wtorek, 6 lutego 2018

W poszukiwaniu kubka

       Wczoraj mieliśmy drobny problem z położeniem Mi. spać /druga drzemka zakończyła się o... 18:30, my też zasnęliśmy, wiec nawet nie miał kto go obudzić ;P/. Skakał nam więc radośnie po całym mieszkaniu i wcale nie miał ochoty się położyć.
       Nagle zauważyłam, że nie ma kubka. Już wcześniej, przy pierwszej próbie położenia Mi. spać postawiłam go jak co wieczór na parapecie obok łóżka, żebym mogła mu w nocy zaproponować napicie się wody. A teraz go nie było. Zaczęłam go szukać: może Mi. wrzucił do szuflady łóżeczka, może gdzieś w kuchni lub w salonie... Zglądałam wszystkie pomieszczenia, wszystkie kąty, ale nie mogłam znaleźć rzeczonego kubka.
       W końcu M. mówi do Mi.:
       - Mi., gdzie jest kubek?
       Małemu nie trzeba było dwa razy powtarzać. Wbiegł do sypialni, wdrapał się za łóżko i zaczął pokazywać szczelinę między ścianą, a łóżkiem. M. zajrzał i wyjął kubek.
       ***
       Mi. ma skończony rok i 3 miesiące. Mówi tylko tata/dada, ale coraz częściej zaskakuje nas jak wiele rozumie!

1 komentarz:

  1. 2 dni po opisanym wydarzeniu miało miejsce kolejne. M. wrócił z pracy i nie znalazł swoich kapci. Spytał mnie, a ja bezradnie rozłożyłam ręce. Nauczony więc doświadczeniem, a także wiedząc, że Mi. ma ciągoty do kapci zwrócił się do syna: Mi., gdzie są moje kapcie? Efekt znów był natychmiastowy - Mi. pobiegł do sypialni i wyciągnął kapcie zza drzwi. Jakbyśmy chcieli ich szukać sami, trochę by to potrwało...

    OdpowiedzUsuń