piątek, 21 grudnia 2018

Roraty

        Poszłam dziś na roraty. M. wrócił wczoraj późno, wiec dziś szedł do pracy na 9:00. Dzięki temu mogłam rano wyjść z domu bez dzieci. GP jeszcze po 6:00 zjadł, a potem cichuteńko się ubrałam i poszłam. Pierwszy raz w tym roku. Pierwszy raz odkąd urodził się Mi.
       Marzę o tym, że kiedyś będę chodzić na roraty z nimi. Albo nawet całą rodziną. Zobaczymy.
       Na razie mam nadzieję, że może dam radę jeszcze jutro.
       Pochwaliłam się P.S., że byłam. Ona chwaliła się mi tym samym na początku adwentu. Była z córką L. i za jej namową. Dziś przyznała, że to był jedyny raz, kiedy się zmotywowała. Umówiłyśmy się, że idziemy jutro obie. Takie wyzwanie. W internetach wyzwania są modne. Trzymam za nas kciuki! Mam nadzieję, że nam się uda! Pan blisko jest!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz