czwartek, 11 października 2018

Modlitwa matki

        Kiedy Mi. był mały przydarzyła mi się taka sytuacja: ksiądz jako pokutę zadał mi część różańca. I polecił odmówić jeszcze tego samego dnia. Najpierw zastanawiałam się czy miał na myśli dziesiątkę czy 5 dzieciątek. Jednak po chwili doszłam do wniosku, że gdyby miał na myśli dziesiątkę, to tak właśnie by powiedział...

        Ale tak całą część różańca? Kiedy ja to zdążę odmówić? Kiedyś to ja odmawiałam różaniec dość regularnie! Ale dziś?!? I przy małym dziecku! Mały Mi. miał wtedy około 1,5 miesiąca...

        Postanowiłam jednak spróbować. Wtedy przyszła mi myśl, że przecież jeśli wracając z kościoła, trochę nadłożę drogi i pójdę jeszcze na spacer, to jest szansa, że Mały Mi prześpi, a ja spacerując odmówię różaniec. I wiecie co? Udało się!

        ***
        Przy małym dziecku trudniej się modlić. Już sobie nie zaplanuje, że rano poczytam Ewangelię, następnie koronkę o 15:00 razem z siostrami z Łagiewnik za pośrednictwem radia, potem może jeszcze dziesiątek różańca razem z M. ... A jednak często udaje mi się zorganizować. I wdzięczna jestem ks.Pawłowi, że dzięki jego sugestii odkryłam jakim dobrym momentem - na modlitwę, ale też lekturę duchową i nie tylko - jest spacer.
        Oczywiście nie zawsze mam możliwość się modlić. Czasem muszę przez większość spaceru zabawiać czy nieść na rękach Małego Mi., innym razem spacer ogranicza się do zakupów, wiec trudno skupić się na modlitwie. Jednak od tamtej spowiedzi częściej biorę do ręki różaniec, częściej czytam Słowo Boże, częściej dziękuję Bogu za wszystko czym mnie każdego dnia obdarza i proszę o łaski potrzebne dla mnie i moich bliskich.
        Od tego czasu za pokutę zwykle dostaję odmówienie część różańca. Czy księża w naszej parafii się zmówili?

        ***
        Czasem, zdecydowanie mniej regularnie niż bym chciała, modlę się razem z Mi. Póki co najlepiej wychodzi mu złożenie rąk na "Amen".

        ***
        Po Chrzcie Świętym Agnieszki na nowo ułożyłam sobie plan modlitwy w ciągu dnia: rano pacierz, modlitwa za M., rodziny, naszą rodzinę i dzieci. Do tego jeszcze Ewangelia z danego dnia. Potem dziesiątek różańca lub koronka. Przed narodzinami GP całkiem często ten plan udawało się realizować.
        Jego przyjście na świat trochę wywróciło mój dzień do góry nogami. Na szczęście po pewnym czasie okazało się, że jednak codziennie w pewnym sensie wszyscy razem się modlimy - śpiewając z płytą z nagraniami piosenek zespołu "Mały chór dużych serc". I tańczymy do tej muzyki! Mi. często prosi, żeby włączyć piosenki lub uruchamia sam ich odtwarzanie. GP wyraźnie uspokaja się przy muzyce. Czyż to nie wspaniałe chwalić Pana wspólnie śpiewem i tańcem?

        ***
        Trwa październik. I znów próbuję wygospodarować trochę czasu na różaniec. Często przegrywam ze zmęczeniem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz