sobota, 21 października 2017

Zdemaskowana

       Pewnego dnia wyszliśmy z Mi. na spacer. Plan zakładał marsz wzdłuż kanałku i ew. przystanek na placu zabaw, na którym jest niska zjeżdżalnia, o ile spotkamy tam E. i L. Już z daleka wypatrywałam, czy nie widać ich wózka. Nawet wydawało mi się, że jest, ale zupełnie nie mogłam wypatrzeć na placu E., szczególnie, że byłam po drugiej stronie kanałku. Minęliśmy plac zabaw, a ja rozważałam opcje: Po pierwsze, że to inny wózek, tyle, ze podobny. Po drugie, że na plac zabaw z L. przyszedł ktoś inny niż E.
       Kiedy wracaliśmy drugą stroną kanałku potwierdziła się opcja nr. 2. Z L. na spacerze było 2 starszych ludzi, zapewne jej dziadków. L. pchała swój wózek, wiec szli stosunkowo wolno, co pozwoliło nam szybko ich dogonić, a potem minąć.
       I wtedy zagadała mnie pani babcia, bo... L. jak mnie zobaczyła, to powiedziała, że ciocia. Bardzo mnie to rozśmieszyło, a jednocześnie ucieszyło, bo wydawało mi się, że ma do mnie dystans. A tu taka niespodzianka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz