Karmiłam piersią w centrum handlowym, w restauracji, w kościele, na spacerze, podczas spotkania znajomych... Jednak nawet kiedy Mi. potrzebował coś przekąsić poza domem, wcale nie było to dla mnie komfortowe karmić go w miejscu publicznym. W centrum handlowym zastawiałam się wózkiem, żebyśmy nie rzucali się w oczy. W restauracji odwracałam do ściany, żeby nie przyciągać spojrzeń. W kościele mieliśmy już ulubione miejsce, gdzie nie byliśmy zbyt widoczni, a zastawieni wózkiem całkiem znikaliśmy. Nigdy nie usłyszałam negatywnego komentarza w takiej sytuacji. Jeśli krępowałam się karmić prosiłam obsługę restauracji czy księdza w zakrystii czy mogliby udostępnić miejsce, gdzie spokojnie dałoby się nakarmić. Zawsze wtedy wskazywano mi takie miejsce.
Chciałabym się móc pochwalić karmieniem w jakimś niesamowitym miejscu, ale jakoś się nie zdarzyło... Tym bardziej, że kilkumiesięczny Mi. był już bardzo zainteresowany światem i nie mógł się skupić na karmieniu poza domem, nawet jeśli był to oddzielny pokój podczas wizyty u rodziny czy znajomych.
***
Wczoraj zaczął się Międzynarodowy Tydzień Karmienia Piersią. WHO zaleca wyłączne karmienie piersią przez pierwsze 6 miesięcy życia dziecka, a następnie kontynuację z jednoczesnym wprowadzaniem pokarmów uzupełniających. Karmienie piersią jest nie tylko naturalne i ekologiczne, ale /jeśli się udaje/ niezwykle wygodne dla mamy i dziecka - pyszny, zdrowy, zawsze świeży pokarm w dosłownie 5 sekund. Warto o niego zawalczyć na początku mlecznej drogi, nawet jeśli początkowo jest wyboista.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz