zdarzało mi się kupować słoiczki w aptece internetowej.
Deserków w słoiczkach nie kupuję - Mi. je po prostu owoce, ewentualnie z kaszą lub jogurtem. Ale jak ktoś koniecznie musi podawać tę brzoskwinie przez całą zimę i woli otworzyć słoik niż pokroić banana czy jabłko, to niech tak robi - mi nic do tego, dziecku krzywda się nie stanie.Ostatnio testujemy mieszanki owocowo-zbożowe w saszetkach. Liczę na to, że przydadzą się na spacerach jako przekąska jeśli nie wrócimy wystarczająco szybko na coś konkretniejszego.
Jednym zdaniem: wszystko jest dla ludzi. Jednocześnie każdy rodzić jest inny i każde dziecko jest inne i jeśli rodzic dogada się ze swoim dzieckiem w sprawie chociażby tego co dziś na obiad, żeby wszyscy byli zadowoleni i mieli pełne brzuchy, można to nazwać sukcesem i postronnym nic do tego.
***
Natomiast przedziwnym tworem są dla mnie jogurty dla dzieci, które mają ważność... kilka miesięcy. Czemu dla dorosłych jogurt ma przydatność do spożycia 2, maksymalnie 3 tygodnie, a dla niemowlęcia kilka razy dłużej? I co do niego dodano, żeby tę przydatność uzyskać - nawet nie chcę wiedzieć. I dlatego królują u nas jogurty naturalne i greckie: mleko i kultury bakterii, bez cukru, zagęszczaczy i konserwantów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz