GP dostał smoka kiedy skończył 5 tygodni. Z jednej strony ułatwiło mi to opiekę nad nim - ssanie smoka pozwalało się wyciszyć i zasnąć, a także przetrwać krótszą lub dłuższą chwilę, aż mogłam się nim zająć. Z drugiej strony przyczyniło się do gorszego przyrostu masy ciała. Staram się wiec jak najwięcej przystawiać GP. Nie zawsze jest to łatwe.
Niestety smok w buzi GP, a nawet leżący w łóżku czy wózku przypominał Mi., że on też by chciał. Pomogła zmiana rodzaju smoka u GP. Nowy smok ma nieco inny kształt i już nie jest tak atrakcyjny dla Mi.. Chociaż z raz zdarzyło się, że i tego zassał na długo.Mi. dostaje smoka coraz rzadziej, w sytuacjach na prawdę bardzo kryzysowych. M. czasem dałby mu smoka dla świętego spokoju i żeby przespać noc. Ja walczę. W końcu jęczenie i budzenie się kilka razy w nocy jest objawem czegoś, a smok to "leczenie" objawowe, a nie przyczynowe.
Uśmiech
GP zaczął się uśmiechać jak miał około 1,5 miesiąca. Około końca 2 miesiąca życia zdarzały mu się dłuższe momenty uśmiechania się. Teraz uśmiecha się wiele razy w ciągu dnia. Kiedy budzę się w nocy z powodu znowu czyjegoś jęczenia i mam już dosyć tych pobudek uśmiech GP rozjaśnia mój świat. Jak się uśmiecha jest jeszcze śliczniejszy!
Najlepsza zabawka edukacyjna to...
... starszy brat. GP lubi patrzeć jak Mi. coś robi. Czasem zajmuje go to na całkiem długo. Ale dla Mi. GP też jest niezwykle interesujący. Lubi się obok niego kłaść, pokazuje mu różne rzeczy, dzieli się tym co akurat je, ale też wypróbowuje co będzie jak go klepnie lub się na nim położy.
Przewrót
Pierwszy przewrót z brzucha na plecy GP wykonał w 11 tygodniu. Jeden raz. Co jakiś czas przypomina sobie o tej umiejętności i wykonuje kilka przewrotów, a potem znów kilka dni ciszy.
Celowe chwytanie
2,5 mc, 10 tygodni z hakiem. Pierwszy raz zauważyłam, że łapie mnie za bluzkę. Bluzka była taka dla niemowlaka - w czarno-białe paski. Jeszcze tego samego dnia chwytał też zabawkę wiszącą obok niego na pałąku maty. Coraz bardziej interesują go przedmioty dookoła.
Zazdrość
Jeśli wydawało mi się, że Mi. będzie zazdrosny w pierwszych tygodniach po porodzie, a potem będzie tylko lepiej, to nieco się pomyliłam. Mi. czasem próbuje kopać i bić GP. Raz jest lepiej, raz jest gorzej. Mi. próbuje też wywalczyć mnie dla siebie pokazując, że mam GP odłożyć, a jego przytulić. Wciąż budzi się w nocy. Między 8, a 10 tygodniem życia GP nawet się to budzenie nasiliło do 2 razy każdej nocy /woła wtedy "ty-ty"(powinno być cy-cy) i trzeba go nakarmić/. Ostatnio ilość pobudek zależy od dnia. Zwykle są 2, ale bywa jedna, a zdarza się, że woła "ty-ty" dopiero około 6 lub 7 rano z okazji początku dnia.
Karmienie w tandemieKarmimy się, a i owszem! Raczej staram się karmić ich oddzielnie, bo ułożenie ich razem przy piersi i utrzymanie jest nie zawsze łatwe, szczególnie jeśli w wyniku tego karmienia Mi. ma usnąć.
Liczba karmień jest bardziej zmienne niż na początku - czasem jest ich 3, czasem 7, jednak przeważnie Mi. domaga się piersi ok 4-5 razy na dobę.
Rowerek biegowy, hulajnoga, wózek
Mi. zaczął jeździć na rowerku biegowym. Ot tak, wziął go i pojechał... Do 2 lat brakowało mu niespełna miesiąc. Póki co preferuje jednak krótkie dystanse - po domu, a jeśli na dworze to najwyżej kawałek, a potem ja muszę nieść rowerek. W sumie nie opłaca się zabierać go na dwór /rowerka, nie Mi. ;P/.
Ostatnio hulajnoga poszła nieco w odstawkę - Mi. woli pchać wózek, swój lub z GP.
Jak daję radę
Nie wiem jak daję radę. W weekend, kiedy M. jest w domu, albo kiedy jesteśmy u dziadków mam nieodparte wrażenie, że to niemożliwe, że ogarniam ich dwóch sam. A jednak ogarniam. Między 8 a 10 tygodniem życia GP miałam jednak kryzys. Do tego dołożyło się pogorszenie aury, a zatem konieczność ubierania kurtek na dwór. Nasze wybieranie się na spacer znacząco się wtedy wydłużyło, a atmosfera w tym czasie pogorszyła. Próbuję ubrać Mi., który ucieka i radośnie się śmieje. A ja wychodzę z siebie, bo nie mogę słuchać histerycznego płaczu GP...
Ostatnie 2 tygodnie spędził z nami M. - wykorzystał w ostatniej chwili urlop ojcowski, który przysługiwał mu na Mi. Nie wiem czy łatwiej opiekować się nimi w dwie osoby. Z jednej strony w newralgicznych momentach każdy ogarnia jedno dziecko. Z drugiej jak nie przypomnę M., żeby umył rano zęby Mi., zapytał go czy chce skorzystać z nocnika, etc., to M. tego nie zrobi. Efekt: wydaje mi się, że mogę odpuścić, ale okazuje się, że wtedy omijamy różne ważne punkty programu. Ale co się pozajmowałam wyłącznie GP to jego i moje. I co spędziliśmy ze sobą więcej czasu to moje i M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz