Wyjeżdżamy od rodziców. Pięknie zachodzi słońce, a jednocześnie pada deszcz. Mimo pośpiechu trudno nie zachwycić się tym widokiem.
- Może będzie tęcza - mówię.
W tym samym momencie odwracam głowę od słońca i widzę ja: tęcza!
Jest wyraźna, kolorowa! Nie dość, że jej łuk zawisł nad połowa horyzontu, to jeszcze na chmurach odbija się druga. Widok piękny jak rzadko!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz