P.S. komentuje, że jej syn to wszystkie te zabezpieczenia rozpracowywał dość szybko. Wiec ja opowiadam, jakie mamy, że niektóre są np. na magnes i w związku z tym Mi. nie ma szans, o ile szarpiąc ich nie popsuje. Trochę się jednak nacięliśmy: myśleliśmy, że w salonie mamy meble z anty-dzieciowymi zamknięciami, a Mi. rozpracował je niedługo po tym jak skończył 11 miesięcy... I w ogóle to trochę taka zabawa w policjantów i złodziei: dzieci próbują się dostać w różne miejsca, a my musimy czujnie obserwować i w miarę szybko zabezpieczać te, gdzie przechowujemy przedmioty cenne lub dla dziecka niebezpieczne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz