czwartek, 30 sierpnia 2018

Macierzyństwo po raz drugi jest inne.

W moim wydaniu macierzyństwo po raz drugi jest:
- spokojniejsze
- bardziej pewne siebie
- pełne miłości i radości 

        Przy Mi. Wszystko się udało. Wiedziałam jak przewijać, kapać, pielęgnować. Nawet karmienie piersią, po kilku dniach niepewności i jednej nocy nawału, przebiegało bez przeszkód. Jednak w pewnym sensie było to na pokaz. Chciałam się wzorowo nim zajmować, miałam przekonanie, że MUSZĘ karmić piersią.
        Teraz nie ma we mnie tego napięcia. Nic nie muszę. Po prostu opiekuje się moim najmłodszym skarbem.

        Pamiętam opowieści moich koleżanek o tym jak zobaczyły swoje dziecko i zalała je fala miłości. Mnie nic nie zalało. Nawet kręciłam nosem, że Mi. taki blady, blondyn, niebieskooki... Musiało minąć kilka miesięcy nim uświadomiłam sobie, że jest najpiękniejszy na świecie. 
 
        Teraz tez nic mnie nie zalało. Ale od początku GP jest moim uroczym syneczkiem, patrzę na niego z uwielbieniem, głaszcze atłasowa główkę i delikatne policzki i napawam się tym jego urokiem. Zapach dalej mnie nie powala, choć wiem, że wiele osób uwielbia wąchać dziecięce główki. Nie wiem co oni mają na myśli.

        Wtedy chodziłam w euforii przez jakieś dwa tygodnie po porodzie. Teraz jestem zmęczona, ale wypełnia mnie radość. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz