Mikołaj przybiega z płaczem:
- Mój tor jest zepsuty!
Próbuję go pocieszyć:
- Ale to jest szansa na zbudowanie jeszcze piękniejszego toru.
- Ale ten był fajny.
Wchodzi Grzegorz. Pytam:
- Czy zniszczyłeś tor?
- Byłem Agatką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz