) na taras sąsiadów. Mi. był niepocieszony, ale co miałam zrobić? Sąsiedzi poza domem. Ja fruwać nie umiem. Co Mi. podnosił lament o smoka pokazywałam mu, że spadł i na razie nie ma...Zadzwoniłam do M., żeby poszedł po zgubę, jak będzie wracał z pracy, ale i wtedy sąsiedzi byli nieobecni. Mi. musiał dać rade bez do wieczora bez przyjaciela.
Jak poszedł spać, to M. wyłowił smoka z balkonu poniżej za pomocą sznurka i haczyka.
W międzyczasie przemyślałam sprawę i postanowiliśmy skorzystać z okazji, żeby pozbyć się smoczka.
Do weekendu Mi. był marudny i upominał się. W weekend było dużo spotkań, zabaw i emocji. W poniedziałek się chyba jeszcze trochę upominał... a teraz to już tylko muszę się bardziej wysilić jak ma zły humor. Z piersi chce ssać 2 x częściej. No i wcześniej budzi się w nocy, a potem nie zawsze tak łatwo go położyć jak ze smokiem.
Tydzień później byliśmy w drogerii. Mi. od razu wypatrzył półkę z wyborem smoków, wiec szybko zmieniliśmy alejkę. Czyli na razie nie zapomniał...
***
A teraz reakcja otoczenia.
Teściowa przerażona. Bo to zły moment, bo za chwilę urodzi się mały i jak będę chciała jemu dać smoka, to Mi. sobie przypomni i będzie też chciał smoka, a z całego odstawiania nic nie będzie.
Mnie to bardziej martwi, że jak już będzie ich dwóch, to mi byłoby łatwiej, gdyby Mi. używał smoka. A tak to będzie krzyczał, jak będzie chciał wzbudzić zainteresowanie i może być tak, że będzie mi trudno uspokoić obydwu na raz.
A z drugiej strony nie było dobrego momentu od wielu miesięcy /a to zęby, a to choroba, a to ciąża.../. Żeby jeszcze korzystał z niego głównie w nocy, ale od ponad miesiąca Mi. wołał o smoka wielokrotnie w ciągu dnia. Jak poczekamy na narodziny bobasa, to również nie będzie dobrego momentu przez kolejne kilka miesięcy /jeśli młodszy nie będzie używał smoka/, a może nawet rok /jeśli będzie używał - bo tym razem muszę pamiętać, żeby ewentualnego smoka pozbyć się prze końcem 1. roku życia!/. Prawie 3 latek ze smokiem to już słaby pomysł... Na samoodstawienie smoka nie chcę czekać! Mimo, że teściowa przekonuje, że M. sam zrezygnował i nic złego się z tym nie wiązało, że tak późno, podobnie jego siostra ssała kciuka do ponad 4. roku życia i ma super proste zęby i w ogóle wszystko z jej mową i zgryzem jest w porządku.
Trochę jestem zawiedziona postawą teściowej. Zawsze wydawało mi się, że jest rozsądna kobietka, ale widzę, że dobre samopoczucie dziecka stawia ponad wszystko, a już w tej sytuacji zdecydowanie wyżej niż ja.
Moja siostra uważa, że to zły moment. Ale rozmawiał z nią o tym M. wiec nie wiem więcej. I chyba nie chcę wiedzieć.
Moja mama jak się dowiedziała, to trochę ją zatkało. Ale jak jej powiedziałam, że on już jest duży, zaraz będzie 2 lata/dokładniej prawie 20 mc/ i kiedyś trzeba ten smok odstawić to przełknęła bez zbędnych komentarzy, mimo, że podawanie smoka to jedyna rzecz w moim zajmowaniu się Mi., którą pochwala.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz