poniedziałek, 7 maja 2018

Wygórowane ambicje

        Zaczęło się od hulajnogi. Mama Hani powiedział mi, że Hania opanowała jeżdżenie na hulajnodze jeszcze nim skończyła 1,5 roku. Pożyczyliśmy wiec trójkołowa hulajnogę, żeby Mi. też miał szanse próbować. Najpierw podobało mu się jak ktoś go woził. Po jakimś może tygodniu załapał jak trzymać uchwyty i odpychać się nóżka. Odepchnął się ze 2 razy, bardzo delikatnie, przejechał w ten sposób może 15 cm. Powtórzył ten wyczyn jeszcze raz, a ja puchłam z dumy. Miał wtedy niecałe 17 mc...
        I na tym koniec.
        Bardzo interesują go hulajnogi innych dzieci, nasza stoi raczej nie używana. Leniwy - pomyślałam. I na tym swoje przemyślenia zakończyłam. 

        Podobnie sytuacja przedstawiała się ze zjeżdżalnia. Mi. opanował wydrapywanie się na zjeżdżalnie przed blokiem. Pierwszego dnia był szał, w kolejnych już mniejszy. Potem zaczęło mu się zdarzać, że się wdrapuje i zchodzi tą sama droga - zjeżdża na pupie po pochylni, którą wchodzi się na zjeżdżalnię.
       Przed majówka M. wypatrzył zjeżdżalnie w markecie. Planowaliśmy spotkanie znajomych z dziećmi, wiec bardzo nencilo nas żeby ja kupić. Tylko to bardzo niska zjeżdżalnia, zaledwie 75 cm w kłębie. Jednak w związku z tym, że impreza miała być na dniach, a na poszukiwania innej nie było czasu, postanowiliśmy wypróbować tę - najwyżej się odda. 
        I już od kilku dni jest frajda. Mi zaczyna dzień od sesji zjeżdżania. A potem wiele razy w ciągu dnia korzysta z nowego nabytku. W czasie imprezy okazało się, że zjeżdżalnia jest odpowiednia również dla prawie 4-letniej K., a i 6-letnia Z. daje radę dokazywać ze wszystkimi! 

 
        I dopiero tu przyszła refleksja: może jednak zjeżdżalnia przed blokiem jest za duża i Mi. boi się z niej zjeżdżać??? Może hulajnoga też póki co jest za trudna. Niby technicznie da radę, ale ten pęd to jeszcze za dużo dla niego???
 
 
     Potem sobie pomyślałam, że tak łatwo go oceniłam - udaje mu się zrobić coś fajnego, ale tego nie robi? Leniwy! Tylko, że jak spojrzę na całokształt to ciężko go nazwać leniwym: ciągle w ruchu, te przedreptane kilometry po domu czy po dworze, te wielokrotne sprawdzanie jak działają przyciski, mysz od komputera, kuchenka, pralka... niestrudzone oglądanie książeczek i zainteresowanie rowerami i hulajnogami /cudzymi/. Nie, on w żadnym wypadku nie jest leniwy. Jest po prostu ostrożny!

1 komentarz:

  1. Za każdym razem, kiedy jesteśmy na działce zjeżdżalnia wzbudza duże zainteresowanie i wielokrotnie w ciągu dnia Mi. z niej korzysta. My się cieszymy, że dobry zakup. No i coraz bardziej się przekonujemy, że... to po prostu idealna wysokość zjeżdżalni dla niego w tym roku.

    OdpowiedzUsuń